- Autor: Edigey Jerzy
- Tytuł: Błękitny szafir
- Wydawnictwo: Czytelnik
- Seria: Seria z jamnikiem
- Rok wydania: 1971
- Nakład: 70290
- Recenzent: Mariusz Młyński

W śnieżny, styczniowy wieczór na drodze między stacją PKP w Rzęsowie a Podleśną Górą zostają znalezione zwłoki Krystyny Cieślikowskiej, kierowniczki komisu przy ulicy Wspólnej w Warszawie; kobieta została bardzo silnie uderzona obuchem siekiery w tył głowy, a leżąca obok niej torebka oprócz bilonu i damskich drobiazgów zawiera dwadzieścia nowych banknotów po tysiąc złotych.
Śledztwo obejmuje major Janusz Kaczanowski, który swoje pierwsze kroki kieruje do komisu; przeprowadzony tam remanent manka nie wykazuje. Jedna z pracowniczek komisu tłumaczy majorowi, jak kierowniczka mogła mieć dodatkowy zarobek; zwraca też uwagę, że Cieślikowska lubiła nosić bransoletkę ze złotym wężem trzymającym w pyszczku błękitny szafir – przy martwej kobiecie jej nie znaleziono.
Kaczanowski zaczyna badać interesy kierowniczki, poznaje mężczyzn jej życia i dowiaduje się, że Cieślikowska bezwzględnie wykorzystywała mężczyzn, gdyż chciała być „wielką panią” i marzyła o błyskotliwej karierze – mąż posłużył jej do wyrwania się z prowincjonalnej Włodawy, kochanek załatwił jej posadę w Warszawie, znajomy badylarz finansował jej prywatne transakcje i kupił kawalerkę, aż w końcu postanowiła wyjść za mąż za angielskiego dyrektora zajmującego się dostawami sprzętu przemysłu ciężkiego do wschodniej Europy („W swoim życiu mężczyznom wyznaczała określoną rolę. Kiedy już ją odegrali, usuwała ich na bok”). Podejrzanych w tej sprawie jest pięciu mężczyzn, dowodów jednak nie ma żadnych; Kaczanowski postanawia więc zastosować taktykę pająka – cierpliwie czekać dyskretnie tych podejrzanych obserwując. I w końcu, po pół roku śledztwa, do majora dzwoni kapitan z powiatowej komendy w Kołobrzegu i informuje pająka, że mucha wpadła w sieć – do miejscowego sklepu „Jubilera” zgłosiła się obywatelka w celu wyceny złotej bransoletki w kształcie węża z niebieskim kamieniem.
To jest dość dobry kryminałek; przede wszystkim nie ma tutaj popełnianych przez mordercę głupich błędów, które naprowadzałyby milicję na jego trop – nie zostawia on za sobą śladów, nie gubi jakichś fantów, milicja nie przechwytuje jego jakiegoś listu ani nie korzysta z pomocy jakiegoś skruszonego oprycha; jest po prostu mrówcza, metodyczna praca, której mogło nie być, gdyby nie błędy samej milicji. Akcja jest spokojna, wręcz leniwa, autor głównie skupia się na losach zamordowanej kobiety i na tym tle pokazuje nam trochę rzeczywistości, głównie proceder nielegalnego handlu w komisach – pytanie tylko, czy komentarz Edigeya na początku książki, że „wszystkie opisywane wydarzenia są tylko fikcją” i „nie ma u nas takich komisów ani takich ich pracowników” nie jest przewrotnym przyznaniem się do autentyczności tej historii. Czyta się to wszystko naprawdę dobrze, nie ma tu żadnej udziwnionej intrygi ani wątków pobocznych; są za to ciekawe dialogi, błyskotliwe spostrzeżenia i nienachalny humorek. Jest też trochę szczegółów z epoki: jeden z bohaterów ma na głowie czapkę chruszczowówkę; z kolei drugi w powstaniu warszawskim uczestniczył jako członek faszyzującej organizacji, która pod koniec wojny szła na współpracę z Niemcami i za to wyleciał z pracy ale wrócił do niej po październiku. Dowiadujemy się też, co pod koniec lat 60. było obiektem pożądania – były to płaszcze ortalionowe i damskie płaszcze lakierowane; wiemy też, że na Węgry jedzie się po futra, a do Bułgarii po kożuszki. Ale jest też coś, czego wcześniej nie wiedziałem – major Kaczanowski jest żonaty i mówi o tym nawet dwa razy. Czy on kiedykolwiek o tym wspominał? A może ja to przegapiłem?
W każdym jednak razie jest to opowiastka na którą warto poświęcić chwilę czasu; osobiście myślę, że jest to jedna z lepszych powieści Edigeya. A dla ciekawych kilka ciekawostek: pierwotnie opublikowano tę powieść w odcinkach w 1970 roku w „Dzienniku Zachodnim”; wydano ją też w 1975 roku po serbsko-chorwacku (jako „Plavi safir” i jest to chyba jedyna książka autora w tym języku), w 1978 roku po słowacku (jako „Belasý zafír” razem z trzema innymi książkami autora w antologii „4 detektívky”) i w 2024 roku po rosyjsku (jako „Гoлубoй caпфир” w ósmym tomie dzieł zebranych Edigeya wraz z trzema innymi tytułami).



