- Autor: Orwid-Bulicz Roman
- Tytuł: Drugie wydanie powieści
- Wydawnictwo: Wydawnictwo Powieści Sensacyjnych w Monachium
- Seria: Komisarz Śliwiński
- Rok wydania: 1947
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Śmiertelny strzał z szampana, czyli polsko-sąsiedzka afera szpiegowska
Trzeba przyznać, że wszystkie trzy powieści sensacyjne wydane przez autora w Niemczech mają dość osobliwe tytuły: „Moja pierwsza sprawa i jego…”, „Drugie wydanie powieści” i „Dolary… dlaczego czyste?” Recenzowana pozycja liczy 157 stron i ma formę pamiętnika.
Akcja toczy się w Warszawie i Katowicach, w roku 1938.
Krystyna Majkowska, mgr praw, w przyszłości adwokat, od pół roku była aplikantką w Warszawskim Urzędzie Śledczym, któremu szefował komisarz Śliwiński. 26 kwietnia 1938 roku, o północy, w pensjonacie „Alina” przy ul. Mokotowskiej 36, w apartamencie nr 4, zajmowanym przez Niemca Fryderyka Stolberga, rozległ się strzał. Portier udał się tam, ale drzwi były zamknięte i na pukanie nikt mu nie otworzył. Wobec tego zawiadomił pobliski komisariat policji, a stamtąd powiadomiono Urząd Śledczy. W oczekiwaniu na przyjazd funkcjonariuszy, portier jeszcze raz poszedł do tego pokoju. Zastał tam rozbawione towarzystwo, które poinformowało go, że strzał pochodził od korka do szampana.
Agenci UŚ przybyli po około trzech godzinach od zawiadomienia. Stolberga już nie zastali, bo w pośpiechu wyjechał z Warszawy. Co ciekawe: połowę twarzy miał zabandażowaną. Jego gości też już nie było, wybyli około 1-ej, przy czym czterech mężczyzn dźwigało gruby dywan owinięty w koce. W trakcie oględzin apartamentu, w salonie wyjęto ze ściany kulę rewolwerową. Znaleziono też ślady krwi, a na podłodze w sypialni znaczną liczbę gęsich piór.
Sprawę tę przydzielono do prowadzenia przodownikowi Nowakowi. Z uwagi na to, że Stolberg mieszkał i pracował w Katowicach, komisarz Śliwiński, aby go rozpracować, wysłał tam incognito aplikantkę Majkowską, by zatrudniła się jako fordanserka w nocnym kabarecie „Czarny Motyl” należącym do Niemca. Dziewczyna w trakcie pobytu na Śląsku mogła liczyć jedynie na naczelnika tamtejszego wydziału – podkomisarza Gruszkę, gdyż tylko on wiedział o jej tajnej misji.
Jest to dość udana powieść, choć długo nie wiadomo było, o co w niej chodzi. Pomysł wysłania aplikantki w paszczę lwa był karkołomny, ale miała ona i trochę rozumu, i wiele szczęścia (w takich proporcjach właśnie). Nie każdemu czytelnikowi spodoba się to, że powieść jest w formie pamiętnika, ale jest to do przetrawienia.
