- Autor: Lucille Fletcher
- Tytuł: Krzyk w nocy (The Strange Blue Yawl)
- Wydawnictwo: Czytelnik
- Seria: Jamnik
- Rok wydania: 1970
- Nakład: 70280
- Recenzent: Robert Żebrowski

Podejrzana jolka, czyli „Psyche”deliczna roz(g)rywka
O Lucille Fletcher pisałem niedawno przy okazji recenzji jednej z „przekrojowych” perełek. Recenzowana powieść po raz pierwszy ukazała się w roku 1964. Książka liczy 215 stron, a jej cena okładkowa to 18 zł. Tytuł – w oryginale – jest grą słów odnoszącą się do fabuły. Można go przetłumaczyć jako „Nieznana niebieska jolka” [jolka to typ żaglówki] lub „Dziwne przygnębiające wycie”.
Akcja toczy się w USA – w Coldwater Creek nad Zatoką Chesapeake i w Annapolis [stan Maryland] oraz w Nowym Jorku, w latach 1962-1963, a zaczyna 15 października.
Małżeństwo Leedsów – John (innym razem Jack) Waldo i Mary Murphy, postanowili przenieść się na dłuższy czas do wynajętego nad jeziorem samotnego domku, oddalonego od najbliższego miasteczka o 15 mil. Pewnej nocy usłyszeli zza okna nieludzkie krzyki. Dobiegały one z motorowej łodzi żaglowej, która zakotwiczyła w zatoce. Była to niebieska jolka. Postanowili sprawdzić, co się tam wydarzyło, ale łódka zwiała im. Powzięli decyzję, by rano powiadomić Straż Przybrzeżną. W jakiś czas po telefonie Mary, w ich domku pojawił się porucznik Reynolds z Biura Okręgowego Straży, który uważnie ich wysłuchał i obiecał zająć się tą sprawą. Małżonkowie postanowili przeprowadzić prywatne dochodzenie. Kobieta uzyskała wykaz wszystkich niebieskich żaglówek zarejestrowanych w okolicy. Podzielili się figurującymi tam osobami i każde z nich po kolei i samodzielnie zaczęło je sprawdzać. Tymczasem, gdy w domu był tylko John, do zatoki zawinęła żaglówka o nazwie „Psyche”. Na jej pokładzie byli dwaj mężczyźni – Ralf Evans i Boo. Ralf powiedział, że łódka należy do jego ciotki z Annapolis, a mają ją odstawić do Norfolk. Niedługo potem „Psyche” odpłynęła. Przez następne dni trwało sprawdzanie właścicieli jolek, wymiana informacji między małżeństwem a porucznikiem, a co jakiś czas do domku dzwonił ktoś, który nic konkretnego nie mówił, ale którego głos Mary zidentyfikowała jako głos słyszany w nocy z łodzi.
John – wyczuwając zagrożenie – kupił rewolwer, który woził ze sobą w Jaguarze. Któregoś dnia, jadąc do Annapolis, ktoś wyprzedzał go w taki sposób, że o mało co Leeds nie wylądował w przepaści. Kiedy dotarł do tamtejszego Jacht Klubu spotkał Ralfa Evansa, z którym trochę porozmawiał. Gdy już wyszedł z klubu, okazało się, że skradziono jego samochód, w którym był też rewolwer. Po jakimś czasie samochód odnaleziono pod szpitalem, a broń leżała nietknięta. Johnowi przeszła przez głowę myśl, że wszystko to jest jakieś dziwne. Zaczął podejrzewać, że stoi za tym jego żona …
Trzeba przyznać, że autorka bardzo umiejętnie skomponowała fabułę. Czytając książkę niemal fizycznie czułem wzrost napięcia, pogłębiającą się tajemniczość, wiszące w powietrzu niebezpieczeństwo. Ale to nie to było najgorsze, ale poczucie, że to, co się tam rozgrywa jest jakieś nierealne, schizofreniczne czy psychodeliczne, a to co się wkrótce stanie wywróci wiele rzeczy do góry nogami. Tak też się stało. Koniec był dramatyczny, bo nikt z „zainteresowanych” nie wyszedł z tego wszystkiego bez szwanku – czy to fizycznego, czy psychicznego, czy moralnego wreszcie. Jednak jak się tak dobrze zastanowiłem to stwierdziłem, że część z tych dziwnych książkowych wydarzeń była co najmniej … dziwna. Uff.
