- Autor: Kwiatowska Halina
- Tytuł: Awaria w teatrze
- Wydawnictwo: Miniatura
- Rok wydania: 2012
- Recenzent: Grzegorz Cielecki

Pif-paf na scenie
„Awaria w teatrze” to jedyny kryminał Haliny Kwiatkowskiej, zmarłej w roku 2020 aktorki, która życie zawodowe związała z Teatrem Starym w Krakowie. Pojawiła się też w kilku filmach oraz sporej licznie teatrów telewizji. Nic zatem dziwnego, że „Awaria w teatrze” rozgrywa się przede wszystkim na scenie teatralnej i tu także ma miejsce morderstwo.
Trwają próby do sztuki nagradzanego pisarza, Porębowicza, autora sztuki „Awaria”. Reżyseruje ambitny eksperymentator. Grają cztery osoby – Krystyna, Wacław, Leszek i Jerzy. Bohaterowie dramatu poznają się w przedziale kolejowym i poznajemy ich burzliwe relacje. W trackie jednej z prób pada strzał (było to przewidziane w treści sztuki), ale okazuje się, że tym razem pistolet był prawdziwy i kula też. Trupem pada reżyser. A zatem znacznie słowa „awaria” jest tu podwójne – oznacza tytuł sztuki i morderstwo.
Jeden z aktorów miał pozwolenie na broń, gdyż był zawołanym myśliwym. Drugi pożycza dużą kasę i być może tu jest motyw zbrodni. Z kolei Krystyna rezygnuje z roli, nie rozumiejąc koncepcji reżysera i wówczas jeden z aktorów podsuwa na wakujące miejsce swoją sympatię. Plątanina zazdrości, zawiści i animozji, jak to w środowisku, w którym o wielu rzeczach decydują emocje. Struktura książki (a w zasadzie dłuższego opowiadania) nie jest skomplikowana. Prowadzący śledztwo porucznik przesłuchuje wszystkich i wyciąga jedynie słuszne wnioski, co wygląda nieco zbyt prosto. Fabuła „Awarii” składa się przede wszystkim ze scen dialogowych i przydałoby się nieco więcej opisu, którego jak na lekarstwo. Jesteśmy także zawieszeni w bezczasie i bardzo umownej przestrzeni – tak jak deskach sceny. Można odnieść wrażenie, że autorka chciała napisać coś z życia aktorów, a wybór gatunku kryminalnego był nieco przypadkowy i miał posłużyć jedynie jako pretekst do stworzenia intrygi. Czyta się z pewną przyjemnością, ale pozostaje spory niedosyt.
„Awaria” wygląda bardziej jak szkic do powieści, niż gotowy utwór. Aż się prosiło o rozbudowanie fabuły do rozmiarów pełnowymiarowego kryminału. Natomiast edytorsko książka została przygotowana bardzo elegancko, jest to niemal album. Mamy twardą oprawę, imitującą skórę – jak publikacje klasyki Wydawnictwa Dolnoślaskiego, ongiś. Książka jest także ilustrowana kolorowymi reprodukcjami Honore Daumiera, malarza z XIX wieku, speca od litrografii i rysunku realistycznego. Starannie dobrano prace bardzo pasujące do ukazania pracy teatru.
„Awaria” została wydana zapewne okazyjnie, w małym nakładzie, poza seriami, jako wynik pasji zawodowej autorki. Myślę, że utwór można by było łatwo przenieść na scenę. Kto wie, może taki był też zamysł Haliny Kwiatkowskej. Jako kryminał środowiskowy „Awaria” przywodzi na myśl na przykład „Nie zabijajcie Desdemony” Lucyny Legut. Lekturę polecam przede wszystki miłośnikom teatru.
