Prezes Klubu MOrd w radiowej Czwórce – 18 listopada 2012

Niedzielna „Ściąga z Popkultury” w Czwórce była poświęcona kryminałom. I to nie byle jakim, bo polskim. Posłuchajcie nagrania audycji!




W audycji rozmawialiśmy o tym, czy panuje moda na polskie kryminały, czy może mamy dziś do czynienia z renesansem tego gatunku w polskim wydaniu. Poznaliśmy autorów polskich kryminałów i zastanawialiśmy się, czy polska powieść ma szansę pobić popularność książek Stiega Larssona, autora trylogii „Millenium”. W „kryminalnej” „Ściądze z Popkultury” gościli Pasjonatów Powieści Milicyjnej z klubu MOrd. Poznaliśmy też bliżej twórczość nestorki polskiego kryminału, polskiej Agaty Christie – Joanny Chmielewskiej.

Klub MOrd w Radiowej Czwórce – 22 listopada 2011

Radiowa Czwórka zaprosiła nas do audycji o kryminałach. Oczywiście tematem wiodącym będzie Festiwal Kryminału, ale uda się zapewne powiedzieć coś o MOrdzie, gdyż jako MOrd nas znaleziono i zaproszono. Godzina audycji – wtorek 22 listopada po 23.00 jest bardzo kryminalna. Może jakieś nocne MOrdowe marki będą miały okazję posłuchać. Po linii MOrdu oddelegowana jest Klubowiczka Ania Niklewska oraz Klubowicz Grzegorz Cielecki.


„Polityka” – 30 kwietnia 2011

MO czuwa (PRL z dreszczykiem)

Meta, Miś czy inne lokale stylizowane na epokę Peerelu (Czerwona Oberża, Pod Czerwonym Wieprzem) nie interesują miłośników milicyjnej powieści kryminalnej, zrzeszonych w klubie MOrd. Oni szukają miejsc autentycznych, reliktów PRL. Najlepiej takich, gdzie toczyła się akcja kryminalnych powieści. Kultowy jest warszawski Lotos, róg Chełmskiej i Belwederskiej. Tam, gdzie porucznik Milicji Obywatelskiej Paweł Goraj zamawiał setę i tatara w „Dniu słodkiej śmierci” Janusza Głowackiego (jeden ze 146 zeszytów serii „Ewa wzywa 07”). W Lotosie nadal można zjeść sztandarowe dania peerelowskich knajpek: jajko w majonezie, tatara, ozorek lub schab w galarecie, pieczarki z patelni, jajko sadzone na szynce, omlet z pieczarkami. Miłośnicy z MOrd spotkali się przed kilku laty w Lotosie na wspólnym czytaniu fragmentów „Dnia słodkiej śmierci”, przy kieliszku, żeby lepiej wczuć się w nastrój, i pokazali szefowej lokalu fragmenty powieści. Chciała odbić na ksero, dostała w prezencie egzemplarz. Zaprzyjaźnili się i od tamtej pory już kilka klubowych wigilii organizowali właśnie w Lotosie. Odbite strony kryminału zdobią ściany restauracji, obok metalowych tabliczek pomysłu właścicielki: „Mistrzowie świata upraszani są o spokój”. Grzegorz Cielecki, antykwariusz, rocznik 1969, dorastał w końcówce PRL. W latach szkolnych namiętnie czytał kryminały – serie „Z kluczykiem”, „Z jamnikiem”, „Labirynt”. Potem, jak większość, o kryminałach zapomniał. Do czasu, gdy 10 lat temu dostał w prezencie dobrze ponad sto egzemplarzy starych powieści milicyjnych. Leżały za kanapą, nie bardzo wiedział, czy jest po co wstawiać je do antykwariatu. Aż zobaczył, jak kolejni goście myszkują w książkach, cytują całe fragmenty. On też zaczął czytać i wpadł.\r\n\r\nDziś MOrd zrzesza ponad setkę miłośników kryminałów milicyjnych. Piszą recenzje i publikują je w kolejnych tomach, „Pierwsza seta”, druga, doszli do trzeciej. Wydają też najciekawsze powieści z tamtych lat. W bardzo niskich nakładach 100–200 sztuk, więc można je kupić tylko w Internecie. Ciągle też odnajdują nowe pozycje. – Niektóre powieści kryminalne były wydawane tylko w jednym województwie albo ukazywały się w odcinkach, w gazetach i nie miały wersji książkowej – mówi Grzegorz Cielecki. Ale najważniejsze są spotkania w miejscach opisywanych w powieściach. Np. na warszawskim Bródnie toczą się akcje „Trzy razy Omega”, „Śmierć wśród chryzantem” i „Zbrodnia na Cyrhli”. W czasie praskiego clubbingu odwiedzili bar mleczny Rusałka, bazar Różyckiego, zajrzeli do miśków (wybieg dla niedźwiedzi przed warszawskim zoo), gdzie często umawiał się na spotkania porucznik Szczęsny, bohater książek Anny Kłodzińskiej, pogromca paserów, spekulantów, cinkciarzy i agentów obcego wywiadu.

Czytaj dalej…

MOrd w Aktivist – lipiec 2010

WÓDKA / MO / CHRYZANTEMA: Milicja Wiecznie Żywa

Namiętnie zbierają peerelowskie kryminały. Piszą ich recenzje. Szukają nieznanych zakątków Warszawy opisywanych w tych książkach. Odwiedzają oldschoolowe knajpy i piją peerelowskie trunki

– Zaczęło się w 2001 r. Dostałem ponad 100 peerelowskich kryminałów w prezencie. Gdy przychodzili do mnie znajomi, zawsze ktoś je czytał, często przez sentyment – wspomina Grzegorz Cielecki, prezes Klubu Miłośników Powieści Milicyjnej. W listopadzie 2001 r. odbyło się pierwsze oficjalne spotkanie. – Ustaliliśmy roboczą nazwę klubu: MOrd. To gra słów – MO (Milicja Obywatelska) i mordu jako wątku powieści kryminalnej. Rozszerzyliśmy też naszą działalność na film i komiks, czyli m.in. serię o Kapitanie Żbiku. Tło tamtego wieczoru tworzyły ścieżka dźwiękowa do „07, zgłoś się”, chleb z dżemem z 1989 r. i 12-procentowy napój Spoco. Uznaliśmy, że dla dalszej działalności niezbędna będzie strona internetowa. Zaprojektował ją Paweł Duński, potem nowy design stworzył Paweł Gabrowski, który prowadzi witrynę do dziś – opowiada Cielecki. Tematem drugiego spotkania była już twórczość klasyka gatunku Jerzego Edigeya. I tak zaczęły się niekończące się rozmowy o powieściach milicyjnych, osadzonych w realiach minionej epoki. Ukazywany w nich milicjant to nie znienawidzony, prostacki przedstawiciel władzy, tylko szary obywatel, który mieszka w ciasnym mieszkaniu z cieknącym kranem. Na kolejnych, comiesięcznych spotkaniach w barach tradycją stało się spożywanie peerelowskich trunków i jedzenia. Królowały jarzębiak oraz wódka żytnia, z czerwoną kartką i bałtycka. A także koniaki bułgarskie, gruzińskie i mołdawskie. Na zagrychę tatar, często z łososia. I eksperymenty rodem z książek, jak pomarańczówka i nóżki w galarecie.

Czytaj dalej…

Dziennik.pl – Kryminały – białe kruki PRL

Niektóre tytuły z kultowych peerelowskich serii kryminalnych na aukcjach w serwisie Allegro osiągają ceny grubo ponad 100 złotych. Miłośnicy socjalistycznych powieści sensacyjnych, którzy rzeczywistość PRL znają z podręczników i opowiadań rodziców, zakładają fankluby i strony internetowe, recenzują stare tytuły, wydają własnym sumptem unikatowe pozycje i urządzają wycieczki do miejsc opisanych na kartach książek. Z myślą o nich poznańskie wydawnictwo Vesper rozpoczęło właśnie edycję serii opowiadań milicyjnych pod nazwą „Wzywam 07…”.
Na pierwszy ogień poszły wydane w trzech tomach utwory klasyków gatunku, m.in. Jerzego Edigeya, Heleny Sekuły, Barbary Gordon i Andrzeja Szczypiorskiego. To nie żart. Pogardzane przez krytyków peerelowskie sockryminały pisało wielu twórców kojarzonych z literaturą wysoką, jak Janusz Głowacki, Józef Hen, Maciej Słomczyński, Tadeusz Kwiatkowski, Ireneusz Iredyński, Aleksander Ścibor-Rylski, Krzysztof Teodor Toeplitz czy Irena Szymańska.

Czytaj dalej…

Duży Format – 25 czerwca 2009

W książkach Heleny Sekuły (rocznik 1927) bohaterkami są kobiety, które zawsze dają sobie radę. Te powieści mają feministyczne przestanie – mówią Anna Lewandowska i Anna Niklewska, członkinie Klubu Miłośników Polskiej Powieści Milicyjnej MOrd. – Trup często pojawia się już na pierwszej stronie. Sekuła umiejscawia akcję w różnych środowiskach – w „Pierścieniu kalifa” (2000) nawet w pornobiznesie. Ma skłonność do neologizmów – np. hotele to u niej karawanseraje – i złagodzonych przekleństw: dolony sysysyn, ty makieto zerowoskrętna, ty rybi penisie. W wielu książkach Sekuły pojawia się trójka milicjantów: dystyngowany pułkownik Lis, który za encyklopedią ukrywa butelkę gruzińskiego koniaku, zrównoważony major Korosz, który równie dobrze jak na miejscu zbrodni czuje się na raucie w zachodniej ambasadzie, i pyskaty porucznik Cieślik, wykształcony, choć o mentalności warszawskiego cwaniaczka, który w powieści „Orchidee z ulicy Szkarłatnej” (1971) wyciąga dziewczynę z marginesu i się z nią żeni.

Czytaj dalej…

„Charaktery” – 12 maja 2009

Nawet portal psychologiczny Charaktery zauważa działalność Prezesa i ogólnie Klubu. Poniżej fragment tekstu poświęconego Alfabetowi polskich „kryminalistów”. Olgierd Budrewicz – znany dziennikarz, pisarz, podróżnik i varsavianista. W 1957 roku nakładem Wydawnictwa Ministerstwa Obrony Narodowej ukazał się bodaj jedyny kryminał Budrewicza pt. „Zatarte ślady”. Na stronie Klubu Pasjonatów Polskiej Powieści Milicyjnej MOrd Grzegorz Cielecki tak pisze o kryminale Budrewicza: „Już okładka nadaje „Zatartym śladom” Olgierda Budrewicza charakterystyczny praski sznyt. Naszkicowany kilkoma prostymi kreskami stół, butelka wódki, kieliszek i kawałek szmaty może się nawet kojarzyć z malarstwem socrealistycznym, które właśnie odchodziło w cień. Pamiętajmy, że był rok 1957. (…) Budrewicz to znany reportażysta i forma reportażu przeniknęła także do jego bodaj jedynego kryminału. (…) Dziś duża rzadkość na rynku. 2009Zofia Zielniak zostaje znaleziona martwa we własnym łóżku. Mieszkała przy ul. Wileńskiej . Wyrafinowane morderstwo popełniono przy użyciu kabla. Tak się złożyło, że nieopodal ofiary, z zawodu ekspedientki  mieszkał redaktor Magórski, który postanowił, niezależnie od działań milicji, poprowadzić  samodzielne, by tak rzecz dziennikarskie śledztwo. (…) W finale dwie nitki śledztwa zbiegają się i okazuje się, że zarówno dziennikarz jak i milicjanci dopadają sprawców ponurego morderstwa na ekspedientce każdy na swój sposób.”

 

MOrderca w Bibliotece – 10 kwietnia 2009

Prezes, który już doszedł do siebie po urodzinach, krzewi i popularyzuje bez odpoczynku! Udzielił wywiadu zaprzyjaźnionemu portalowi Zbrodnia w Bibliotece!

Liczy się klimat, lokalne smaczki, zamierzone lub nie bon moty

ZwB Witamy serdecznie zaprzyjaźniony klub, skupiający fanów kryminału i filmu milicyjnego. Od jak dawna Państwo działacie?

Grzegorz Cielecki Klub MOrd powstał spontanicznie w końcu 2001 roku. Rozmawialiśmy w gronie przyjaciół o kryminałach z PRL-u, bo właśnie otrzymałem w prezencie ponad 100 powieści w serii z Kluczykiem i Jamnikiem. Miały zostać wyrzucone na śmietnik i postanowiłem je uratować. Tak więc sterta książek znalazła się za kanapą w mojej kawalerce. Książki zwracały uwagę, stając się powodem pytań. I tak okazało się, że wokół jest sporo osób, które zaglądają czasem do podobnej literatury, a lektura ta daje wytchnienie od codzienności i – co ważniejsze – niezłą zabawę. Postanowiliśmy bawić się wspólnie. Tak się zaczęło.

Czytaj dalej…