Mejza Iwona – Mordercza dieta cud 261/2026

  • Autor: Mejza Iwona
  • Tytuł: Mordercza dieta cud
  • Wydawnictwo: Oficynka
  • Rok wydania: 2026
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Danuta Chodkowska

Iwona Mejza to autorka, której twórczość bardzo lubię i cenię. Nie sypie nowościami jak z rękawa i często mija wiele miesięcy między jedną a drugą premierą, więc cieszy mnie każda jej nowa książka, o czym by nie była.
Najnowszą jest „Mordercza dieta cud” – ma obiecujący tytuł, wyrazistą okładkę i treść całkiem całkiem…

Bo któż by nie chciał być piękny i młody …
Zatrzymać młodości wciąż nie potrafimy, ale zadbać o bycie pięknym już tak.
Jest mnóstwo miejsc, gdzie mniej lub bardziej kompetentni fachowcy starają się zaspokoić tę potrzebę. Różnymi metodami.
A na ile skutecznie – to już zupełnie inna sprawa.
Faktem jest, że dieta-cud zawsze działa – chociaż na wyobraźnię…

Jednym z takich miejsc jest Dwór pod Bluszczami, znajdujący się w Zawilanach, urokliwym miasteczku na Podbeskidziu, cieszący się coraz większą (choć wciąż za małą) popularnością wśród chętnych do pracy nad swoją sylwetką. Z polecenia znajomych lub po wyszukaniu w internecie, skuszeni ofertą diety-cud, trafiają tu ludzie, którzy pragną stracić na wadze, chociaż jeden kilogram, choć nie zaszkodziłoby i z dziesięć …

„Lista obecności” umieszczona na samym początku książki pozwala nam lepiej poznać personel pensjonatu oraz osoby, które zjechały do Bluszczy na turnus odchudzający.
Wszyscy oni mają swoje sekreciki i utajnione plany, których wolą nikomu nie zdradzać; jedne są w miarę nieszkodliwe, jak podjadanie produktów na tej diecie niedozwolonych, ale inne, jak zrobienie interesu życia lub zemsta na byłym mężu, nie są już tak niewinne …
Ale raczej nic nie zapowiadało, że życie jednego z gości zakończy się po ciosie nożem w plecy …

Dla szukających w książkach tylko czystej rozrywki i sposobu na atrakcyjne – jakkolwiek to rozumieć – zabicie czasu, może to być nudna i nieciekawa lektura.
Nie ma tu tak, że od pierwszych słów porywa nas wir wydarzeń za którym trudno nadążyć. Nie ma „zabili go i uciekł”, strzelaniny w każdym rozdziale, grozy ociekającej krwią i strachem.
Tu jest w miarę spokojnie, jest czas, by się rozejrzeć, poznać bohaterów i wygodnie się usadowić. Zjeść małe co nieco 😁
Jest czas by zauważyć coś więcej niż tylko kolejne wydarzenia w treści.
Jest obserwowanie, jak kształtują się wzajemne relacje między bohaterami, śledzenie ich toku rozumowania i na tej podstawie snucie własnych domysłów co do następstw ich działań i wskazania „kto zabił”.
Pojawiajace się tu osoby tworzą galerię postaci zróżnicowanych i rzeczywistych – widać że autorka jest niezłą obserwatorką i umie te obserwacje wykorzystać.
I pisze, powiedziałabym – zwyczajnie, ale tak, że napisany tekst czyta się sam, wszystko jest zrozumiałe i nie trzeba zgadywać co autor miał na myśli.
Lubię jej styl – ironiczne komentowanie wydarzeń, humor wyrazisty choć dość delikatny.
I przekaz, który przewija się w jej całej twórczości – ile w naszym życiu znaczy bezinteresowna życzliwość, pomoc i wsparcie drugiego człowieka.

Kto lubi spokój, delikatny humor i sporo tajemnicy – z lektury będzie zadowolony.
A kto nie? No cóż, nie wszystkie książki są „dla każdego” – choć pewnie autorzy i czytelnicy tego właśnie by chcieli.