- Autor: Lengren Zbigniew
- Tytuł: Borek Topek i Aza
- Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
- Rok wydania: 1984 (wyd. II)
- Nakład: 40300
- Recenzent: Robert Żebrowski

Dyplomowany detektyw Borek. Specjalność – przestępstwa zwierząt
Zbigniew Lengren (1919-2003) najbardziej znany jest ze swojej serii pasków z Profesorem Filutkiem, które publikował na łamach „Przekroju” od roku 1948. Na fali klubowej popularności jego książki „Borek Topek i Aza”, zapoczątkowanej świetną jej recenzją, postanowiłem i ja po nią sięgnąć. Liczy ona 127 stron, a jej cena okładkowa to 65 zł. Pierwsze wydanie miało miejsce w roku 1975.
Akcja toczy się w fikcyjnym Przyborzu, niewielkim miasteczku z ratuszem, rynkiem, parkiem miejskim, trzema szkołami i ogrodem zoologicznym, gdzieś w okresie: druga połowa lat 50. – pierwsza połowa lat 70.
Przyszła pierwszoklasistka Dorotka, która pochodziła z osady oddalonej o 15 km od Przyborza, zamieszkała u babci, by nie tracić czasu na dojazdy do szkoły, która znajdowała się w miasteczku. Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego udała się do lasu, aby nazrywać jeżyn. Napotkała tam wilka, który wpadł w potrzask. Uwolniła go, a ten z wdzięczności nie odstępował jej na krok. Gdy przyszli pod dom babci, natrafili na wychodzącego stamtąd oknem mężczyznę, który wynosił babciny telewizor. Wspólna akcja wilka i sierżanta milicji przyczyniła się do zatrzymania złodzieja. Sierżant postanowił skierować Borka – bo tak nazwała go dziewczynka od miejsca jego znalezienia – do Szkoły Psów Milicyjnych (czyli Zakładu Tresury Psów Służbowych MO w Sułkowicach).
Opiekunem wilka w SPM został plutonowy służby śledczej Kazio. Borek jakoś przebrnął przez egzaminy i został dyplomowanym psem milicyjnym, ale dyrektor szkoły – major nie skierował go do służby. Powodem było to, że w czasie szkolenia wilk wyratował z topieli małego pieska (czyżby alter ego Filusia profesora Filutka), nazwanego Topkiem, i od tej pory stanowili nierozdzielny duet, ale Topek akurat nie miał żadnych zadatków na psa służbowego. Oba psy oddano pod opiekę babci i Dorotki.
Borek, chcąc wykorzystać nabyte przez siebie umiejętności, założył biuro detektywistyczne, w którym zatrudnienie znalazł też Topek. Po jakimś czasie dołączyła do nich papuga Aza, którą Dorotka, będąc na wakacjach nad morzem, dostała w prezencie od miejscowego rybaka, a ten miał ją od marynarza pływającego do Afryki (pewnie do Egiptu, bo tam imię Aza jest najczęściej używane). Zwierzęta miały sporo roboty dochodzeniowo-śledczej, bo spraw było niemało: kradzież broszki z szafirem, kradzież kuponu totka, zaginięcie jednego z sześciu prosiaczków świnki, usiłowanie uduszenia flaminga w zoo, kradzież w ratuszu kiełbasy z kanapek hejnalisty w czasie grania przez niego hejnału oraz kradzież boczku. Do rozwiązania spraw potrzeba było pracowitości, pomysłowości, a przede wszystkim zdrowego rozsądku.
W książce, poza zwierzętami, wystąpiło kilkoro ludzi – poza w/w – m.in.: ogrodnik Alojzy Grabka, znawca przyrody Bazyli Paprotka, stróż Józef Cykoria, gajowy Laskowski, zegarmistrz Walery Trybik, szlifierz Jan Tafelko oraz Tekla Zazłemajska.
Tekst ubogacają skojarzeniowe wyrażenia: „Niedobrze, panie bobrze”, „niebieski ptaszek” (o ptaku-złodzieju), „sprawa jest szczenięco łatwa” (stary wilk do młodego psa) „zszedłeś na psy” (dzik do wilka), „sprawa nie wygląda różowo” (o zaginięcie prosiaczka).
Mamy też peerelogizmy: zespół „Mazowsze” i piosenka „Kukułeczka”, (Przedsiębiorstwo Państwowe) Totalizator Sportowy (działające od roku 1956), zabawa w złodziei i policjantów (dlaczego nie milicjantów?).
Książka jest bardzo sympatyczna i myślę, że dla dzieci w wieku 5-7 lat może być interesująca. Co ważne, kończy się też miłym akcentem. Otóż plutonowy Kazio otrzymał awans na sierżanta!
