- Autor: Żołnierowicz Tadeusz
- Tytuł: Złoty listek / Krótko po północy
- Wydawnictwo: Wielki Sen
- Seria: Seria z Warszawą (tom # 103)
- Rok wydania: 2017
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Pierścionek z rubinowym oczkiem / Zachłanność mordercy
Klubowym specjalistą, rzekłbym nawet ekspertem, od Tadeusza Żołnierowicza (pisarza, dziennikarza, członka pierwszego zespołu redakcyjnego „Dziennika Wieczornego” wydawanego w Bydgoszczy od roku 1959) jest sam Prezes, co m.in. przejawia się w liczbie jego recenzji książek tegoż autora. „Złoty listek” i „Krótko po północy” to ostatnie opowiadania pana Tadeusza, wydane w „Serii z Warszawą”, które nie posiadają jeszcze recenzji. Niniejszym uzupełniam tę drażniącą lukę.
„Złoty listek” liczy 92 strony. Opowiadanie drukowane było w „Dzienniku Wieczornym”, w roku 1974.
Akcja oczy się w Poznaniu, Ostrowcu, Gdyni i Gdańsku, albo pod koniec lat 60. albo na początku 70.
W willi przy ul. Różanej „ekipa śledcza zastała zwłoki Elwiry Kowalskiej. Kobieta zginęła od uderzenia ciężkim narzędziem w głowę. Znaleziono je zresztą stosunkowo łatwo – leżało porzucone na podwórzu. Była to kryształowa popielniczka, pęknięta w poprzek, prawdopodobnie wskutek uderzenia o kamień”. Wszystko wskazywało na to, że sprawcą był mąż – Michał, który po scysji z żoną opuścił dom, aby niedługo potem powrócić do niego. Jak ustalono, w międzyczasie, w pobliskiej restauracji, w towarzystwie niejakiego Miszak Wacława, chlał wódkę i sztywniał. Razem pili i razem opuścili lokal. Krzyk ofiary usłyszał w nocy sąsiad, a kiedy wyjrzał przez okno zauważył, że z garażu Kowalskich wyjeżdża ich fiat, ale ze zgaszonymi światłami. Milicja wszczęła poszukiwania i męża, i auta. Najpierw znaleziono zwłoki Kowalskiego, uderzonego w głowę – jak się później okazało szpadryną, czyli kastetem – i powieszonego w lesie. Fiata znaleziono później, w warsztacie u Karasia.
Śledztwo w obu tych sprawach prowadził porucznik Altar (anagram nazwiska Talar), pod czujnym okiem kapitana Sieniucia, z dużą pomocą wywiadowcy Wójcika, a okazjonalnie włączali się w tę sprawę też inni funkcjonariusze, np. porucznik Albin z KW MO w Gdańsku. Czynności prowadzone były na zasadzie po nitce do kłębka, a końcowy sukces był składową ustaleń własnych i informacji napływających z jednostek w kraju.
PRL-ogizmy: kawa „Neska”, tytoń do fajki „Amphora”, bon konsumpcyjny, samochody – Fiat 125p, Warszawa, Wartburg, lokale – restauracja „Kameralna” w Poznaniu, Gdynia – kawiarnia „Lotos”, restauracja „Oaza” i restauracja „Morskie Oko”.
„Krótko po północy” liczy 44 strony. Opowiadanie drukowane było w „Dzienniku Wieczornym”, w roku 1972.
Akcja toczy się nie wiadomo gdzie, na przełomie lat 60. i 70.
Porucznik Daniel Altar przybył do mieszkania, w którym w wannie znaleziono zwłoki Zofii Marek, od dwóch lat rozwiedzionej. Sekcja wykazała, że przyczyną zgonu było silne uderzenie zadane kobiecie w tył głowy. Jedną z osób podejrzanych został jej były mąż – Andrzej. Wkrótce stał się on obiektem szantażu.
W opowiadaniu tym, w jednym miejscu pojawił się – jako interlokutor Altara – kapitan Krzysztof Sieniuć, ale chyba tylko po to, by tradycji stało się zadość i by obaj ulubieńcy autora po raz kolejny mogli razem wystąpić w śledztwie. Powiem szczerze, że końcowy wynik sprawy był dla mnie zaskoczeniem.
PRL-ogizmy: Fiat 125p i maszyna do pisania „Erica”.
Opowiadania są bardzo siermiężne – proste, zgrzebne i mało efektowne, czyli takie, jaka zazwyczaj była praca dochodzeniowa milicji, a część dialogów w nich może niektórych czytelników załamać lub poirytować. Należy jednak pamiętać, że grupą docelową opowiadań byli czytelnicy „Dziennika Wieczornego”, w tym też ludzie słabiej wykształceni, dla których taki właśnie styl autora był lepiej zrozumiały.
