Zeydler-Zborowski Zygmunt – Tajemniczy turysta 44/2026

  • Autor: Zeydler-Zborowski Zygmunt
  • Tytuł: Tajemniczy turysta
  • Wydawnictwo: Wielki Sen, Naczelna Organizacja Techniczna Wydawnictw Czasopism Technicznych
  • Czasopismo: Horyzonty Techniki (numery 1/1962 i 4/1962)
  • Seria: Seria z Warszawą
  • Rok wydania: 1962, 2012
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki

LINK Klubowa Księgarnia
LINK Recenzja Roberta Żebrowskiego

Wynająć pokój w „Bristolu” i umrzeć

„Tajemniczy turysta” to zapewne jedynie opowiadanie kryminalne Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego. Powstało na konkurs dla czytelników „Horyzontów Techniki” w roku 1962 i zawiera już paletę milicyjnych bohaterów, z którymi czytelnik będzie się stykał przez następne dekady. Poznajemy także kanoniczne zagrania fabularne mistrza gatunku.
Stołeczna milicja otrzymuje informacje z Interpolu, że na gościnne występy do Polski przyjeżdża słynny ongis kasiarz, niejaki Antoni Kozioł, posługujący się obecnie personaliami John Corley (tu się kłania pierwsza powieść Georgesa Simenona o komisarzu Maigret „Piotr Łotysz” – znana także jako „Goście z Europy Wschodniej”, gdzie komisarz Maigret otrzymuje informacje o pewnym przestępcy, który przybędzie niebawem… z Krakowa). Zatrzymuje się w najlepszym warszawskim hotelu – „Bristolu” – bo jakże by inaczej. Sytuacja ta zbiega się w czasie z włamem do jubilera, wykonanym metodą na podnośnik. Na miejsce zdarzenia zostaje wysłany porucznik Zieliński i jest to jego pierwsza poważna sprawa (jest kryminał o takim tytule – przyp. mój). Oczywiście nad całością śledztwa czuwa nie kto inny, jak kapitan (wówczas) Stefan Downar. Jego z kolei szefem jest Leśniewski. Miga także w tle porucznik Olszewski. A zatem jesteśmy w domu. Przypomnijmy, że Downar pojawił w literackiej palecie milicyjnych oficerów w roku 1958, za sprawą powieści „Czarny mercedes”. Zieliński znajduje na miejscu zdarzenia zagraniczną rękawiczkę i takiż guzik. Łączy te dowody z osobą przybysza. Problem w tym, iż ktoś odwiedzał kasiarza w „Bristolu” (mijam ten hotel niemal codziennie w drodze do pracy, a czasem i z powrotem), czego skutkiem był trup tegoż. A zatem co się wydarzyło? Czyżby kasiarz miał wspólnika i ten go ukatrupił, a następnie czmychnął z łupem? Ze sklepem jubilerskim związanych jest kilka osób, które zostają poddane przesłuchaniu – Mirczyk – porządny, a nawet trunkowy; Wolnicka, kierownik Wakoński. Czyżby ktoś miał coś wspólnego ze sprawą? W kilku sytuacjach pojawiają się papierosy marki Zefir i Wawel. Czytelnik domyśla się, że należy pójść tym tropem. Zabójstwo Kozła wygląda bardzo dziwnie. Lekarz stwierdza, że było to zatrucie stężoną nikotyną. Zieliński ma zupełnie inną hipotezę roboczą niż Downar. Oczywiście domyślamy się, że górą musi być ten drugi. Po pierwsze jest milicyjnym wygą, po drugie ma przecież do spełnienia rolę mentora. Autor piętrzy rozmaite powiązania między postaciami, który to wytrych fabularny udoskonalił w późniejszych dziełach. Mamy też, niestety, kilka królików wyciąganych z kapelusza, by łatać narracyjne dziury. Otóż niekoniecznie rozbieżność w ocenie koloru pewnego wartburga musi świadczyć o daltonizmie podejrzanego jegomościa. To jeszcze moglibyśmy zresztą przeboleć. Natomiast pojawiająca się nagle wiedza o przeszłości pewnej postaci była jedynie słodką tajemnicą kapitana Downara. Ze wszech miar zatem „Tajemniczy turysta” jest ekstraktem ze Zborowskiego. Esencjonalną fabułę można by spokojnie rozciągnąć do rozmiarów pełnej powieści, bez specjalnego rozwijania intrygi, bo ta już tu jest. Mimo zastrzeżeń opowiadanie czyta się nieźle. Widać w nim wyraźny szwung narracyjny Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego. Natomiast sformułowania „cie choroba” raczej nie używałby młodzieniaszek Zieliński. To już bardziej sołtyś Kierdziołek z tekstów Jerzego Ofierskiego, jeżeli ktoś kojarzy. Taki język bardziej pasuje, jeżeli już, do Leśniewskego.
W swojej recenzji Klubowicz Robert Żebrowski reprodukuje zamieszczony w „Horyzontach Techniki” domniemany wizerunek Downara. Faktycznie mało podobny do mnie (dzięki za żart). Bardziej przypomina gębę zdjętą z popiersia któregoś z przodowników pracy. Znamy także jeden wizerunek telewizyjny Downara. Postać tę odtwarza ekranizacji „Gościa z Londynu” Janusz Zakrzeński, aktor nieco przysadzisty, z tendencją do łysienia. Co ciekawe klubowe wznowienie „Gościa z Londynu” ukazało się łącznie z „Tajemniczym turystą” właśnie. Ciekawy zbieg okoliczności.