Piątek, trzynastego, na Starówce – 13 stycznia 2006

Dnia 13 stycznia w piątek odbyło się u mnie spotkanie klubowe. Wyjątkowo Prezes nie był 1-szym gościem. Klubowiczka Agnieszka była tym faktem niezmiernie zaskoczona. Prezes szybko jednak przybył, a za nim Klubowicze Remek i Paweł. Klubowicz Remek profesjonalnie przeczytał tekst o bufetowych, zamieszczony w Wysokich Obcasach, niezmiernie cenna zawartość dla klubu, pomogła nam w wyborze knajp na rok 2006.

Czytaj dalej „Piątek, trzynastego, na Starówce – 13 stycznia 2006”

Wigilia 2005 – Lotos

MOrdowa wigilia 2005 – „Lotos”

Jak ten czas leci. Dopiero co obchodziliśmy Wigilię 2005 w „Lotosie”, a już za chwilę Wigilia 2006. Tak więc restauracja ta na trwałe już wpisała się w życie Mordu, a jarzębiak pod tatara spożyty ongiś przez porucznika Goraja z „Dnia słodkiej śmierci” (EWA 12), stał się postawą menu każdej szanującej się Klubowiczki i każdego lojalnego Klubowicza. I tak jest do dziś.

Spotkanie wigilijne, jak każde zresztą w gronie klubowym, wypadło wspaniale.
Klubowiczka Zielińska patrzyła głęboko w oczy Klubowiczowi Kociołkowi, Klubowicz Smosarski spoglądał filuternie na Klubowiczkę Rutkowską, Klubowicz Kitrasiewicz uśmiechał się wieloznacznie do kelnerek, Klubowicz Brzózka umiejętnie uspokajał Tajfuna, Klubowiczka Niklewska zastanawiała się, co wykwintnego wybrać z karty, Klubowiczka Tulska jak zawsze politykowała, Klubowiczka Gabryjelska rozdawała wszystkim opłatek, Klubowiczka Przygucka opowiadała dowcipy o które nikt by jej nie podejrzewał, Klubowicz Duński ze zręcznością wirtuoza baru polewał jarzębiak.
A ja – Prezes – patrzyłem na to wszystko i me prezesowskie serce radowało się.

Grzegorz Cielecki

Spotkanie klubowe – 22 września 2005

Sprawozdanie ze spotkania klubowego 22 września 2005 r.

Na pierwsze po wakacjach spotkanie Klubu MOrd, inaugurujące sezon 2005/2006, przybyłam odrobinę spóźniona i przekonana, że wszyscy już siedzą i z zapartym tchem oglądają film. Okazało się jednak, że w Kwaterze Głównej Klubu zastałam tylko Prezesa, energicznie krzątającego się po swoim apartamencie, oraz Klubowiczkę Przygucką, która pożywiała się czymś z wielkim apetytem. To „coś” okazało się przepyszną sałatką przyrządzoną własnoręcznie przez Prezesa i nazwaną przezeń „sałatką majora Downara”. Nasz Prezes, jak wiadomo, jest utalentowany w wielu dziedzinach.

Czytaj dalej „Spotkanie klubowe – 22 września 2005”

Helena Sekuła – 11 lipca 2005

Parnas i zielone kopytka

Tę wycieczkę planowaliśmy już od dawna. Nasza Honorowa Klubowiczka, Helena Sekuła, jeszcze zimą zaprosiła reprezentację Klubu MOrd (czyli Prezesa Grzegorza C. i skromną Klubowiczkę Annę L.) na obiad do Domu Pracy Twórczej Literatów w Oborach koło Konstancina. Ciągle jednak coś stawało nam na przeszkodzie i jakoś nie mogliśmy się zsynchronizować. Ale dzisiaj wreszcie pojechaliśmy – najpierw autobusem podmiejskim, potem odwaliliśmy około trzykilometrowy spacerek (z górki, więc nie był specjalnie męczący). Pogodę mieliśmy jak zamówioną – słońce, cieplutko i leciutki wietrzyk.

Czytaj dalej „Helena Sekuła – 11 lipca 2005”

Spotkanie klubowe – 28 kwietnia 2005

Ponieważ należę do tej części klubowiczów, którą można określić jako mało praktykującą (zjawiającą się rzadko, a jeżeli w ogóle, to zazwyczaj w późniejszych porach) moja relacja będzie miała charakter nieco wyrywkowy.
Zjawiłam się więc, po dłuższym okresie niebytności, w najczęstszym miejscu spotkań — centrali prezesa. (Grzegorz tym razem usunął nieco książkowego dywanu, co znacznie ułatwiało zmęczonemu klubowiczowi legnięcie na prawdziwie drewnianej klepce — sprawa rzadka i oznaczająca wyjątkowość sytuacji). Spotkanie rzeczywiscie miało odswiętny charakter, a to dzięki odwiedzinom dziennikarzy z „Życia Warszawy” zaciekawionych działalnością klubową.

Czytaj dalej „Spotkanie klubowe – 28 kwietnia 2005”

Spotkanie klubowe – 19 lutego 2005

O Wielkim Leksykonie zajawka

Powoli już spotkanie klubowe z 19 lutego 2005 r. ginie w odmętach niepamięci, ale postaram się je skrótowo odtworzyć. Dla ułatwienia podróży po śladach pamięciowych posłużę się butelkami, które pozostały po tym spotkaniu.
Tokaj – rzadko bywająca Klubowiczka Rutkowska. Ona lubi delikatne bałkańskie muśnięcia w przełyku. Ostatnio Amudena wykazała wielką aktywność na polu sprzedaży „Pierwszej Sety”, a są podstawy przypuszczać, że to jeszcze nie ostanie słowo. Wielka jesteś, Amo.
Wyborowa 0,7 litra – Klubowicz Duński. Tu skojarzenie jest proste. Mamy bowiem z jednej strony szlachetność trunku, z drugiej zaś pojemność butelki.
Wino lekkie półwytrawne, nazwa dwuwyrazowa, ale już wywietrzała z głowy – Klubowicz Ciaś – stawił się, gdyż właśnie rozpoczynamy wstępne omawianie zasad konstrukcyjnych Wielkiego Leksykonu Autorów Kryminałów i Ich Dzieł.
Balsam Pomorski – Klubowicz Smosarski. Trunek ów okazał się przebojem wieczoru i przypadł do gustu nawet tak wymagającemu Klubowiczowi, jak Paweł Duński. Co się tyczy bliższych informacji o Wielkim Leksykonie, to sprawa została uszczegółowiona kilka dni później na Spotkaniu Trójstronnym (Lewendowska-Brzózka-Cielecki). Poczytajcie o tym w relacji Klubowiczki Lewandowskiej.
Tego wieczora oglądaliśmy mało znany film katastroficzny „Prom” z 1970 roku. Było warto.
Grzegorz Cielecki

Helena Sekuła – 14 stycznia 2005

Łódź – Warszawa czyli spotkanie na szczycie

W piątek 14 stycznia 2005 w Domu Sztuki na warszawskim Ursynowie odbyło się kolejne spotkanie z Heleną Sekułą – poświęcone między innymi promocji „Śladu węża”.
W moim przypadku było to pierwsze spotkanie na żywo z Autorką, więc byłam pod wrażeniem i moja relacja nie może mieć waloru obiektywnego dokumentu, zwłaszcza, że Prezes oraz klubowiczka Lewandowska dokonali przedstawienia mojej osoby i zostałam uściśnięta. Szczerze mówiąc, reszta wieczoru rozpływa się w moich wspomnieniach w lekkiej mgiełce – dzięki temuż uściskowi, choć zapewne także pierwszemu w moim życiu spotkaniu klubowemu.

Czytaj dalej „Helena Sekuła – 14 stycznia 2005”

Spotkanie klubowe – 4 grudnia 2004

Ruskie na Gagarina …
Relacja ze spotkania u Moniki Przyguckiej

Drodzy Klubowicze, cóż to był za wieczór. Gdy z pewnym opóźnieniem dotarłem do lokalu Klubowiczki Przyguckiej na ulicy Gagarina, oczom mym ukazała się prawdziwa uczta. Za stołem w szampańskich humorach biesiadowali już w najlepsze Klubowicze Szwedowski, Smosarski, prezes Cielecki oraz dawno nie widziana sympatyczka Amudena. Jak mi wiadomo rozpoczęto od omówienia spraw bieżących. Klub rozprzestrzenia się bowiem na nowe miasta – ostatnio powstał oddział w Opolu i reaktywował się Lublin.
Poziom merytoryczny spotkania był jak zwykle wysoki. Jednak poziom kulinarny to wręcz Himalaje. Rozpoczęliśmy od pysznych sałatek, potem był doskonale doprawiony kurczak, ruskie pierogi, a na deser nieprawdopodobnej wielkości pączki. By odpowiednio uczcić gospodynię Prezes i reszta Klubowej braci co chwila wznosili kolejne toasty. Wódką z czerwoną kartką, oczywiście.

Czytaj dalej „Spotkanie klubowe – 4 grudnia 2004”

Helena Sekuła – 12 listopada 2004

Najbardziej udane spotkanie Klubu MOrd

Kiedy Najjaśniej Nam Panujący Prezes poinformował mnie, że pani Helena Sekuła wyraziła zgodę na spotkanie ze swymi najgorętszymi wielbicielami z Klubu MOrd w moim mieszkaniu, omal nie oszalałam ze szczęścia. Bo to naprawdę trudno uwierzyć, że będę mogła w swoich skromnych progach gościć osobę, której książki czytuję i uwielbiam od lat. Takie pozycje, jak „Figurka z drzewa tekowego”, „Piąta barwa asa” czy „Orchidee z ulicy Szkarłatnej” przeczytałam tyle razy, że znam je prawie na pamięć. I jeżeli teraz jeszcze sięgam po nie, to tylko po to, żeby znaleźć się w miejscach, które pani Helena tak barwnie opisuje i spotkać się z ludźmi, których znam tak dobrze, jakby to byli moi najbliżsi sąsiedzi. Wiem, że nie zrobią ani nie powiedzą już nic nowego poza tym, co zostało zapisane na kartach książek, ale przecież zawsze przyjemnie ich znowu spotkać.

Czytaj dalej „Helena Sekuła – 12 listopada 2004”