- Autor: Kłoś Kazimierz
- Tytuł: Kacper z „Panny Wodnej”
- Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Nasza Księgarnia
- Rok wydania: 1961
- Nakład: 10260
- Recenzent: Robert Żebrowski

Szpiegowska historia z czasów wojny o ujście Wisły
KKK, czyli Kazimierz Karol Kłoś, to był taki ktoś, kto pisząc książki historyczne, starał się wyeksponować w nich, albo dodać do nich, wątek szpiegowski. Tak jest i w tym przypadku. Recenzowana powieść liczy 280 stron, a jej cena okładkowa to 18 zł.
Akcja toczy się w Elblągu, Gdańsku i okolicach, w latach 1626-1627, za panowania króla Zygmunta III Wazy.
Mieszkający w Elblągu nastolatek Kacper Hubner, wraz ze swoim – o trzy lata starszym – kolegą Hansem, był świadkiem napadu, dokonanego niedaleko fary [kościół parafialny] na nieznanego mu mężczyźnę, przez kilku zbirów pod dowództwem człowieka z opaską na jednym oku. Na widok chłopców sprawcy oddalili się. Półżywą ofiarę umieszczono w należącym do Hubnerów „Domu Pod Kotwicą”. Okazało się, że napadniętym był niejaki Ruiselgel z Upsali, podróżujący ze Szwecji z tajnymi listami do króla Zygmunta. Sprawcy zaatakowali go pałką, ale nie zdążyli mu zabrać ani cennego pierścienia, ani sakiewki, ani też listów. Jako herszt rozbójników zidentyfikowany został Anzelm z Pilawy, kapitan statku kaperskiego w służbie króla Szwecji – Gustawa. Z powodu odniesionych obrażeń, emisariusz zmarł. Postanowiono, że listy dostarczą do króla, do Gdańska lub Gniewu, obaj młodzieńcy.
Już na pierwszym noclegu zostali oni napadnięci przez „Jednookiego”. Od niechybnej śmierci uratował ich pułkownik piechoty Wilhelm Appelmann z Niderlandów, który akurat przejeżdżał tamtędy wraz ze swoimi ludźmi. Niestety, zbójowi udało się zbiec. Pod eskortą „listonosze” dotarli do Gdańska, gdzie wypełnili swoją misję. Okazało się, że w listach, stronnicy naszego króla z Upsali, informowali go, że Gustaw Adolf wyrusza na wojnę z Rzeczpospolitą. Wkrótce wojna stała się faktem. Hans został przyjęty w poczet załogi „Panny Wodnej” [była to pinka, czyli szybki i zwrotny żaglowiec o dość małym zanurzeniu, znacznie mniejszy i słabiej uzbrojony od galeonu], którego kapitanem był Holender Adolf z Argen. Kacper był zbyt młody, by mógł legalnie stać się członkiem załogi, więc zamustrował się na okręt – oczywiście z pomocą kolegi – nielegalnie. Któregoś majowego dnia 1627 roku, w Gdańsku, Kacper zauważył „Jednookiego” wchodzącego do karczmy „Pod Trzema Masztami”, gdzie razem z dwoma innymi mężczyznami prowadził – jak podsłuchał młody Hubner – rozmowę na temat zdradzieckiego otwarcia Szwedom bramy miasta za kwotę 10 tysięcy dukatów, które przysłał generał Wrangel. „Jednooki” zauważył chłopaka i mimo, że ten uciekał, dogonił go i ugodził nożem. Pozostawił go na miejscu, by nocą jego ciało wrzucić do Raduni. Ledwo żywego Kacpra znalazł Krystian Strobondt i od razu powiadomił admirała Appelmanna. Chłopakiem zajął się lekarz, który z rany wyjął ułamek cienkiego ostrza.
Śledztwo w tej sprawie rozpoczął królewski komisarz Jan Wendt. Okazało się, że karczma „Pod Trzema Masztami” była punktem kontaktowym szwedzkich szpiegów i gdańskich zdrajców. W wyniku dokonanego na nią „nalotu” odnaleziono korespondencję, a także listę znamienitszych mieszczan z Gdańska, obok nazwisk których figurowało kółko, krzyżyk lub kreska. Teraz należało ustalić, co te symbole oznaczały. Trwały też poszukiwania „Jednookiego”.
Przełomowym punktem powieści jest bitwa pod Oliwą, do której doszło 28 listopada 1627 roku.
Nawet i teraz książka jest atrakcyjna. Sympatycznie mi się ją czytało. Autor umiejętnie włączył fikcyjny wątek szpiegowskich w narrację historyczną. Dzięki temu mamy w niej przyjemne z pożytecznym. I o to chodzi.
