Zeydler-Zborowski Zygmunt – Pasta do zębów 343/2025

  • Autor: Zeydler-Zborowski Zygmunt
  • Tytuł: Pasta do zębów
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Klub Srebrnego Klucza
  • Rok wydania: 1979
  • Nakład: 100000
  • Recenzent: Mariusz Młyński

LINK Recenzja Ewy Helleńskiej
LINK Recenzja Marka Ciasia
LINK Recenzja Wiesława Kota
LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego

W bloku przy ulicy Mokotowskiej zostaje otruta Angielka Elżbieta Burns; cyjanek potasu znajdował się w tubie pasty do zębów „Colodent”. Otruta kobieta przyjechała w odwiedziny do swojej kuzynki, Doroty Barańskiej, która jest salową w szpitalu i kiedyś była kochanką chirurga, doktora Pawła Majewskiego; on z kolei jest mężem Anny, pani porucznik milicji, która wraz z kapitanem Władysławem Motyczem prowadzi sprawę otrucia Elżbiety Burns. Małżeństwo Majewskich przechodzi mały kryzys i Anna uważa, że wyjaśnienie sprawy salowej korzystnie wpłynie na relacje z mężem.

Tymczasem Barańska zostaje aresztowana; Motycz jest przekonany do jej winy ale Majewska ma duże wątpliwości. Pani porucznik zastanawia się w jakim celu Elżbieta Burns przyjechała do Polski – czy tylko po to, aby odwiedzić kuzynkę w Warszawie i starą ciotkę w Krakowie? Wkrótce jednak Motycz ulega wypadkowi i trafia do szpitala; Majewska musi więc samodzielnie kontynuować śledztwo. Istotne dla sprawy okazuje się znalezienie walizki, którą Elżbieta Burns trzymała w przechowalni bagażu na Dworcu Głównym; znajdują się w niej fotokopie rozprawy naukowej w języku angielskim. Najważniejsze dla sprawy okazuje się jednak odkrycie, że Barańska przed laty współpracowała z profesorem Aleksandrem Mortinberem, szarlatanem znanym jako „Mędrzec Wschodu”.

To jest kryminałek poprawny czyli ani dobry ani zły – po prostu przeciętny. Czyta się go leciutko, akcja toczy się płynnie, treść do głowy wpada bezboleśnie i równie bezboleśnie z niej wypada. Widać jednak, niestety, że autorowi zabrakło inwencji przy tworzeniu opisów postaci – mamy więc albo powtórzenia z wcześniejszych powieści albo bohaterów dość schematycznych; jest też typowa dla ZZZ niefrasobliwość przy personaliach postaci oraz bardzo częsty błąd z najmniejszą linią oporu. Również tradycyjnie jest tu pewna dawka alkoholu – tym razem jest to gruziński koniak; odnośnie do alkoholu mamy jednak odwieczny polski problem: kapitan Motycz wpada swoim maluchem pod koła ciężarówki prowadzonej przez pijanego kierowcę. Jest to okazja do płomiennej mowy Majewskiej: „Już dosyć cackania się z tymi pijakami przy kierownicy! Przez tyle lat nie możemy dać sobie rady z tą plagą. Tylko bardzo surowe kary mogą załatwić ten problem. Nasze ustawodawstwo, nasze sądy są ciągle niesłychanie pobłażliwe dla pijaków” – no, cóż, pani porucznik już dawno jest na emeryturze, a problem jak był, tak jest. Ogólnie jednak nie ma się czym zachwycać; do lektur obowiązkowych autora tej powieści zaliczyć nie można. A zanim wydano ją w wersji książkowej w 1979 roku drukowano ją w odcinkach w czterech dziennikach w latach 1976 i 1977; ma też swoje słowackie wydanie z 1990 roku pod tytułem „Pasta na zuby”.