Pierwszy Klubbing Mordu – luty 2006

Pierwszy Klubbing Mordu

Z początkiem roku 2006 poza bieżącymi Spotkaniami Klubowymi zainicjowaliśmy Klubbingi. Już pierwszy z nich, zaplanowany przez Klubowicza Duńskiego okazał się dużym sukcesem. W pewną lutową sobotę ruszyliśmy na szlak odwiedzając m.in. kolejno lokale: Bar przy Kaśce, Pod Samsonem, Gwiazdeczka, Pod Gołębiami, Poziomka, Syrenka, Piotruś, Amatorska, Małgorzatka.

W każdym z nich oczywiście skromna degustacja.

Uwaga! Na koniec marca planowana jest druga, ”praska” edycja klubbingu.

Wkinowzięci – 20 stycznia 2006

Potrójny bigos, dzień w PRL i rosyjski maraton

20 stycznia przy iskrzącym za oknem kilkunastostopniowym mrozie odbyło się nietypowe spotkanie Klubu Mord. Nietypowe, bo po raz pierwszy w historii miało charakter łączony: Mord połączył się na ten jeden wieczór z Klubem Filmowym „Wkinowzięci”, którego prezes, Paweł Duński, jest Klubowiczem Mordu, a więc na dobrą sprawę wszystko odbyło się w rodzinnym gronie. Siedzibą imprezy było mieszkanie wyżej wymienionego Prezesa Pawła na Kabatach.

Czytaj dalej „Wkinowzięci – 20 stycznia 2006”

Piątek, trzynastego, na Starówce – 13 stycznia 2006

Dnia 13 stycznia w piątek odbyło się u mnie spotkanie klubowe. Wyjątkowo Prezes nie był 1-szym gościem. Klubowiczka Agnieszka była tym faktem niezmiernie zaskoczona. Prezes szybko jednak przybył, a za nim Klubowicze Remek i Paweł. Klubowicz Remek profesjonalnie przeczytał tekst o bufetowych, zamieszczony w Wysokich Obcasach, niezmiernie cenna zawartość dla klubu, pomogła nam w wyborze knajp na rok 2006.

Czytaj dalej „Piątek, trzynastego, na Starówce – 13 stycznia 2006”

Wigilia 2005 – Lotos

MOrdowa wigilia 2005 – „Lotos”

Jak ten czas leci. Dopiero co obchodziliśmy Wigilię 2005 w „Lotosie”, a już za chwilę Wigilia 2006. Tak więc restauracja ta na trwałe już wpisała się w życie Mordu, a jarzębiak pod tatara spożyty ongiś przez porucznika Goraja z „Dnia słodkiej śmierci” (EWA 12), stał się postawą menu każdej szanującej się Klubowiczki i każdego lojalnego Klubowicza. I tak jest do dziś.

Spotkanie wigilijne, jak każde zresztą w gronie klubowym, wypadło wspaniale.
Klubowiczka Zielińska patrzyła głęboko w oczy Klubowiczowi Kociołkowi, Klubowicz Smosarski spoglądał filuternie na Klubowiczkę Rutkowską, Klubowicz Kitrasiewicz uśmiechał się wieloznacznie do kelnerek, Klubowicz Brzózka umiejętnie uspokajał Tajfuna, Klubowiczka Niklewska zastanawiała się, co wykwintnego wybrać z karty, Klubowiczka Tulska jak zawsze politykowała, Klubowiczka Gabryjelska rozdawała wszystkim opłatek, Klubowiczka Przygucka opowiadała dowcipy o które nikt by jej nie podejrzewał, Klubowicz Duński ze zręcznością wirtuoza baru polewał jarzębiak.
A ja – Prezes – patrzyłem na to wszystko i me prezesowskie serce radowało się.

Grzegorz Cielecki

Spotkanie klubowe – 22 września 2005

Sprawozdanie ze spotkania klubowego 22 września 2005 r.

Na pierwsze po wakacjach spotkanie Klubu MOrd, inaugurujące sezon 2005/2006, przybyłam odrobinę spóźniona i przekonana, że wszyscy już siedzą i z zapartym tchem oglądają film. Okazało się jednak, że w Kwaterze Głównej Klubu zastałam tylko Prezesa, energicznie krzątającego się po swoim apartamencie, oraz Klubowiczkę Przygucką, która pożywiała się czymś z wielkim apetytem. To „coś” okazało się przepyszną sałatką przyrządzoną własnoręcznie przez Prezesa i nazwaną przezeń „sałatką majora Downara”. Nasz Prezes, jak wiadomo, jest utalentowany w wielu dziedzinach.

Czytaj dalej „Spotkanie klubowe – 22 września 2005”

Helena Sekuła – 11 lipca 2005

Parnas i zielone kopytka

Tę wycieczkę planowaliśmy już od dawna. Nasza Honorowa Klubowiczka, Helena Sekuła, jeszcze zimą zaprosiła reprezentację Klubu MOrd (czyli Prezesa Grzegorza C. i skromną Klubowiczkę Annę L.) na obiad do Domu Pracy Twórczej Literatów w Oborach koło Konstancina. Ciągle jednak coś stawało nam na przeszkodzie i jakoś nie mogliśmy się zsynchronizować. Ale dzisiaj wreszcie pojechaliśmy – najpierw autobusem podmiejskim, potem odwaliliśmy około trzykilometrowy spacerek (z górki, więc nie był specjalnie męczący). Pogodę mieliśmy jak zamówioną – słońce, cieplutko i leciutki wietrzyk.

Czytaj dalej „Helena Sekuła – 11 lipca 2005”

Spotkanie klubowe – 28 kwietnia 2005

Ponieważ należę do tej części klubowiczów, którą można określić jako mało praktykującą (zjawiającą się rzadko, a jeżeli w ogóle, to zazwyczaj w późniejszych porach) moja relacja będzie miała charakter nieco wyrywkowy.
Zjawiłam się więc, po dłuższym okresie niebytności, w najczęstszym miejscu spotkań — centrali prezesa. (Grzegorz tym razem usunął nieco książkowego dywanu, co znacznie ułatwiało zmęczonemu klubowiczowi legnięcie na prawdziwie drewnianej klepce — sprawa rzadka i oznaczająca wyjątkowość sytuacji). Spotkanie rzeczywiscie miało odswiętny charakter, a to dzięki odwiedzinom dziennikarzy z „Życia Warszawy” zaciekawionych działalnością klubową.

Czytaj dalej „Spotkanie klubowe – 28 kwietnia 2005”

Spotkanie klubowe – 19 lutego 2005

O Wielkim Leksykonie zajawka

Powoli już spotkanie klubowe z 19 lutego 2005 r. ginie w odmętach niepamięci, ale postaram się je skrótowo odtworzyć. Dla ułatwienia podróży po śladach pamięciowych posłużę się butelkami, które pozostały po tym spotkaniu.
Tokaj – rzadko bywająca Klubowiczka Rutkowska. Ona lubi delikatne bałkańskie muśnięcia w przełyku. Ostatnio Amudena wykazała wielką aktywność na polu sprzedaży „Pierwszej Sety”, a są podstawy przypuszczać, że to jeszcze nie ostanie słowo. Wielka jesteś, Amo.
Wyborowa 0,7 litra – Klubowicz Duński. Tu skojarzenie jest proste. Mamy bowiem z jednej strony szlachetność trunku, z drugiej zaś pojemność butelki.
Wino lekkie półwytrawne, nazwa dwuwyrazowa, ale już wywietrzała z głowy – Klubowicz Ciaś – stawił się, gdyż właśnie rozpoczynamy wstępne omawianie zasad konstrukcyjnych Wielkiego Leksykonu Autorów Kryminałów i Ich Dzieł.
Balsam Pomorski – Klubowicz Smosarski. Trunek ów okazał się przebojem wieczoru i przypadł do gustu nawet tak wymagającemu Klubowiczowi, jak Paweł Duński. Co się tyczy bliższych informacji o Wielkim Leksykonie, to sprawa została uszczegółowiona kilka dni później na Spotkaniu Trójstronnym (Lewendowska-Brzózka-Cielecki). Poczytajcie o tym w relacji Klubowiczki Lewandowskiej.
Tego wieczora oglądaliśmy mało znany film katastroficzny „Prom” z 1970 roku. Było warto.
Grzegorz Cielecki