Graham Greene – Trzeci człowiek 158/2026

  • Autor: Graham Greene
  • Tytuł: Trzeci człowiek (The Third Man)
  • Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX
  • Rok wydania: 1961
  • Nakład: 10350
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Akcja oddziału policji kanałowej

Anglik Henry Graham Greene (1904-1991), w czasie wojny agent SIS, to obok swoich rodaków – Francisa Clliforda i Gilberta Keitha Chestertona – najczęściej wydawany autor książek sensacyjnych w Instytucie Wydawniczym PAX. Recenzowana pozycja liczy 118 stron, a jej cena okładkowa to 17 zł. Swoje pierwsze wydanie miała w roku 1950.

Akcja toczy się w Wiedniu, podzielonym na cztery alianckie strefy okupacyjne (radziecką, amerykańską, brytyjską i francuską), przy czym Śródmieście było pod wspólną kontrolą czterech państw, w drugiej połowie lat 40.

35-letni Anglik Rollo Martins, podrzędny autor westernów, przybył z Londynu na zaproszenie swojego przyjaciela – Harry’ego Lime’a, który pracował w Międzynarodowej Opiece nad Uchodźcami w Austrii. Kiedy się pojawił w Wiedniu, okazało się, że Lime już nie żyje. Zginął w wyniku potrącenia przez samochód. W rozmowie z pułkownikiem wojsk brytyjskich – policjantem Scotland Yardu Callowayem, który prowadził dochodzenie w sprawie wypadku, ustalił, że jego przyjaciel zginął na miejscu. Policjant poinformował go też, że Lime był oszustem i mordercą, w co już jednak Martins nie uwierzył. Oświadczył pułkownikowi, że zostanie w Wiedniu, by wyjaśnić zarówno sprawę śmierci, jak też domniemanej działalności przestępczej Harry’ego.

Rollo zaczął swoje śledztwo od przeprowadzenia rozmów z osobami, które znały Lime’a. Byli to: przedstawiciel Brytyjskiego Towarzystwa Współpracy Kulturalnej – Crabbin, przyjaciel zmarłego – Austriak Kurtz, narzeczona Harry’ego – Niemka (de facto Węgierka) Anna Schmidt, jego lekarz – doktor Winkler, sąsiad – kierownik kancelarii kostnicy – Koch, znajomy – Amerykanin pułkownik Cooler. Kurtz powiedział, że był świadkiem śmierci Lime’a. Kiedy wraz z nim wychodzili z jego domu, ten zobaczył po drugiej stronie ulicy swojego znajomego – Coolera i przez jezdnię ruszył mu na spotkanie. Wówczas zza zakrętu wypadł jeep i uderzył w niego. Harry zmarł po jakimś czasie, ale przed przyjazdem pogotowia. Inną wersję przedstawił Koch. Oświadczył, że wypadku nie widział, ale słyszał pisk hamulców. Kiedy wyjrzał przez okno, Lime był już martwy, a jego ciało wniosło do kamienicy trzech mężczyzn. Martins domyślił się, że byli to: Kurtz, Cooler i kierowca jeepa, jednak Koch stwierdził, że kierowca pozostał w samochodzie. Kim więc był ten trzeci mężczyzna, o którym inni milczeli? Niedługo po tym wyznaniu Koch już nie żył.

Okazało się, że w tle tego wszystkiego były regularne kradzieże wojskowej penicyliny i sprzedaż jej cywilnym lekarzom, z czego część medykamentu była rozcieńczana zabarwioną wodą, a w przypadku penicyliny w proszku – mieszana z piaskiem. Tak spreparowane „lekarstwa” podane dzieciom chorym na zapalenie opon mózgowych, część z nich doprowadziły do śmierci, a część do pomieszania zmysłów.

To, co zachwyciło mnie w tej książce to specyficzna lokalizacja fabuły. Trzeba przyznać, że miasto podzielone na strefy okupacyjne – i to aż cztery – ekstremalnie rzadko pojawia się w literaturze sensacyjno-kryminalnej. Poza Wiedniem, w którym taki podział trwał aż do roku 1955, takim miastem był też Berlin – tu trwało to do roku 1949. (Znam jeszcze tylko jedno takie miasto, od dawna podzielone na cztery strefy „okupacyjne”, ale w sensie religijnym. To Jerozolima i jej Stare Miasto z Dzielnicami: Chrześcijańską, Muzułmańską, Ormiańską i Żydowską.) Strefy okupacyjne Wiednia generowały oczywiście różne zagadnienia: np. problem z przemieszczaniem się pomiędzy nimi, kontrole na granicach strefy radzieckiej, odmienną jurysdykcję, czy wspólne patrole czterech państw realizowane w centralnej części miasta, co zostało w książce poruszone. Drugi mój zachwyt wzbudziło prywatne śledztwo i sposób jego prowadzenia, a trzeci finałowa akcja z udziałem oddziału policji … kanałowej. Naprawdę warto sięgnąć po tę pozycję.

A teraz przede mną rewelacyjnie zapowiadająca się powieść „Nasz człowiek w Hawanie”. Również „Dziesiąty człowiek” i „Czynnik ludzki” mogą być niezłe. Czas pokaże. Na koniec dodam, że recenzowana nowela powstała na podstawie scenariusza autora do filmu o tym samym tytule z 1949 roku, który został nagrodzony Oskarem za najlepsze zdjęcia. Filmu nie widziałem, ale plakat jest świetny. Zjawiskowe są też okładki pierwszych wydań książki.