- Autor: Szypulski Andrzej
- Tytuł: Czekam na swego mordercę
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Radia i Telewizji
- Seria: Teatr Polskiej Telewizji (nr 2/69)
- Rok wydania: 1969
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Dziękuję, inspektorze
Recenzowana pozycja liczy 82 strony, z czego 22 przypadają na „Czekam na swojego mordercę”. Spektakl swoją premierę miał w dniu 22 lutego 1968 roku.
Akcja toczy się gdzieś w Ameryce Południowej (najprawdopodobniej w Brazylii, gdyż jest mowa o zwiedzaniu Rio Grande), w roku 1967.
W ustronnym barze pojawił się obcokrajowiec. Był to Polak o nazwisku Róg – znany sprzedawca maszyn rolniczych i tropiciel zbrodniarzy hitlerowskich. W czasie wojny był więźniem obozu zagłady, gdzie poznał braci Dietrichów – hauptsturmfuhrera Klausa i lagerfuhrera Kurta. Niedawno udało mu się ujawnić miejsce pobytu i zatrzymać tego z Dietrichów, który był komendantem obozu, ale bardziej – z przyczyn osobistych – zależało mu na dorwaniu drugiego z braci. Pobity przez Polaka zatrzymany hitlerowiec zdradził mu, że Klausa można spotkać w pewnym barze, tym, do którego Róg właśnie przyszedł. Postanowił, w towarzystwie barmana, zaczekać na pojawienie się drugiego z braci. Umilali sobie czas rozmową i kieliszkami alkoholi. Róg opowiedział właścicielowi baru historię poszukiwań obu zbrodniarzy, a także o tym, że trudno mu będzie teraz rozpoznać Klausa, z uwagi na to, że w roku 1953 w Rio przeszedł on operację plastyczną. Barman, widząc, że jego klient ma ze sobą broń prosił go jedynie o to, by jej nie używał, bo w przypadku strzelaniny odbiorą mu licencję na prowadzenie baru.
Wreszcie pojawił się drugi klient. Polak wciągnął go w długą, inteligentną i zmierzającą do stuprocentowego potwierdzenia tożsamości osoby rozmowę.
Świetny, naprawdę świetny jest ten utwór. Misterny plan, inteligentna rozgrywka i zaskakujący efekt. Jestem pod wrażeniem.
