- Autor: Sekuła Helena
- Tytuł: Kartka z notesu
- Wydawnictwo: Iskry
- Seria: Ewa wzywa 07
- Zeszyt nr 52
- Rok wydania: 1973
- Nakład: 100000
- Recenzent: Grzegorz Cielecki

Tissoty dla doskakiewicza
Niektóre utwory Heleny Sekuły to górny osiąg powieści milicyjnej. Na pewno należy do nich „Kartka z notesu”, wydana w roku 1973 jako 52 zeszyt kultowej serii „Ewa wzywa 07…”. Mamy tu kilkupoziomową intrygę kryminalną, sprawnie poprowadzone dochodzenie i galerię zindywidualizowanych postaci dających interesujące tło społeczno-obyczajowe.
Zaczyna się ostro – od napadu na sklep jubilerski na warszawskiej Pradze – rejon ulicy Targowej i Ząbkowskiej. Padają strzały, są ranni i jedna ofiara śmiertelna. Znikają kosztowności, zegarki oraz bardzo charakterystyczny wisior, który stanie się niemym bohaterem utworu. Jeden ze sprawców napadu terroryzuje motorniczego i usiłuje zbiec…tramwajem. Kapitan Zakrzewski ma pełne ręce roboty. Jednocześnie idziemy tropem wisiora, który przypadkowo zmienia właściciela w lokalu „Continental”. W paradę głównym przestępcom wchodzi drobny doliniarz czyli złodziej kieszonkowy. Ten jednak usiłuje przemycić trefny towar w torebce przypadkowej klientki lokalu. Świadkiem części wydarzeń jest prostytutka Markiza. Kolejne zdarzenia piętrzą się, burząc logiczny ciąg wydarzeń, bo życie wszak mało kiedy logiczne jest. Helena Sekuła świetnie o tym wie. Nie zapomina jednak o szczegółach opisu. Dlatego wiemy, że woda Yardleya jest po 10 dolców, a do nocnego lokalu absolutnie nie wolno przywdziewać koszuli non-iron , tylko z jedwabnej popeliny. Jak w każdym dobrym kryminale, ważne są drobiazgi. W tym wypadku może to być kwit z pralni, znaleziony przez pewnego taksówkarza, który mówi charakterystyczną frazą zza Buga. Jedna z bohaterek wiąże swoje życie z przestępcą, co traktuje jako samarytańską posługę, druga ma za partnera zazdrosnego chama, od którego nie może się uwolnić. Wszystkie te elementy dostrzegł w lekturze Krzysztof Szmagier i postanowił przenieść na ekran jako drugi odcinek serialu „07 zgłoś się”, pod tytułem „Wisior”. Szmagier wyszedł z dokumentu i miał ucho do dialogów, ale Helena Sekuła też je miała, o czym świadczy fakt, że wiele zdań z „Kartki z notesu” zostało w zasadzie bez zmian przeniesione do serialu. Zasługą Szmagiera jest natomiast pewne uporządkowanie fabuły i dobry dobór lokacji. Na przykład Edward Gabor (w książce Rajmund) mieszkał na Prądzyńskiego 15A. Była to pamiętana rudera za gazownią na Woli. Obecnie są tam tereny Centrum Wystawienniczego Expo, ale jeszcze po roku 2000 można było ten filmowy adres odnaleźć i kiedyś umieściliśmy go w jednym z klubbingów MOrdu. Wracając do języka. Taksówkarz mówi tak: „Nu, każesz doi knajpy, to ja do knajpy, jaż tylko furman. Ale knajpa nie kościół, młoda ładna panienka w rastauranie sama toż to czyste pokuszenie”. Zupełnie inaczej wyraża się znana już nam Markiza: „-Znajomość jednego wieczoru – denerwuje się Markiza. – Nie wiem jak się nazywa, co robi, gdzie mieszka i gówno mnie to obchodzi! Nie prowadzę ewidencji mężczyzn, z którymi przypadkowo napiję się wódki, ani z którymi bywam!”. Z kolei Gabor używa specyficznego żargonu. Pamiętamy zapewne frazę: „-Wielkie mecyje, sforsowałem parkan gościowi”, albo „Okazji do wytłumaczenia się nie stworzył”. Te akurat sformułowania idą wiernie za Heleną Sekułą.
Nic dziwnego, że nawet po latach dobrze się czyta i równie dobrze ogląda. Są także kwestie, które brzmią bardzo współcześnie. Na przykład jubilera ukradziono także zegarki – wspomina się o Tissotach i Schafhausenach. Myślałem, że zegarki naręczne w zasadzie wyszły z użycia, ale słychać, że jakiś polityk nie wpisał do rejestru korzyści drogiego zegarka, albo, że jakaś urzędniczka przywłaszczyła zegarek służbowy. Jak echo pobrzmiewa także sprawa uczciwości. Barmanka z „Continentalu” mówi do kapitana Zakrzewskiego: „Jak człowiek jest uczciwy, nie ma się czego bać”. Ostatnio w mediach pełno tego zdania. Słowem „Kartka z notesu” składa się z nieprzemijających prawd.
Fabuła Heleny Sekuły skrzy się także oryginalnym słownictwem, gdzie neologizmy konkurują z określeniami wyszukanymi: bojtliczek, pszczy się, nasupiony, doskakiewicz, podfanarzone, powiestka, kariatyda, gółka.
Tak, „Kartkę z notesu” cały czas świetnie się czyta. Gorąco polecam.
