Perepeczko Andrzej – Dzika Mrówka i tam-tamy 43/2026

  • Autor: Perepeczko Andrzej
  • Tytuł: Dzika Mrówka i tam-tamy
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Morskie
  • Cykl: Dzika Mrówka (tom 1)
  • Rok wydania: 1982 (wyd. II)
  • Nakład: 200000
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Na tropie piratów, przemytników i rabusiów

Z bogatej twórczości marynistycznej Andrzeja Perepeczki (1930-2023) czytałem jedynie dwie książki: „Pięciu z szalupy nr 3”, którą zrecenzowałem oraz niedawno piątą część ośmiotomowego cyklu „Dzika Mrówka” – „Dzika Mrówka i tajemnica U-2002” (niestety nie było w niej wątku kryminalnego). Recenzowana pozycja (okładka druga od lewej) liczy 262 strony, a jej cena okładkowa to 55 zł. Pierwsze jej wydanie miało miejsce w roku 1977.

Akcja toczy się w Gdańsku – Oliwie, Londynie, Sewilli, Safi i Kaloacku, w połowie lat 70.

Marek miał szczęście do przezwisk. Nazywano go: Pixi, Pawo – Wielki Obrońca Pleców Szefa, Marek Pigeliusz, no i Dzika Mrówka. Mrówka, bo był najniższy w swojej klasie, a Dzika, bo … bo czy ktoś widział oswojoną Mrówkę? Miał też brata – Jarka o ps. „Jego Brat”; Jego, czyli Dzikiej Mrówki. Byli oni bliźniakami, ale dwujajowymi, a więc do siebie niepodobnymi. Ich ojciec od kilkunastu lat pływał na statkach jako ochmistrz. Ostatnio obsługiwał linię na trasie: Gdynia – porty Zachodniej Afryki. Postanowił zabrać chłopaków w taką podróż, by mama mogła trochę odetchnąć od niesfornych dzieciaków.

W czasie postoju w porcie w Sewilli, bracia zauważyli cumujący tam mały, odrapywany i poobijany statek z Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich, na którym widniał też napis ”Tanger”. Od razu powzięli podejrzenia, że należy on do przemytników i podjęli obserwację jego załogi. Zorientowali się jednak, że wcześniej powinni założyć biuro detektywistyczne. Mieli jednak poważny problem z nadaniem mu nazwy. Stanęło w końcu na „Pixie Pinkerton and Company” (te Company to był Jarek). Dwóm widocznym członkom załogi nadali pseudonimy „Old Jack” i „Mulat”, a ich statkowi – „Torro”. Jednak już wkrótce bracia musieli płynąć dalej. Trafili do Maroka, do portu w Safi, a następnie do senegalskiego Kaloacku. Trafił tam też „Torro”. Okazało się, że w skład jego załogi wchodzili również: „Jose”, „Bambino”, Beppo”, „Makaka”, „Dżinks” i paru innych mężczyzn. Kiedy „Mulat” zszedł na ląd, bliźniaki ruszyły za nim. Śledziły go dłuższy czas. Kiedy bracia zmienili obiekt swojego zainteresowania i udali się innym tropem, padli ofiarą groźnych przestępców. W sprawę musiała się włączyć senegalska policja.

PRL-ogizmy: gdańska Hala Olivia (użytkowana od 16 grudnia 1972 przez klub hokeja „Stoczniowiec”) oraz Dworzec Promowy (zbudowany w roku 1973, a trzy lata później przejęty przez „Polferries”), WOP, Urząd Celny, statki – stary i nowy „Batory”, czyli MS „Batory” i TSS „Batory”, serial animowany „Pies Huckleberry” (produkowany w latach 1958-1962).

Przyznaję się, że mogłem coś w tej książce przegapić i chyba tak było, z tego powodu, że kilka ładnych stron, w egzemplarzu, którym dysponowałem, było niezadrukowanych, a jak powszechnie wiadomo, z czystych, białych stron trudno jest coś konkretnego wyczytać. Nie biorąc tego pod uwagę, bo to wina drukarni, a nie autora, to i tak słabo oceniam tę powieść. Przestępstwo, które się w niej pojawiło było całkiem realne, a do tego, przynajmniej w polskim prawie karnym, charakteryzowało się wysokim stopniem społecznego niebezpieczeństwa. Natomiast całe to detektywne dochodzenie w sprawie załogi „Torro” to było… Nie, nie, to już i tak za dużo napisałem. Jedynym plusem tej książki są opisy zwiedzanych miejsc (szczególnie Londyn i Sewilla), w latach 70. zupełnie nieosiągalnych dla większości polskich dzieci. Autor jednak musiał przeprowadzić ewolucję cyklu „Dzika Mrówka”, bo jego piąta część („ … i tajemnica U-2002”) jest konkretniejsza, poważniejsza, mało podobna i o wiele lepsza od „tam-tamów”.