Kozak Henryk „Kiedy kończy się miłość” – Pierwsza seta 49

  • Autor: Kozak Henryk
  • Tytuł: Kiedy kończy się miłość
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Lubelskie
  • Seria:
  • Rok wydania: 1988
  • Nakład: 10000
  • Recenzent: Beata Dobrowolska
  • Broń tej serii: Pierwsza seta

Po co krawcowi nożyce, czyli dlaczego pozory mylą?

Nie będę oryginalna i zacznę od okładki. Znajduje się na niej dłoń trzymająca nóż, którego ostrze jest przywiązane do wskazującego palca (dlaczego przywiązane, nie udało mi się dociec). Ważne jest to, że dzięki okładce wiemy, iż nie będzie to typowy Harlequin, co mógłby sugerować tytuł.

Wszystko wskazuje na to, że akcja książki dzieje się pod Lublinem (miasto L.), w miasteczku B. (czyżby Biłgoraj?). Dzielni funkcjonariusze milicji mają nie lada orzech do zgryzienia: trzy morderstwa w kilkudniowych odstępach. WUSW w Lublinie prawie całkowicie postawione na nogi.

W grupie prowadzącej sprawę szczególną uwagę przykuwa kapitan Adam Biernacki. Jego romantyczno – filozoficzna dusza zaburzyła moje myślenie o milicji. „To chyba już jeden z ostatnich dni złotej jesieni – zauważył Biernacki. – W takie wieczory za nikim się nie tęskni, słucha się liści, z obłoków się wróży – zacytował fragment poematu autora, którego nazwisko wyleciało mu z pamięci”.

A w innym miejscu: „Dzisiaj wiem, że jest coś jeszcze straszniejszego od śmierci – zamyślił się głęboko. (…) -Co? – zapytał (Kasperek – B.D) zupełnie zbity z tropu. – Życie – odparł Biernacki cicho, jakby z zażenowaniem. –Życie, kolego! – powtórzył już nieco głośniej. – Znasz to: „Życie jest piękniejsze i straszniejsze jeszcze jest, blednie przy nim wszystko, blednie przy nim nawet śmierć!””. Nawiasem mówiąc, tu już pamiętał kogo cytował. Był to Edward Stachura.

Nie dość że romantyczny, to jeszcze odważny. Jego poglądy – jak na owe czasy trochę naiwne: „Wszystko jest u nas tajne albo supertajne. (…). Dzisiaj milicja chroni praw wolności obywateli, strzeże porządku, mienia. I to trzeba ludziom wyraźnie powiedzieć, wyjaśnić zasady działania, żeby zrozumieli, że jesteśmy dla nich, a nie dla władzy”.

Tak czy siak, Biernacki to najciekawsza osobowość książki, choć naiwny jak diabli  – do trzykrotnego mordercy bez broni! – To ta odwaga. Cóż, kończy nieciekawie. Ale znajduje odpowiedź na standardowe pytanie: Kto zabił i dlaczego? Okazuje się, że zabił urażony eks-kochanek –  to akurat było oczywiste, ale że ten – już mniej. Więcej szczegółów nie ujawniam, bo wszystko będzie jasne.

Książkę czyta się szybko i czasem o to właśnie chodzi. Polecam, choćby dla Biernackiego!