dr Grzegorz Pełczyński
Instytut Badań nad Powieścią Milicyjną
Kiedy już w naszym kraju można było bez przeszkód zakładać własne sklepy, partie polityczne tudzież miesięczniki literackie, czyli kiedy upadł komunizm, co nastąpiło ponoć 4 czerwca 1989 r., wydawało się, że wszystko, co było przedtem, bezpowrotnie minęło. Jednak z biegiem lat okazywało się, iż to i owo z tamtej epoki jest warte przypomnienia, a nawet zachowania. Ale niekoniecznie ze względu na swoje wartości ponadczasowe, a właśnie ze względu na wyraźne cechy ubiegłej epoki. Teraz można je poddać analizie gwoli nauki, wspomnień czy zabawy. Znakomitym przykładem są ówczesne kryminały.


Skąd pomysł, by w PRL-u pisać kryminały milicyjne?
Powieści pisarskiego duetu Maj Sjöwal, Per Wahlöö wydawano u nas 70-tych i na początku 90-tych. W przypadku utworu „Jak kamień w wodę” informacja od wydawcy podaje datę pierwodruku – 1969. Wydana niedawno kolejna powieść z serii o Martinie Becku pochodzi z 1966 roku, a następna , „Reseanna”, z 1965 — mamy tu więc do czynienia z wydawaniem cyklu niejako „od tyłu”.