- Autor: Nancy Faulkner
- Tytuł: Tajemniczy szyfr (The Secret of the Simple Code)
- Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
- Rok wydania: 1970
- Nakład: 20277
- Recenzent: Robert Żebrowski

Nie powinno się wieźć drewna do lasu, czyli tajemnica starej kopalni rubinów
Amerykańska pisarka licznych powieści dla dzieci i młodzieży – Nancy Faulkner jest w naszym kraju mało znana, gdyż w Polsce ukazały się tylko dwie jej książki. Recenzowana powieść liczy 238 stron, a jej cena okładkowa to 12 zł. Swoje pierwsze wydanie w USA (w Nowym Jorku) miała w roku 1965. Polskie wydanie ilustrowała Maria Orłowska-Gabryś, która zastosowała bardzo rzadki chwyt, a mianowicie na okładce i w środki przedstawiła tę samą sytuację, ale na różny sposób.
Akcja toczy się w USA, w Karolinie Północnej (będącej zagłębiem minerałów, w tym kamieni szlachetnych), gdzieś w pobliżu Asheville, w pierwszej połowie lat 60.
Nastolatek Paul Herriot przyjechał na wakacje do domu stryja Reubena i ciotki Mary. W tym samym czasie wynajmował tam pokój profesor Halstead, geolog-mineralog, właściciel nowego Porsche [prawdopodobnie 911]. Chłopak kolegował się z młodszą od siebie Abby Kenny – znajomą profesora, kolekcjonerką minerałów i pastereczką tyrolskich kóz – Besi i Tesi. Za jej pośrednictwem poznał innego nastolatka, którym był Luke Young.
Pewnego dnia, w gospodzie u Mullinsów, Paul zauważył jak jakiś mężczyzna, którego w myślach nazwał Ike [takie przezwisko nosił generał Dwight Eisenhower, prezydent USA w latach 1953-1961], wyjął z popielniczki znajdującej się na tarasie, stare, w połowie wypalone cygaro, które owinął w chusteczkę i schował do kieszeni, a potem odjechał dużym, nowym samochodem, co wykluczało, że jest ubogim. Po kilku dniach Paul sam wziął takie cygaro, zostawione w tym samym miejscu przez mężczyznę, którego chłopak nazwał Mike [później okazało się, że naprawdę nazywał się on Elmo Stone, co najprawdopodobniej nawiązuje do Briana Jonesa, występującego swego czasu pod pseudonimem Elmo Lewis, założyciela – w roku 1962 – grupy Rolling Stones]. Na końcu tego cygara tkwił kawałek papierka. Niedługo potem na tarasie gospody pojawił się Ike, który bezskutecznie szukał cygara. Paulowi udało się wyciągnąć karteczkę. Okazało się, że była ona zapisana szyfrem: „N2 B10”. Na dwóch kolejnych karteczkach, które w ten sam sposób zarekwirował były podobne napisy: „K6 F3” oraz „G9 C4 P-O-Z-A”. Wspólnie z Abby i Lukiem postanowili rozgryźć ten szyfr oraz rozpracować Ike’a i Mike’a. W międzyczasie w miasteczku pojawił się niejaki Bill Smith, który profesorowi Halsteadowi przedstawił się jako detektyw towarzystwa ubezpieczeniowego, poszukujący sprawców tzw. Rękawiczkowej Kradzieży Klejnotów, która miała miejsce trzy tygodnie wcześniej, w Nowym Jorku. Wówczas to włamano się do pokoju hotelowego aktorki Inez Blake i skradziono pierścionek z bajecznym rubinem gwiaździstym o wartości sześćdziesięciu tysięcy dolarów.
Detektywne śledztwo zakończyło się sukcesem, choć finał był dramatyczny, a gdyby nie … Tesia i Besia mógłby być tragiczny.
Książka ta w czasach PRL-u musiała być dość atrakcyjna. Poza wartką, sensacyjno-kryminalną akcją, miała też walory edukacyjne, przede wszystkim w odniesieniu do minerałów i kamieni szlachetnych, choć nie tylko („w mlecznej drodze jest dwieście miliardów gwiazd, a na ziemi żyje trzydzieści piec tysięcy znanych gatunków mrówek”). Wspomniane są w niej też dwa opowiadania, których autorem był Edgar Allan Poe: „Złoty chrząszcz” [„Złoty żuk”] i „Skradziony list”. W tle przewijają się też inne przestępstwa: pędzenie wódki w nielegalnej gorzelni, a także znęcanie się psychiczne i fizyczne nad osobą małoletnią. Obecnie młodych czytelników powieść ta również nie powinna znudzić.
