- Autor: Siewierski Jerzy
- Tytuł: Kabała panny Barlove (w Pięć razy morderstwo)
- Wydawnictwo: Iskry
- Seria: Klub Srebrnego Klucza
- Rok wydania: 1976
- Recenzent: Mikołaj Kwaśniewski
LINK Recenzja Anny Lewandowskiej
LINK Recenzja Iwony Mejzy
LINK Recenzja Adama Sykuły
LINK Recenzja Roberta Żebrowskiego
LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego
LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego

Dobra była kabała panny Barlove. Śmierć była w kartach i śmierć się zdarzyła. Ofiarą była Jane Murdoch, a w kręgu podejrzanych znalazło się pięć osób, w tym narrator.
Opowiadanie wzorowane na klasycznym angielskim kryminale i to na konkretnym kryminale wymienionym w tekście. Podobnie jak w tamtym kryminale jest taki sam sprawca (chodzi o typ, nie o nazwisko), a pod adresem autora kryminału można wysunąć podobne zarzuty, jak pod adresem angielskiego twórcy, które zresztą dla tego drugiego skończyły się niekorzystnie (na szczęście wyłącznie na niwie literackiej). Nic więcej nie napiszę, ale po lekturze Czytelnik może sam sprawdzić jakie to zarzuty i jakie konsekwencje.
Ograniczony krąg potencjalnych sprawców, każdy ma motyw (czasem nie oczywisty
i trudny do zauważenia na pierwszy rzut oka) i każdy miał możliwość popełnienia zbrodni. Między potencjalnymi sprawcami (i ofiarą) zachodzą różne relacje, które dodatkowo komplikują sytuację i mogą stać się przyczynkiem do różnych zachowań naprowadzających na trop lub mylących ślady.
Co ciekawe, zagadkę kryminalną rozwiązuje jeden z uczestników spotkania, dopiero potem zjawiają się stróże prawa, aby dokonać aresztowania.
Sprawnie napisany kryminał, będący częścią cyklu „Pięć razy morderstwo”, nie ma dłużyzn i pseudofilozoficznych mielizn, które zdarzają się w angielskich pierwowzorach. Tak naprawdę, i to jest cenne, jest akcja, sama akcja i nic, tylko akcja. Krąg podejrzanych jest różnorodny i każdy Czytelnik może sobie „wybrać” swojego podejrzanego, lecz akcja toczy się tak wartko, że lepiej nie przywiązywać się do swoich przypuszczeń. Jedynym minusem jest jeden z zarzutów, o których wspomniałem na początku, a który jest sprzeczny z zasadami dobrego kryminału, ale akcja biegnie tak szybko, że nawet trudno to zauważyć.
Lektura całego kryminału zajmuje około 40 minut, ale… małe jest piękne. Tytuł godny polecenia, który spokojnie oceniam na piątkę (według starej skali ocen).
