Kaczmarski Krzysztof – Pogrom, którego nie było. Rzeszów, 11-12 czerwca 1945r. 259/2026

  • Autor: Kaczmarski Krzysztof
  • Tytuł: Pogrom, którego nie było. Rzeszów, 11-12 czerwca 1945r.
  • Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddział w Rzeszowie
  • Rok wydania: 2008
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Bestialski mord, czyli człowiek dziecku zgotował ten los

Krzysztof Kaczmarski (ur. 1967) jest doktorem habilitowanym nauk społecznych na UKSW. W 2016 roku został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za zasługi w upowszechnianiu wiedzy o najnowszej historii Polski. Recenzowana pozycja liczy 187 stron.

7 czerwca 1945r. zaginęła 9-letnia Bronia Mendoń zamieszkała w Rzeszowie przy ul. Batorego. Po raz ostatni widziano ją około godz. 14-ej idącą na korepetycje na ul. Tannebauma 12. Do mieszkania korepetytorki jednak nie dotarła. 11 czerwca małoletni Kazik Woźniak – syn korepetytorki – w piwnicy ich budynku znalazł wykonany z łyka koszyk z książkami, zeszytami i przyborami szkolnymi z podpisem zaginionej. Rzeczy te zaniósł na komisariat MO. Zaraz potem na ul. Tannebauma udał się komendant powiatowy – ppor. Jan Grzeszek wraz z kilkoma milicjantami. W piwnicy znaleziono ukryte pod drewnianymi wiórami obnażone i straszliwie zmasakrowane zwłoki dziewczynki. Twarz była obdarta ze skóry, a z rąk i nóg wycięte mięśnie. Stanisław Mendoń zidentyfikował je jako zwłoki swojej córki. Na miejsce zdarzenia wezwano Kompanie Operacyjne KW MO.

W nocy z 11 na 12 czerwca milicjanci próbowali przeprowadzić rewizję w pobliskich mieszkaniach. Zaczęły się aresztowania mieszkających tam Żydów pod zarzutem dokonania mordu rytualnego lub transfuzyjnego. Zatrzymano od 100 do 130 osób. Doprowadzono ich do Komendy Powiatowej mającej siedzibę przy al. 3 Maja 3. W czasie, kiedy byli oni pozbawieni wolności, ograbiono ich domy – w sumie 22 mieszkania, w których mieszkało 57 rodzin. W milicyjnej akcji wzięło udział nie więcej niż 120 funkcjonariuszy z komisariatu, posterunku kolejowego i kompanii operacyjnej a ponadto kilkunastu funkcjonariuszy SOK. Z uwagi na naciski ze strony przedstawicieli NKWD i UBP, komendant wojewódzki MO – płk Franciszek Księżarczyk podjął decyzję o zwolnieniu osób zatrzymanych. W międzyczasie wokół budynku przy ul. Tannebauma 12 zebrał się tłum, który rozpędzono dopiero 12 czerwca wieczorem. Prawie wszyscy Żydzi mieszkający w Rzeszowie wyjechali z tego miasta, a ci którzy po wojennej zawierusze chcieli się tam osiedlić, zmienili swoje plany.

Trudno jest odtworzyć przebieg śledztwa w sprawie zabójstwa małoletniej prowadzonego przez Wydział Służby Śledczej KW MO. Wiadomo jednak, że bardzo utrudniali je przedstawiciele NKWD i UBP. Mimo tego, udało się przeprowadzić sekcję zwłok, a ta wykazała, że dziewczynka przed śmiercią została zgwałcona. 13 czerwca zatrzymano lokatora jednego z mieszkań na Tannebauma – Jonasza Landesmanna, a 16 czerwca tymczasowo go aresztowano. Mężczyzna nie przyznawał się do zbrodni. Nie znaleziono też dowodów jego winy. 12 września 1945 roku został zwolniony i … zniknął, choć w ramach dozoru miał się regularnie meldować w komisariacie. Czy wyjechał z miasta, czy może został zlikwidowany – tego nie wiadomo. 11 grudnia okręgowy sędzia śledczy umorzył śledztwo. Jakiś czas później akta tej sprawy – sygn. III Ds-1738/45 – zaginęły w nieznanych okolicznościach. Zachowały się jedynie niektóre dokumenty w aktach podręcznych prokuratora. „Niewykluczone, że mord ten mógł być wynikiem prowokacji zorganizowanej przez służby bezpieczeństwa z Rzeszowa”. Prowokacja ta wymierzona byłaby w podziemie niepodległościowe. Poza zniknięciem podejrzanego i akt sprawy, doszło do jeszcze innego zniknięcia. Wg zachowanego meldunku Brygad Wywiadowczych cały patrol MO, który przeprowadził wstępne dochodzenie został aresztowany i … ślad po nim zaginął. Podsumowując: Żydów z Rzeszowa przegoniono, sprawcy zbrodni nie ustalono, a całą sprawę wyciszono.

Bardzo ciekawa książka i naprawdę warto ją przeczytać.