Osiadacz Maria – Za barierą prawa 260/2026

  • Autor: Osiadacz Maria
  • Tytuł: Za barierą prawa
  • Wydawnictwo: MON
  • Rok wydania: 1974
  • Nakład: 20339
  • Recenzent: Grzegorz Cielecki

LINK Recenzja Roberta Żebrowskiego

Owszem, oskarżony interesował się Reginą, bez dwóch zdań

Maria Osiadacz jako autorka reportaży sądowych była szczególnie aktywna w pierwszej połowie lat 70. Wówczas to ukazały się one w tomach „Sąd orzekł” (1971) oraz „Za barierą prawa” (1974). Przyjrzyjmy się nieco drugiemu z wymienionych tytułów.

Autorka chciała objąć całe spektrum działań przestępczych czasów końcowego Gomułki i początkowego Gierka. W tomie pomieszczono 21 tekstów pogrupowanych w autorskie działy tematyczne. Stąd znajdziemy tu materiały o bardzo różnym ciężarze gatunkowym – od morderstw po szpiegostwo i od oszustw po zgubne skutki pijaństwa. Daje to interesująca panoramę czasów, tym bardziej że autorka nie ogranicza się do suchych relacji, ale także daje tło społeczno-obyczajowe, jak a również usiłuje nieść w naród kaganek oświaty, co może dziś wydaje się najbardziej zwietrzałym elementem tekstów.

Ze spraw dość powszechnie znanych warto wymienić sprawę morderstwa Jana Gerharda oraz morderstwo łódzkiego taksówkarza („Śmierć pod Rszewem”). Temat pierwszy jest przedmiotem wielu reportaży z tego okresu, a drugi znamy szerzej dzięki świetnemu filmowi Andrzeja Trzosa Rastawieckiego „Zapis zbrodni”, utrzymanemu w konwencji paradokumentu. W reportażu „Dusiciel” mamy ciekawie ujętą sprawę „Pętlarza” z Zagłębia – mężczyzny, który na przełomie lat 60. i 70 napadał na kobiety wracające z pracy, zarzucając im pętlę na szyję. Działał w tym czasie, co seryjny morderca – skazano Marchwickiego, dziś jednak uznaje się, że najpewniej to nie on był sprawcą. W każdym razie „Pętlarz”, siłą rzeczy, mniej głośny. Ujęto go po zeznaniach przypadkowego świadka, który zidentyfikował jego samochód – syrenkę. W tekście Marii Osiadacz brak informacji, jak skończyła się sprawa (pisała na gorąco), ale z późniejszych wydarzeń wiemy, że popełnił samobójstwo w więzieniu.

Kolejny dział tematyczny to szpiegostwo i tu warto zwrócić uwagę na tekst „Kurier wymieni hasło Milou”. Wówczas głośna, a dziś zapomniana afera Gerarda Cichego, który działał na rzecz USA. O czym donosił pan Gerard? Zacytujmy: „Wskazywał na terytorium naszego kraju cele dla nieprzyjacielskich rakiet, frontalnych uderzeń lotnictwa strategicznego oraz dla bomb i pocisków z głowicami nuklearnymi”. Dziś brzmi to dosyć dziwacznie, ale dużo mówi o czasach.

Ze spraw mniejszego kalibru, ale tragicznych zwróćmy uwagę na „Imieniny”. Po suto zakrapianej imprezie goście rozchodzą się do domów, a że do przejścia był spory odcinek, wynikł spór, kto ma oprowadzić jedną z pań i od słowa do słowa poszły w ruch sztachety, co skończyło się zgonem jednego z uczestników libacji. Chyba obyczajowość wiejska poprzez ostatnie pół wieku nieco złagodniała. W dziale „Z drogi na margines” autorka zajmuje się młodzieżą, której grozi wykolejenie lub też wręcz owo wykolejenie już nastąpiło. Mamy zatem grupę młodych ludzi z rejonu podwarszawskiego Piastowa, Pruszkowa i Grodziska. Spotykają się, szlajają, imprezują. Z głupoty dochodzi do gwałtu. Mamy także narkomanię. Wśród środków odurzających prym wiedzie morfina masowo wykradana z „Polfy” i rozprowadzana wśród znajomych. Autorka łączy zagrożenie narkomanią z ruchem hippisowskim, czyli czystym złem, które przybyło do naszej ludowej ojczyzny z krajów zgniłego Zachodu. Wspomina się także, o zgrozo, że wśród straszliwych lektur omotujących młodzież, znalazł się „Skowyt” Ginsberga. I tu nieoczekiwanie kłania się sama Anna Kłodzińska i powieść milicyjna „Wrak” (1973) – o grupie warszawskich narkomanów, z których jedn cytuje właśnie fragment „Skowytu”. Dziennikarz Piotr Bratkowski wspominał w swoim artykule, że był to prawdopodobnie pierwszy fragment tego poematu przetłumaczony na język polski (sic!). Można zatem przyjąć, że bohaterowie Marii Osiadacz czytali po angielsku.

Bardzo dobrze u progu Gierka miało się wróżbiarstwo (wydaje się, że ta działalność i dziś na się świetnie, co być może jest polską specjalnością). Oto Cyganka (dziś chyba należałoby napisać Romka) z Falenicy znalazła naiwną kobietę, która zauroczona trafnym odczytaniem elementów życiorysu ofiary zaczęła oczekiwać kolejnych pieniędzy.

Na koniec ciekawostka z dziedziny praw autorskich. Domy Towarowe Centrum postanowiły wykorzystać wizerunek pewnego aktora do reklamy odzieży. Twarz jego w licznych egzemplarzach zasiliła witryny. Nikt jednak nie uzyskał zgody Zbigniewa K., ani tym bardziej nie zapłacił za użyczenie wizerunku. W wyniku sprawy sądowej trzeba było jednak rachunek uregulować. Czy był to znany aktor? Może w Warszawie w pewnym czasie jako tako. Udało mi się ustalić, że chodziło o Zbigniewa Koczanowicza. Sporo grywał, ale był raczej epizodystą. Raczej go nie kojarzymy. Przejrzałem filmografię i okazało się, że grał m.in. dozorcę we „Wściekłym”. Przeciętny widz może natomiast kojarzyć jedną scenę z „Czterech pancernych”. Koczanowicz grał w niej chciwego sklepikarza, u którego Czereśniaki chcą kupić chleb.

Niewątpliwie warto dziś sięgnąć po „Za barierą prawa”. Jeżeli odłożymy na bok naleciałości propagandowe – „Praktycznie biorąc jedynie liczyć możemy na MO” i tendencje dydaktyczne narzucane przez PRL, co wychyla się zza nich ciekawy i niejednoznaczny obraz przemian społeczno-obyczajowych pewnej epoki.