- Autor: Piero Chiara
- Tytuł: Czwartki pani Julii (I giovedì della signora Giulia)
- Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
- Seria: Klub Interesującej Książki
- Rok wydania: 1974
- Nakład: 30290
- Recenzent: Robert Żebrowski

Komisarz Corrado otwiera śledztwo w sprawie wiarołomstwa małżeńskiego
Pierino Angelo Carmelo Chiara (1913-1986) to włoski pisarz pochodzący z Lombardii, z miasteczka Luino nad jeziorem Maggiore. Recenzowaną powieść po raz pierwszy wydano w roku 1970. Liczy 100 stron, a jego cena okładkowa to 12 zł.
Akcja toczy się w miasteczku M. w górnej Lombardii, nad jeziorem Maggiore, w latach 1955-1958.
60-letni mecenas Esengrini zjawił się u komisarza Corrado Sciancalepre, by poinformować go o ucieczce z domu jego 38-letniej żony. Julia – jak co czwartek – miała jechać pociągiem do Mediolanu w odwiedziny do uczącej się tam ich córki Emilii. Jednak, jak stwierdził ich ogrodnik – Demetrio Foletti, nie wyszła ona z posiadłości, jak powinna, frontowym wyjściem. Musiała więc wyjść tylną furtką przez ogród albo … w ogóle nie opuścić posesji. Wzięła ze sobą walizkę, a pokój pozostawiła w nieładzie.
Komisarz obiecał odnaleźć panią Julię. Udał się do Mediolanu, gdzie przeprowadził rozmowę z inżynierem Fumagalli, który spotykał się tam z mecenasową. Przyznał się, że platonicznie podkochiwał się w niej, ale ona miała jakiegoś innego mężczyznę. Corrado ustalił, że był to mieszkający w Mediolanie przedstawiciel handlowy Luciano Barsanti, który niedawno przeprowadził się do Rzymu. Podejrzewał, że uciekinierka przebywa u niego. By móc wykonać czynności w stolicy, komisarz przyjął od mecenasa oficjalną skargę o wiarołomstwo i jego prośbę o otwarcie postępowania śledczego i dowodowego, które by potwierdziło to przestępstwo.
Sciancalepre wyruszył w delegację służbową. O pomoc w zatrzymaniu podejrzanego zwrócił się do Komendy Stołecznej, a gdy już tę czynność wykonał, przewiózł zatrzymanego – służbowym Fiatem 1500 [wersja z lat 1935-1950] – do Komendy Głównej. Przesłuchiwany Barsanti oświadczył, że nie wie, gdzie jest Julia, a przeprowadził się do Rzymu po tym, jak dostał list od jej męża z poleceniem, by się od niej odczepił. Wcześniej komisarz nic o tym liście nie słyszał, a kiedy wrócił do M. mecenas zaprzeczył, aby wysyłał jakikolwiek list do Barsantiego. Śledztwo utknęło, a po jakimś czasie je umorzono.
Trzy lata po zaginięciu Julii, jej córka Emilia wyszła za mąż za inżyniera Fumagalliego. Zgodnie z testamentem sporządzonym przez dziadka ze strony matki, odziedziczyła dom rodzinny z parkiem, gdzie wraz z mężem zamieszkała. Mecenas Esengrini opuścił posiadłość i przeniósł się do mieszkania w M. Niedługo potem, po zapadnięciu zmroku, Emilia zaczęła widywać z balkonu jakąś postać snującą się po parku. Poinformowany o tym komisarz postanowił zrobić zasadzkę. Choć nie przyniosła ona spodziewanego rezultatu, to jednak udało się odnaleźć zwłoki Julii. Jako osobę podejrzaną o dokonanie zabójstwa aresztowano jej męża – mecenasa. Ten jednak nie przyznał się do tego i zza krat zaczął prowadzić prywatne śledztwo w celu ustalenia faktycznego sprawcy. Jednak …, no właśnie, to „jednak” jest tu bardzo istotne, wręcz kluczowe.
Jak dla mnie powieść ta jest rewelacyjna. Tajemnicze zniknięcie, kilka osób podejrzanych, sprzeczności, wątpliwości, zwroty akcji, policyjna niemoc, przypadek dokonujący przełomu, prywatne śledztwo. Wszystko zaś klimatyczne, kameralne i trochę senne. Niezwykłe jest też zakończenie, choć bardzo niesatysfakcjonujące. Taka jest moja opinia, a ocena to 7/10. Natomiast na portalu „Lubimy czytać” pewien bardzo doświadczony czytelnik dał tej książce ocenę 1/10 z takim komentarzem: „No cóż, jeśli to-to uchodzi za jego najlepszą książkę, to strach pomyśleć, co jest w innych”. Nie wiem, co jest w innych, ale jeśli „to-to” uchodzi za najlepszą książkę autora, to chyba nie tylko mnie się podobało.
