- Autor: Studziński Andrzej
- Tytuł: Tragiczny rejs. Głośne katastrofy statków , przemyt i tajemnicze zaginięcia na morzu
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Prawnicze
- Rok wydania: 1989
- Nakład: 30000
- Recenzent: Robert Żebrowski

Zabójczy prywatny biznes statkowy
Recenzowana pozycja jest zbiorem 10 opowiadań, które są relacjami z dochodzeń prowadzonych przez polskie Izby Morskie. Liczy ona 118 stron, a jej cena okładkowa to 600 zł.
Opisane zdarzenia:
– wypadek z udziałem drobnicowca PLO m/s „Stanisław Dubois” w pobliżu Holandii (2 kwietnia 1981)
– przemyt heroiny na statku PLO „Pekin” płynącym z Bangkoku do Rotterdamu (kwiecień 1980)
– zatoniecie m/s „Kudowa Zdrój” w rejonie Hiszpanii, w katastrofie zginęło 20 członków załogi (styczeń 1983)
– zaginięcie bez wieści z pokładu statku m/s „Jelenia Góra”, płynącego ze Szczecina do Abidżanu, jego kapitana (11/12 maja 1978); dwa lata wcześniej, na tym samym statku, w rejsie powrotnym z Afryki Zachodniej, również zaginął bez wieści jego kapitan, a później z II piętra domu wyskoczył pierwszy oficer (podejrzewa się, że wydarzenia te miały związek ze szmuglem dokonywanym przez członków załogi)
– zatonięcie m/s „Busko Zdrój” na Morzu Północnym (luty 1985)
– zatonięcie m/s „Sopot” w Zatoce Biskajskiej (sierpień 1986)
– zaginięcie polskiego stewarda ze statku „Sandviken” – Zbigniewa H. na wodach Indonezji
– pożar na promie M/F „Jan Heweliusz” pomiędzy Świnoujściem a Ystad (7 września 1986) [w 1993 roku prom ten zatonął]
– śmierć kapitana trawlera rybackiego m/t „Indus” z „Dalmoru” na wodach argentyńskich (czerwiec 1984).
Wreszcie sprawa opisana w opowiadaniu „Wyrok wykonano, śledztwo umorzono”. Statek PLO „Łódź” zawinął do kameruńskiego portu Douala w Lagos. 20 kwietnia 1983 roku zaginął jego pierwszy oficer. Było to dziwne, gdyż Zdzisław K. nie schodził na ląd w afrykańskich portach. Ostatni raz widziany był przez asystenta pokładowego, jak szedł po pokładzie z gaśnicą w ręku. Dwa dni później ciało oficera znaleziono w wodzie. Denat do prawej ręki miał przykutą kajdankami gaśnicę śniegową o wadze 6 kilogramów. Miał przecięta szyję i stłuczony bok. Stwierdzono, że poniósł śmierć przez utonięcie i że było to samobójstwo. Śledztwo w tej sprawie prowadziła policja portowa i kryminalna. 23 kwietnia żandarmi obstawili statek, a na miejsce przybyli: prokurator generalny, prokurator republiki i naczelny inspektor policji. Ogłoszono areszt statku z tego powodu, że jak ustalono pierwszy oficer został jednak zamordowany. Sekcja zwłok wykazała, że poniósł śmierć w wyniku uduszenia przy pomocy sznura. Nie stwierdzono u niego wody w płucach. Miał następujące obrażenia: połamane żebra i kręgosłup, a także przeciętą tętnicę na lewym ramieniu. W sprawę zaangażował się konsul PRL. Podejrzewano, że oficer został zamordowany w związku ze sprawa szmuglowania przez załogę towarów. Kiedy ponownie przesłuchano świadka, który widział oficera na pokładzie z gaśnicą w ręku, zeznał on, że go do takiego zeznania zmuszono!
9 maja śledztwo wszczęła Prokuratura Wojewódzka w Szczecinie. Zwłoki dotarły do kraju dziesięć dni później. Oględziny i sekcja zwłok dokonane w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Spraw Wewnętrznych nie wykazały stanu opisanego w pierwszej sekcji, wykonanej w Kamerunie! Mimo starań dyplomatycznych dokumentacji z niej nie udało się uzyskać od władz tego kraju. Bez tego przyczyny zgonu nie można było ustalić…
Książka ta jest dość solidna. Wydarzenia w niej opisane są interesujące, podobnie jak czynności procesowe wykonywane przez izby morskie. Część z wyżej opisanych spraw jest dla mnie przerażająca. Tajemnicze zaginięcia i śmierci członków załóg nieodparcie kojarzą mi się z dwiema powieściami kryminalnymi: „Cień na pokładzie” Tadeusza Kosteckiego i „Nie wychodź na pokład po zmroku” Czesława Czerniawskiego. Wszystkie te trzy pozycje naprawdę warto przeczytać.
