- Autor: Kostecki Tadeusz
- Tytuł: Morderca przychodzi w ciemności
- Wydawnictwo: Wydawnictwo LTW
- Seria: Seria Kryminał
- Rok wydania: 2025
- Recenzent: Grzegorz Cielecki

Milicjanci warszawskich prerii
W pierwszych słowach mej recenzji informuję otwarcie, że twórczość Tadeusza Kosteckiego lubię. Był to niewątpliwe autor obdarzony żywiołem narracyjnym i umiejętnością budowania klimatu.
Równie dobrze odnajdywał się w westernie, kryminale pseudonaglosaskim, powieści milicyjnej wreszcie. Wszystko stosowanie do możliwości wydawniczych i czasów. Dlatego też z przyjemnością przystąpiłem do lektury powieści kryminalnej „Morderca przychodzi w ciemności”, wydanej staraniem oficyny LTW, za co chwała jej. Natomiast trzeba od razu zaznaczyć, że utwór został wydobyty ze starych maszynopisów i jest to pierwsza publikacja tej książki w ogóle. Przypomnijmy, że Tadeusz Kostecki zmarł w roku 1966. Wydawca informuje czytelnika, że trzeba było zestawić dwa autorskie maszynopisy „Mordercy” oraz że zawierały one pewne luki, natomiast kompletne było zakończenie. A zatem wydawca szykując książkę do druku stał się niejako literackim detektywem, gdyż musiał przygotować utwór tak dalece kompletnie, jak tylko było to możliwe, ale wiemy że: „wiele wątków pozostaje niejasnych czy niedopowiedzianych”. To w czasie lektury wyraźnie dostrzegamy. Niektóre partie „Mordercy” wyglądają na gotowe, inne zaś pozostają w postaci szkicu. Czasem narracja skacze, wraca albo urywa się. Z pewną dozą przesady można by uznać, że to antykryminał. Ale tym bardziej ciekawa jest lektura, choć czasem może, szczególnie czytelników niecierpliwych, nieco irytować.
Więzienie opuszcza pan Bowland i informuje niejakiego Pauta, że go zabije. A zatem mamy tu swoistą kronikę zapowiedzianej śmierci. Następuje nocny atak na domostwo Pauta i ten zostaje zastrzelony. Jednocześnie ginie jeden z ochraniających go milicjantów – porucznik Oziemko. Śledztwo przejmuje Mierzwiński ( zostaje w czasie akcji ranny). Z kolei samego Bowlanda ktoś truje cyjankiem w hotelu. Podejrzenia pada jegomościa z Bydgoszczy, który jednak podaje fałszywe dane i trudno go zlokalizować .Stery śledztwa przejmuje porucznik Ociepa, ale i on zostaje zastrzelony. Słowem, mamy niespotykany pogrom Milicji Obywatelskiej i jest to zjawisko niezwykle rzadkie w powieści milicyjnej jako gatunku. Co do zasady milicjant nie może ginąć. Jeden z tropów prowadzi do Zalesia Górnego, na ulicę Bukową 4 (o dziwo istnieje budynek pod takim adresem, ale nie wiem czy istniał przed rokiem 1966). Akcja zresztą rozgrywa się punktowo w kilku miejscach. Dom pierwszej ofiary to wymyślone Cisy, natomiast śledztwo prowadzą niewątpliwie milicjanci z Warszawy, z Komendy Głównej (wzmianka o ulicy Elektoralnej oraz moście Śląsko-Dąbrowskim). Oczywiście funkcjonariuszy zaangażowanych w sprawę jest dużo więcej i można odnieść wrażenie, że w ogóle mamy tu nadmiar postaci, co więcej większość z nich znamy z reguły tylko z nazwiska. Trochę nasuwa się w tym miejscu twórczość Alberta Wojta. Wiemy, że miedzy Bowlandem a Pautem nastąpił przed laty jakiś konflikt. Jego skutkiem było uwiezienie Bowlanda. Tak naprawdę zaczynamy tracić pewność, że to Bowland przypuścił atak na dom Pauta. Wszystko jest tu właśnie nieco mgliste i niedookreślone. No ale pamiętajmy cały czas , ze autor nie dal utworowi ostatecznego kształtu. Sama intryga w wielu miejscach wydaje się zbyt statyczna, jak na Kosteckiego – w dużej mierze mamy tu dyskusje śledczych albo kolejne przesłuchania. Ale dla wzmożenia narracji co kilkadziesiąt stron pojawia się kolejny trup. Kostecki lubi stosować czas teraźniejszy, krótkie zdania, niczym serie z karabinu maszynowego, nie unika także równoważników. To cechy jego stylu, bardzo wyróżniające. Autor „Mordercy” także umiejętnie buduje napięcie. Weźmy takie zdanie: „Nachyla się nad nią. – Musimy…Z jej strony nie napotyka sprzeciwu”. I już się zastanawiamy, co musimy wiedzieć i jaka jest zależność między dwojgiem postaci. Tymczasem zaraz kończy się rozdział i zamiast kontynuacji mamy narracyjny przeskok. Kostecki lubi także zdania wtrącone, nie mające znaczenia dla fabuły, ale dające nam wiedzę o danym bohaterze, na przykład: „Ten dom, w którym zastrzelono dwóch mężczyzn, jest jej domem. Każdy człowiek musi mieć swoje miejsce na ziemi. Jej miejsce było właśnie tu.”
Każdy czytelnik musi dopowiedzieć sobie samodzielnie wiele sytuacji, uzupełnić wątki,. W tym sensie „”Morderca przychodzi w ciemności” pozostaje utworem intrygującym, choć niekompletnym. I tak go należy traktować. To lektura przed wszystkim dla miłośników twórczości Tadeusza Kosteckiego, jednego z twórców polskiej powieści milicyjnej.
