Czarnecki Jerzy Michał – Fart 532/2025

  • Autor: Czarnecki Jerzy Michał
  • Tytuł: Fart
  • Wydawnictwo: KAW
  • Seria: seria Czerwona Okładka
  • Rok wydania: 1980
  • Nakład: 50000
  • Recenzent: Mariusz Młyński

LINK Recenzja Arnolda
LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego

Bibliografia Jerzego Michała Czarneckiego (1940 – 2003) liczy dziesięć pozycji; są to opowiadania dla dzieci i wiersze oraz jeden kryminał czyli ten nieszczęsny „Fart” – nieszczęsny, bo tak właściwie to nie wiem „co poeta miał na myśli”.

Mamy tu całą galerię postaci: jest niejaki Jubi, który nie pracuje ale zajmuje się wszystkim, zna się na wszystkim, kupuje różne rzeczy po niższych cenach i sprzedaje po wyższych; zarabia na tym biznesie niewielkie sumy, które najczęściej wystarczają tylko na tani obiad i kawę ale czasami trafia mu się tytułowy fart i wtedy staje się fundatorem w lokalnej winiarni. Jest Franek, który kiedyś był bokserem, ale prymitywny sposób walki oraz zamiłowanie do alkoholu zakończyło jego karierę; teraz zajmuje się cinkciarstwem, ale głównie piciem wódki z hipochondryczką Mariolą; jest Ślepy Józek, który zarabia na pijackie życie znoszeniem węgla do piwnic; jest też trochę innych cudaków i oryginałów. A do kompletu mamy Klarę Tarkowską, panią po pięćdziesiątce, która ma spory majątek odziedziczony po ojcu folksdojczu; raz na pół roku sprzedaje ona za pośrednictwem Jubiego jakiś kosztowny drobiazg. I pewnego dnia Klara zostaje uduszona przez pewnego mężczyznę, który kradnie jej kosztowności; problem tylko w tym, że kilka dni przed śmiercią kobieta dała Jubiemu drogocenną bransoletkę wysadzaną kamieniami, której on jeszcze nie zdążył sprzedać.

No właśnie, intryga kryminalna wydaje się być dość wiarygodna; sęk tylko w tym, że tej intrygi jest tu zaledwie jakiś mały ułamek; większość książki to obyczajowe historyjki czy wręcz anegdotki o życiu różnych krakowskich środowisk. I mam takie wrażenie, że są to opowiastki autentyczne, tylko autor pozmieniał personalia bohaterów; w końcu przez długie lata był dziennikarzem krakowskich pism i miał możliwość obracania się w tych środowiskach. Sam motyw kryminalny wydaje się tu być tylko dodatkiem do reszty; pytanie zresztą, czy takie morderstwo nie miało rzeczywiście miejsca; zastanawia mnie też, czy bardzo nieprzychylny wizerunek mordercy nie jest oparty na jakiejś postaci szczególnie przez autora nie lubianej. Ogólnie jednak uważam, że są pożyteczniejsze zajęcia niż czytanie tej książki; może i jest oryginalna, może i autor miał na nią jakiś intrygujący pomysł, ale do mnie osobiście w żaden sposób nie trafiła.