Platówna Stanisława – Niezwykłe wakacje A.B.C. 108/2026

  • Autor: Platówna Stanisława
  • Tytuł: Niezwykłe wakacje A.B.C.
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Rok wydania: 1968
  • Nakład: 10277
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Tajemniczy człowiek w zielonym płaszczu

Stanisława Platówna ma w naszym klubie sześć recenzji swoich dwóch książek: „Zakamarki” i „Cień Czarnej Pani”. Recenzowana pozycja liczy 233 strony, a jej cena okładkowa to 16 zł.

Akcja toczy się we Wrocławiu i fikcyjnym Czarnym Stoku, latem 1967 roku.

Państwo A.B.C, czyli Andrzej Bronisław Ciekoński (konserwator zabytków) i jego żona Anna Barbara – Ciekońska oczywiście (historyk sztuki, specjalistka od malarstwa ściennego) razem z trójką dzieci – również A.B.C. – Agnieszką Beatą (lat 14), Arturem Bogdanem (13) i Alicją Bożeną (6) (zamieszkali we Wrocławiu, razem z psem Ali Babą), mieli latem razem wyjechać – skodą nazywaną Agapit Barnaba – do Czarnego Stoku: dzieci na wakacje pod namiotem, a rodzice do prac konserwatorskich w tamtejszym zamku. Andrzej i Anna pojechali tam już w czerwcu, zanim skończyła się szkoła. Dzieci miały dojechać później. W tym czasie, którejś nocy, ktoś włamał się do ich mieszkania. Sprawcę, który plądrował pokój matki, spłoszył Ali Baba, przy okazji wyrywając przestępcy – uciekającemu przez wybite okno – kawałek zielonego płaszcza, który miał na sobie. Starsze dzieci podejrzewały, że przedmiotem poszukiwanym przez złodzieja były najprawdopodobniej stare dokumenty odnalezione przez ich mamę, dotyczące zamku w Czarnym Stoku.

W jakiś czas potem dzieciaki dołączyły do rodziców. Któregoś dnia napotkały w okolicy chłopaka, który miał ze sobą zielony płaszcz z ubytkiem kawałka tkaniny. Okazało się, że wyrwany przez psa materiał idealnie pasuje do tego płaszcza. Chłopak tłumaczył się, że znalazł go w pobliskim lesie. Uwierzono mu dopiero wtedy, gdy założył na siebie płaszcz – wisiał na nim jak na strachu na wróble. Był to Adam Cybiński (lat 15), któremu – aby stał się A.B.C. – dodano drugie imię – Bogumił. Chłopak był sierotą wychowanym przez wujka. Przebywał na gigancie, bo nie lubił pracy na gospodarce. Nocował w kryjówce pod zamkiem.

W jakiś czas potem, koło kryjówki Adama, znalazł się pasek od posiadanego przez niego płaszcza. Tego samego dnia okradziono namiot rodzeństwa, natomiast u ich rodziców pojawili się: doktor Osiński z Muzeum Narodowego w Warszawie oraz redaktor Feliks Figler. W czasie nocnej eskapady Adama na zamek, ktoś go zaatakował i pozbawił przytomności, do mieszkania Ciekońskich we Wrocławiu dokonano drugiego włamania, a w Czarnym Stoku pojawił się duch rycerza Arnolda von Schwarzenberga. Dopiero kapitan przysłany z Komendy Wojewódzkiej MO we Wrocławiu wyjaśnił wszystkie te wydarzenia, oczywiście z pomocą czterech młodych A.B.C.!

Po upływie prawie 60 lat od wydania tej książki, w dalszym ciągu da się ją czytać. We mnie jakoś nie wywołała ona euforii, ani też nie wzbudziła entuzjazmu, ale prawdę powiedziawszy nie jest wcale taka zła. Może trochę naiwna, może mało odkrywcza, może trochę podobna do kilku innych wydanych w tamtych latach. Ale przecież nie zawsze musi być czytelniczy kawior.