- Autor: Edigey Jerzy
- Tytuł: Pensjonat na Strandvägen
- Wydawnictwo: Śląsk
- Seria:wyd. III
- Rok wydania:1983
- Nakład: 100150
- Recenzent: Mariusz Młyński
LINK Recenzja Ewy Helleńskiej
LINK Grzegorza Cieleckiego
LINK Recenzja Wiesława Kota
LINK Recenzja Iwony Mejzy

Maria Jansson, jedna z najbogatszych kobiet w Szwecji, zostaje brutalnie zamordowana w nadmorskim pensjonacie w miejscowości Lomma między Malmö a Lund. Śledztwo obejmuje porucznik Magnus Torg z policji w Lund; pomagają mu notatki przebywającego w pensjonacie na urlopie Bjorna Nileruda, policyjnego lekarza z Uppsali.
Maria Jansson była Polką, która podczas wojny była więźniarką obozu koncentracyjnego Auschwitz; zginęła tam cała jej rodzina i po wojnie kobieta, nie mając do kogo wracać, została w Szwecji i tam wyszła za mąż. Maria Jansson finansowała istniejące w Wiedniu nieoficjalne biuro zajmujące się demaskowaniem zbrodniarzy hitlerowskich; jej pasierb przypuszcza, że poznała ona w Lommie jednego z nich. Wszystko wskazuje na to, że kobieta spotkała się z mieszkającym w małym, nadmorskim domku starym, polskim rybakiem, który również był więźniem Auschwitz; wkrótce rybak zostaje zastrzelony, a pod jego łóżkiem Bjorn Nilerud znajduje pierścień z perłą należący do Marii Jansson.
Jerzy Edigey pisząc tę książkę wyraźnie zainspirował się konkretną powieścią Agathy Christie; nie napiszę jaką, bo jest ona tak charakterystyczna, że wszyscy od razu domyśliliby się, kto jest mordercą z pensjonatu. Myślę jednak, że oczytani w kryminałach czytelnicy szybko zauważą, że jedna z postaci stanowczo zbyt często podsuwa jakieś dziwne tropy: a to jugosłowiańscy pracownicy okolicznych budów, a to polscy złodzieje. Ogólnie jednak jest to książka po prostu dobra: ma rzetelną intrygę, solidną akcję i ciekawie pokazane postacie ale przede wszystkim wiarygodne tło historyczne. Zastanawia mnie też, czy autor nie spędził małego urlopu nad cieśniną Sund – mamy tu dość szczegółową, choć lekko fałszywą topografię. Otóż Strandvägen, oczywiście, istnieje – ale w Lommie i to niemalże w samym jego centrum; tymczasem Jerzy Edigey pisze, że biegnie ona wzdłuż pięknej, piaszczystej plaży, a sam pensjonat znajduje się mniej więcej w połowie drogi do Bjarred i tuż nad samym morzem. Od czego jest jednak Google Maps? I z tego opisu wynika, że książka powinna mieć tytuł „Pensjonat na Södra Västkustvägen” – zainteresowani niech sami sprawdzą; zresztą członkowie klubu MOrd zrobili to już 18 lat temu ale odkryli tylko ulicę w Lommie, a już samego pensjonatu nie. A może ta topografia to pic na wodę? Może autor wziął mapę okolic Lund i Malmö i tylko się nią delikatnie zasugerował? w końcu w 1969 roku mapy nie były tak dokładne, jak teraz. A zresztą – czy to ważne? Ważne, że mamy do czynienia z dobrą, wartościową i pomysłową książką, którą czyta się dobrze.
W wersji gazetowej tej powieści nie znalazłem; wydano ją jednak aż w siedmiu językach: po szwedzku, węgiersku, czesku, słowacku, niemiecku, rosyjsku, a nawet japońsku. Rosjanie pokusili się też w 1976 roku o trzyodcinkowy spektakl telewizyjny; niestety, podczas reorganizacji leningradzkiej telewizji taśmy z nim zaginęły bez wieści; udało mi się tylko znaleźć nazwiska trzech grających tam aktorów oraz reżysera. I szkoda tylko, że w Polsce nikt się nią nie zainteresował – a wydaje mi się, że materiał na „Kobrę” czy choćby słuchowisko jest idealny.


