- Autor: Bernard Clavel
- Tytuł: Skok (Malataverne)
- Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX
- Rok wydania: 1975
- Nakład: 10298
- Recenzent: Robert Żebrowski

Dramat w Malataverne
Francuz Bernard Clavel (1923-2010) był mi do tej pory zupełnie nieznany. Recenzowana książka liczy 129 stron, a jej cena okładkowa to 18 zł.
Akcja toczy się we Francji, w wioskach położonych około 50 kilometrów od Lyonu, ale nie sposób określić, kiedy dokładnie (w użyciu są już „automatyczne bilardy oraz inne automaty, do których wrzuca się pieniądze”).
Mieszkający w Saint-Luce Robert Paillot wraz z z Sergem Dupuy, pod dowództwem starszego od nich, 18-letniego Krzysztofa Girarda, tworzyli gang młodocianych złodziei, działający w okolicznych wioskach. Ostatnim razem – hodowcy krów – ukradli na wpół dojrzałe naręcza serów, na czym o mało nie wpadli.
Kolejnym skokiem nastolatków miał być napad rabunkowy na starą i głuchą, samotną wdowę Vintard z Malataverne, u której przypadkowo Serge zauważył olbrzymi portfel wypchany banknotami. Krzysztof zaplanował, że zamaskowani wtargną do jej domu o północy, a wcześniej – psa strzegącego gospodarstwa – otrują arszenikiem. Plan wydawał się całkiem prosty, ale jego realizacja mocno się skomplikowała.
Recenzowana pozycja to powieść sensacyjno-psychologiczna. Autor bardzo umiejętnie podnosi w niej napięcie, ukazuje coraz większy tragizm głównego jej bohatera, aż do dramatycznego finału. To co się wydarzyło było splotem wielu czynników, a chyba przede wszystkim braku pomocy ze strony innych ludzi. Choć bohaterami „Skoku” są młodociani, to książka nie jest przeznaczona tylko dla młodzieży, ale też i dla dorosłych.
