- Autor: Gordon Barbara
- Tytuł: Filiżanka czarnej kawy
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Radia i Telewizji
- Czasopismo: Teatr Polskiej Telewizji (nr 2/69)
- Rok wydania: 1969
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Za wybitne zasługi dla Trzeciej Rzeszy
Czasopismo liczy 82 strony, z czego 21 przypada na „Filiżankę czarnej kawy”. Spektakl miał swoją premierę w dniu 26 września 1968 roku, a w roku 1970 autorka wydała w „Ewie” opowiadanie o tym samym tytule.

Akcja toczy się w fikcyjnym Guterhofie (w roku 1942) i fikcyjnym Kramnie na Śląsku (gdzieś w połowie lat 60.).
Nieuleczalnie chory czteroletni Janek Krych, z powodu zapalenia płuc, trafił do nadzorowanego przez hitlerowców szpitala. Tam wkrótce zmarł. Jego oszalała z rozpaczy matka – Matylda zarzuciła personelowi, że to oni zabili jej dziecko z powodu jego niepełnosprawności. Zagroziła pielęgniarce, że znajdzie osoby za to odpowiedzialne nawet pod ziemią.
Po przeszło dwudziestu latach Krychowa przyjechała do Kramna. Idąc ulicą kogoś zauważyła. Zaczęła biec za tą osobą, ale wpadła pod ciężarówkę. Świadkami zdarzenia była doktor Teresa Murach i pielęgniarka Urszula Wirkus z miejscowego szpitala, które po przewiezieniu tam nieprzytomnej kobiety zajęły się nią. Wkrótce Matylda Krych zmarła. Okazało się, że ktoś zaaplikował jej zbyt dużą dawkę morfiny.
W tym samym czasie sędzia Edward Murach, mąż pani doktor od 1948 roku, źle się poczuł i wezwał do siebie Piotra Lebiodę – lekarza sądowego. Kiedy ten przybył na miejsce sędzia już umierał. Tuż przed śmiercią powiedział do Lebiody: „Guterhof … Pamiętasz?” Lekarz zawiadomił o zgonie prokuratora Brzezińskiego oraz kapitana Sebastiana Chmurę z KW MO, z którym poznał się jeszcze w partyzantce, w 1943 roku. Przyczyną śmierci sędziego było zatrucie atropiną robioną z wilczych jagód. Podejrzanych o otrucie było dwóch: Antek Burnas, którego brata sędzia niedawno skazał za maltretowanie rodziny, za co ten się mu odgrażał, oraz kierownik centrali ogrodniczej Eustachy Solibor – niezadowolony z rozstrzygnięcia sprawy spadkowej. Pojawił się też trzeci podejrzany, a był nim … doktor Lebioda, który podkochiwał się w małżonce sędziego, choć tylko platonicznie.
Sprawa ruszyła naprzód, kiedy powiązano ją ze sprawą wypadku Krychowej, prowadzoną przez porucznika Andrzeja Sochę. Ustalono, że sędzia Murach, który znany był ze swojej pasji ścigania zbrodniarzy hitlerowskich, tuż przed śmiercią wyrzucił z okna na ulicę rocznik „Berliner Illustrierte Zeitung” z roku 1941. Rocznik ten odnaleziono, ale brakowało w nim kilku kartek. Wydarł je na potrzeby własne małoletni Jurek Blina. Sierżant milicji – za zwrot kartek – obiecał mu jabłka. Dowiedział się wówczas, że podobną propozycję chłopak otrzymał od pielęgniarki Urszuli, która oferowała mu scyzoryk, i od doktora Piotra, który chciał mu dać za to wędkę. Wkrótce chłopak trafił do szpitala, a przy jego łóżku znaleźli się Lebioda, Murachowa i Wirkus …
Niezła jest ta sztuka. Autorka umiejętnie udramatyzowała fabułę i sprytnie umieściła w niej fałszywe tropy, a kilka razy podała czytelnikowi triplety różnych konfiguracji osób podejrzanych. Opowiadania wydanego w „Ewie” nie czytałem, więc trudno mi stwierdzić, czy pomiędzy nim a sztuką są jakieś istotne różnice.
Jeśli ktoś z Was pomyśli, że dobrze by było, gdym wreszcie poszedł na urlop, to uprzejmie informuję, że to nie jest jeszcze ten czas, tym bardziej, że po czasopiśmie „Teatr Telewizji Polskiej” planuję się zająć w BN podobnym czasopismem – „Teatr Polskiego Radia”, którego dostępnych jest tam ponad czterdzieści numerów z lat 1965-1981. Liczę, że jakieś sztuki kryminalne uda mi się w nich znaleźć.
