- Autor: Zegalski Witold
- Tytuł: Krater czarnego snu
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
- Seria: PAS (Przygoda Awantura Sensacja)
- Rok wydania: 1960
- Nakład: 10220
- Recenzent: Robert Żebrowski

Dziennikarskie śledztwo w sprawie dywersji z wykorzystaniem promieni zakłócających
Witold Zegalski (1928-1974) do tej pory był mi nieznany. Recenzowana pozycja liczy 230 stron, a jej cena okładkowa to 12 zł. Wydano ją w serii „PAS”, w której wydawano też kryminały.
Akcja toczy się w różnych miejscach na świecie (m.in. w Paryżu, Genewie i Kordylierach), w połowie XXII wieku, kiedy to naszą planetą rządziła Rada Ludów Ziemi, a wokół Ziemi krążyło 8 sztucznych księżyców, w dorzeczu Amazonki trwały roboty regulacyjne, wszystkie pustynie były nawodnione, w wodach oceanów funkcjonowały pod kopułami podmorskie osiedla z podwodnymi farmami, nad Antarktydą budowano sztuczne słońca „Helios II”, na Wenus bazy, a na Marsie pierwsze kopalnie.
W nocy na Pacyfiku, na wysokości około 20 kilometrów od powierzchni, nastąpił wybuch o nadzwyczajnej sile, którego blask widoczny był w promieniu 5 tysięcy kilometrów. Skutkował on świetlistym, wrzecionowatym obłokiem, potężnymi wyładowaniami elektrycznymi, świetlistymi błyskami, zaburzeniami atmosferycznymi i elektromagnetycznymi, wirami powietrza i cyklonami oraz falami powodziowymi. Zakłóciło to przesłanie promieni E z miasta atomowego usytuowanego na pustyni na południe od Kairu do zakładów rakietowych „Kosmonium” w Ameryce Południowej. Promienie E był wynalazkiem profesora Schmidta z paryskiego Instytutu Energii. Ustalono, że w wyniku wybuchu uległy one, gdzieś w połowie drogi, gwałtownemu wyładowaniu. Uderzyły w nie jakieś promienie zakłócające, które nie pochodziły jednak z kosmosu czy z powierzchni, ale z oceanicznych głębin.
Centrala Międzykontynentalnej Gazety Telewizyjnej „Glob”, do zbadania tej sprawy od strony dziennikarskiej, wysłała redaktora Nika Natina. Ten podróżując w powietrzu i na powierzchni, a szczególnie pod wodą w okręcie głębinowym „Delfin”, zwiedzając i podziwiając najnowsze zdobycze techniki, uparcie szukał sprawców dywersji przesyłu promieni E. Głównym podejrzanym stał się buntowniczy generał Morton, któremu wraz z jego – również zrewoltowaną – załogą jednego ze sztucznych księżyców, wspaniałomyślnie darowano życie i zesłano na wyspę Manna Kea w Archipelagu Hawajskim. Po jakimś czasie zniknęli oni stamtąd i nie można było ich namierzyć. Wyszło też na jaw, że dysponowali 100 kg bardzo niebezpiecznego sztucznego pierwiastka bellonium.
Futurologizmy: pistolety elektryczne, Librion – elektroniczna biblioteka, elektrowozy i atomobile, dyskoloty, ślizgowce oceaniczne, okręty głębinowe, helioelektrownie, rakietodromy.
Mimo, że wątek sensacyjno-kryminalny ciągnie się przez całą tę powieść, to jednak nie on jest tu najważniejszy. Najważniejszą są opisy zdobyczy cywilizacyjnych, najnowszych urządzeń i pojazdów, podwodnych osiedli, czyli ogólnie dobrobytu, jaki osiągnie Ziemia, dzięki pokojowi między narodami, ich przyjaźni i współpracy oraz rozwijaniu nauki. Przez te opisy właśnie książka niemiłosiernie się dłuży. Polecam ją do czytania tym, którzy cenią sobie wydawaną w latach: 1949-1952 przez „Prasę Wojskowa serię „Fantazja-Nauka-Przygoda”, gdyż „Krater …” doskonale by się w nią wpisał, oczywiście gdyby wydany był 10 lat wcześniej.
