Hugh Lofting – Ogłuszony człowiek 524/2025

  • Autor: Hugh Lofting
  • Tytuł: Ogłuszony człowiek w: Opowieści z Puddleby (Doctor Dolittle’s Puddleby Adventures)
  • Wydawnictwo: Wydawnictwa „Alfa”
  • Seria: Fantazja, Przygoda
  • Rok wydania:1990
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Prosto z kopyta, czyli detektyw nadinspektor Kling na tropie

Brytyjczyk Hugh Lofting (1886-1947) zasłynął jako twórca książkowego cyklu „Doktor Dolittle”. Pierwszy tom wydał w roku 1920 roku (był to „Doktor Dolittle i jego zwierzęta” w Polsce wydany po raz pierwszy w roku 1934; w czasach PRL książka ta była lekturą szkolną, obecnie również), a ostatni – już pośmiertnie – w roku 1952 (były to „Opowieści z Puddleby” wydane w Polsce po raz pierwszy w roku 1990).

„Opowieści …” są dwunastym tomem cyklu, zarówno jeśli chodzi o kolejność wydań, jak też chronologię akcji. Recenzowane opowiadanie liczy 53 strony i znajduje się pośród sześciu innych właśnie w „Opowieściach z Puddleby” liczących w sumie 250 stron, w cenie naklejkowej 7500 zł. Przy okazji warto jeszcze przypomnieć główne zwierzęta z menażerii doktora: papuga Polinezja, kaczka Dab-Dab, prosię Geb-Geb, sowa Tu-Tu, małpka Czi-Czi. Ja z czasów szkolnych pamiętałem już tylko papugę.

Akcja toczy się w Puddleby, Digby Royal, Bentakle i na Farmie Spokojnej Starości, ale nie-wiadomo-kiedy.

Niedaleko posiadłości doktora Jana Dolittle w Puddleby, w której zamieszkiwał z Tomem Stubbinsem, znaleziono leżącego na środku drogi nieprzytomnego człowieka z raną głowy. Był to Fred Langley. Kiedy oprzytomniał, powiedział, że jest stajennym, który niósł do banku w Oxenthorpe pieniądze w kwocie 40 funtów należące do jego pracodawcy – Dziedzica Jenkinsa. Kiedy wiązał na drodze sznurowadło, poczuł silne uderzenie w głowę i stracił przytomność. Pieniądze, które niósł zostały skradzione. Sprawą tą zajął się detektyw Kling, który szybko odnalazł utracony woreczek z funtami. Był on zakopany u podnóża niewielkiego dębu. Na jego prośbę Tom zabezpieczył widniejący pod dębem odcisk buta. Woreczek z kasą ponownie zakopano. Teraz „tylko” wystarczyło porównać odcisk z butami okolicznych mieszkańców, ale nie wszystkimi, ale tymi, które … wyrzucono po napadzie, i czekać w zasadzce na tego, który „zgłosi się” po zakopane pieniądze.

Tymczasem dwaj detektywi z Londynu, wynajęci przez dziedzica, jako osobę podejrzaną zatrzymali nieletniego Tobiasza Wilkesa, który nie tak dawno złapany był na kłusownictwie bażantów, a który wg Klinga był niewinny. Chłopca doprowadzono na posterunek policji, gdzie został aresztowany. Co ciekawe to Wilkes miał udowodnić swoją niewinność, a nie detektywi jemu winę. Kling ze Stubbinsem za wszelką cenę postanowili szybko wykryć sprawcę, by Tobiasz nie padł ofiarą pomyłki sądowej.

Opowiadanko to jest bardzo sympatyczne i posiada wszystkie cechy niezbędne dla literatury kryminalnej. Jest przestępstwo, jest detektyw, jest dochodzenie, jest sprawca, jest też kara. Choć przeznaczone dla dzieci, to jednak i dorosły czytelnik może się przy nim dobrze bawić. Oczywiście poza kilkoma ludźmi występuje w nim też kilkanaście zwierząt, dodajmy gadających zwierząt. Doktor Dolittle wcale nie jest tu postacią pierwszoplanową, nie brał on udział w procesie wykrywczym, jednak znacząco dopomógł w sprawie. Fajnie było wrócić do Puddleby po dziesiątkach lat nieobecności. Wrócić już chyba po raz ostatni.