- Autor: Platówna Stanisława
- Tytuł: Tajemnica trzech studni
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
- Rok wydania: 1956
- Nakład: 10175
- Recenzent: Robert Żebrowski

Hasło „Plan”, czyli zanim na wakacjach – w zakamarkach – pojawił się cień czarnej pani
To pierwsza powieść jaką wydała Stanisława Platówna (1926-1975). Liczy ona 311 stron, a jej cena okładkowa to 12 zł.
Akcja toczy się w Malinkach, w latach 1940 – 1947(?).
W listopadzie 1940 roku do Malinek przyjechał – wygnany przez Niemców z Poznania – profesor Jodłowski. Zamieszkał w młynie u Grzesika. Młynarzowi powiedział, że przywiózł ze sobą skarby. Łatwo się domyślić, że profesor za skarb uważał zupełnie coś innego, niż to o czym pomyślał Grzesik. We wsi Jodłowski zaprzyjaźnił się z Janem Kilką – nauczycielem z miejscowej szkółki. W roku 1942 profesor wyszedł z młyna, dwa dni go nie było, wrócił ledwo żywy i wkrótce zmarł. W jakiś czas potem ktoś ze wsi zadenuncjował Kilkę, w wyniku czego został on przez Niemców zastrzelony.
W roku 1946 czternastoletni Paweł Konieczny wracał po wojennej zawierusze do swojego domu w Głodkowie. Droga wiodła przez Malinki. Trafił tu do młynarza, który przyjął go na służbę, a raczej na wyzysk. Ówczesne czasy – w tej okolicy – były bardzo niespokojne. „Zabijano peperowców, pełnomocników rządu ds. parcelacji majątków, żołnierzy radzieckich i ormowców. Lasy zaroiły się na nowo. Dywersanci utrudniali transport, rozbijali magazyny, rabowali żywność. Zaczynano już szeptać o trzeciej wojnie, o tym, że Ameryka nie dopuści komunistów do władzy”. Do zadań Pawła należało także noszenie listów od młynarza do gajówki, do przebywającego tam pana Janusza. Chłopak nie wiedział, co było w tych listach, bo nie umiał czytać. Któregoś dnia udał się tam, aby tym razem ustnie przekazać wiadomość: „Środa, szósta wieczór, przy pierwszym mostku”. O tej właśnie porze i w tym miejscu padły strzały. Jeszcze długo potem leżało tam wywrócone auto i trupy dwóch agitatorów na wyjazd na Ziemie Zachodnie.
W położonym obok Malinek Wydmuchu otwarto Dom Dziecka im. Janusza Korczaka. Wśród umieszczonych tam dzieci byli m.in.: Jurek Woliński ps. „Gulka” – dziesięciolatek z Łodzi, Janek Borycz z Warszawy i Halinka, której ojca-komunistę zamordowano. We wsi panowała niechęć do „podrzutków”, a było to zasługą młynarza, kowala i sklepikarza. Paweł, nakręcony przez swojego chlebodawcę, też nie lubił „Wydmuchowców”. Najpierw wybił im szyby na werandzie, potem wokół budynku rozlał cuchnącą ciecz, wreszcie kiełbasą ze strychniną otruł psy stróżujące i podpalił sierociniec. Pożar na szczęście szybko ugaszono. Chłopak został ujęty i umieszczony … u „podrzutków”. Tej samej nocy milicja aresztowała młynarza, chłopa z Malinek, Sęczka, a także dwóch „leśnych” z gajówki, ale bez gajowego, któremu udało się uciec. W gajówce znaleziono broń, aparat nadawczy, środki wybuchowe, a także pieniądze i biżuterię z rabunku, we młynie zaś – broń i walutę. Na miejsce przybył prokurator i dwóch funkcjonariuszy z bezpieczeństwa. Okazało się, że zatrzymani „leśni” to „Grom” i jego adiutant. Wkrótce aresztowano cały ich oddział.
Właściwa akcja rozpoczęła się dopiero teraz. Na Wydmuchu pojawił się kolega Pawła – Franek, z którym już od dawna się nie widział, a który postanowił obrobić sierociniec. Natomiast w jednej z książek, zarekwirowanych u Sęczka, które trafiły do biblioteki domu dziecka, pojawiła się wskazówka do odnalezienia miejsca ukrycia skarbu przez profesora – natrafił na nią „Gulka”. Zaszyfrowane wiadomości, tajemnicze napisy, niejasne wskazówki, studnie, skrytki – do znalezienia skarbu długa droga. A okazało się też, że i niebezpieczna. Ale od czego jest miejscowy posterunek MO i jego młody komendant – Karol Jaworski.
Dużo różnych treści, wg mnie za dużo, wtryniła w tę książkę jej autorka. Poza germanizacją Poznania, osadnictwem na Ziemiach Odzyskanych, niechęcią do władzy ludowej i zbrodniczym zbrojnym podziemiem, mamy też tematy takie jak: warszawskie Getto, sojusznicza Armia Czerwona, kułacy, wyzyskiwacze, szabrownicy i sabotażyści, czy pomoc młodzieży przy sianokosach i żniwach. I tak naprawdę większość tych tematów poruszona jest bardzo płytko. Natomiast poszukiwanie skarbu to wątek pierwsza klasa! Myślę, że spokojnie, choć bardziej rozbudowany, mógłby się w przyszłości znaleźć u Nienackiego w „Panu Samochodziku”. Nie można też Platównie zarzucić nudzenia czytelnika, bo w „Tajemnicy trzech studni” ciągle coś się dzieje.
