- Autor: Kurta Henryk
- Tytuł: Largo con morte
- Wydawnictwo: KAW
- Seria: seria Czerwona Okładka
- Rok wydania: 1978
- Nakład: 100000
- Recenzent: Mariusz Młyński
LINK Recenzja Marianny Szostak
LINK Recenzja Katarzyny Piwowarczyk-Atys

Karl Winter, słynny kompozytor, wyrusza w tournée po świecie z napisaną przez siebie Symfonią Alpejską, która przez krytyków jest zgodnie oceniana jako arcydzieło i godna kontynuacja twórczości Mozarta.
Tuż przed koncertem w Londynie ginie w wypadku samochodowym Tom Roy, młody i obiecujący wiolonczelista; niebawem w Paryżu zostaje śmiertelnie postrzelony Louis Roland, antykwariusz, wydawca partytur i kolekcjoner broni. Śledztwo w sprawie śmierci Roya prowadzi inspektor Charles Sting ze Scotland Yardu; pomaga mu paryski komisarz Jules Le Floch. Wkrótce Karl Winter ginie w wypadku samochodowym; Sting podejrzewa, że mogło to być samobójstwo, gdyż kompozytor z premedytacją wsiadł za kierownicę po wypiciu dużej ilości whisky. Sprzymierzeńcem Stinga okazuje się szwajcarski dziennikarz piszący biografię Wintera; dzięki niej okazuje się, że ślad prowadzi do nieznanej symfonii Mozarta.
Książka zapowiadała się obiecująco i intrygująco; niestety, wieje z niej pospolitą nudą. Opowiedziana historia wygląda dość niesamowicie ale wyczekiwane zaskoczenie można bardzo łatwo przegapić – po prostu autor skupił się na dość niemrawej intrydze. Właściwie trudno napisać coś konkretnego o tej powieści; może nie jest to jakieś literackie dno, ale też nie jest to nic wielkiego – ot, czytadło lokujące się gdzieś w dolnej strefie stanów średnich. Ma jednak ta książka swoją czeską wersję – nasi sąsiedzi wydali ją w 1984 roku; pojawia ona się też w serialu „Alternatywy 4” – stoi na półce w gabinecie prezesa CZSBM; pytanie tylko czy jest to powód do dumy czy wręcz odwrotnie.


