Peter Raina- Sprawa zabójstwa Bohdana Piaseckiego 184/2026

  • Autor: Peter Raina
  • Tytuł: Sprawa zabójstwa Bohdana Piaseckiego
  • Wydawnictwo: Oficyna Poetów i Malarzy w Londynie
  • Rok wydania: 1988
  • Nakład: nieznany
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Zmowa, zbrodnia, matactwo, bezczelność i bezsilność

Peter Raina (ur. 1935) to historyk pochodzenia indyjskiego, który swego czasu przebywał w Polsce. Recenzowana pozycja liczy 88 stron, a ceny okładkowej nie ma. Zwraca uwagę miejsce jej wydania.

„Dnia 22 stycznia 1957 roku porwany został w drodze do domu po zakończeniu lekcji szkolnych 16-letni Bohdan Piasecki, syn Bolesława Piaseckiego, znanego działacza politycznego. Zwłoki Bohdana znalezione zostały zupełnie przypadkowo prawie dwa lata później, 8 grudnia 1958 roku, w jednej z piwnic warszawskich. Sekcja zwłok przeprowadzona przez znanego specjalistę prof. Wiktora Grzywa-Dąbrowskiego wykazała, że chłopiec został najprawdopodobniej jeszcze dniu porwania okrutnie zamordowany. Mordercy zadali cios sztyletem przez sweter i koszulę, po odchyleniu płaszcza i marynarki. Sztylet o szesnastocentymetrowej klindze został wbity w lewą stronę klatki piersiowej aż po rękojeść. Dodatkowo tępym narzędziem tak silnie uderzono Bohdana w głowę, że spowodowało to pęknięcie kości skroniowej oraz pęknięcie podstawy czaszki. Ciało jego z podkurczonymi nogami wciśnięto siłą do małej ubikacji znajdującej się w piwnicy domu nr 82a przy Al. Świerczewskiego”.

Chłopak mieszkał na Mokotowie przy ul. Krasickiego 7. Uczył się w Liceum pod wezwaniem Św. Augustyna przy ul. Naruszewicza 32, pięć minut pieszo od domu. Był wzorowym uczniem, był też głęboko religijny. Jego ojciec piastował stanowisko prezesa PAX, w roku 1956 stał się on ofiarą prasowej nagonki za swoje poglądy, wywołanej po to, by zniszczyć zarówno jego, jak i PAX. 2 stycznia 1957 roku nagonkę tę potępił Władysław Gomułka.

Feralnego dnia Bohdan wracał ze szkoły około godz. 13.50. wraz z trzema kolegami. Podszedł do nich jakiś mężczyzna i spytał, który z nich jest Piasecki. Poprosił go na stronę i pokazał mu jakieś papiery. Następnie obaj ruszyli na ulicę Wejnerta, gdzie czekał drugi mężczyzna. Odjechali stamtąd taksówką marki Warszawa nr T-75-222. O zdarzeniu powiadomiono Komendę Miejską MO. Taksówkę odnalazł pracownik PAX-u, który wraz z taksówkarzem udał się do komendy na ul. Wilczej. Przesłuchany taksówkarz Ignacy E. zeznał, że swoich pasażerów zawiózł przed gmach sądów w Al. Świerczewskiego. Podana przez niego trasa przejazdu była dla kierowcy niewygodna i uciążliwa, ale … omijała sygnalizacje świetlne oraz posterunki MO.

Tymczasem do ojca wpłynął list z żądaniem okupu za uwolnienie syna, w wysokości 4 000 USD i 100 000 złotych. Wysłannik z pieniędzmi miał się udać do restauracji „Kameralna” przy ul. Foksal. Tam telefonicznie otrzymał instrukcję, dokąd ma się udać. Tam znalazł kolejną instrukcję i tak dalej, aż zabrnął w ślepy zaułek. Kolejne kontakty dotyczące okupu również nie przyniosły nic konkretnego.

Interesujące rzeczy działy się w prowadzonym śledztwie. Pierwsza rozmowa telefoniczna z porywaczami, nagrana na taśmie, z niewyjaśnionych przyczyn została wymazana. Listy z żądaniami okupu przesłano do Zakładu Kryminalistyki KGMO, gdzie znaleziono na nich odbitki linii papilarnych, ale zaginęły one w MSW. Zniknął również protokół z wizji lokalnej. Ciekawa sprawa była z taksówkarzem. Wysłał on swoje bagaże zagranicę, sprzedał mieszkanie, odebrał paszport na wyjazd do Izraela i 4 kwietnia opuścił Warszawę. Został zatrzymany na przejściu granicznym w Zebrzydowicach, w wyniku interwencji Bolesława Piaseckiego. Powrócił do Warszawy, zatrudnił się w MPT, a do MSW złożył wniosek o przydzielenie mu mieszkania. Mieszkanie, i to większe niż miał poprzednio, załatwił mu … funkcjonariusz biorący udział śledztwo.

O tym jak się zakończyła sprawa przeczytajcie sami, a kto nie ma dostępu do książki może przeczytać artykuł na Wikipedii – „Zabójstwo Bohdana Piaseckiego”. Historia ta jest bardzo ciekawa, choć przerażająca i bulwersująca. Autor opisał ją bardzo rzeczowo, dokładnie i jasno. Szkoda, że nie udało się wyjaśnić, kto zainspirował tę zbrodnię, choć tropów było wiele.