- Autor: Joachim Jacek
- Tytuł: Krótka podróż
- Wydawnictwo: Czytelnik
- Seria: seria z Jamnikiem
- Rok wydania: 1979
- Nakład: 100320
- Recenzent: Mariusz Młyński
LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego

„Krótka podróż” to książka składająca się z trzech mikropowieści, które mają kilka wspólnych cech: po pierwsze głównym bohaterem jest sam Jacek Joachim, po drugie w każdej pojawia się w różnych formach zwrot „krótka podróż”, a po trzecie wszystkie są bardzo przewrotne.
W „spokojnym sobotnim wieczorze” widzimy autora przyjeżdżającego w odwiedziny na zaproszenie swojego przyjaciela Klemensa, dyrektora niewielkiego muzeum do którego zwożone są zbiory z rozmaitych zamków i dworków; we wspólnym weekendzie uczestniczą pracownicy muzeum. Klemens uważa, że nie skatalogowane zbiory są wykradane i przekazywane do Desy, a nawet są wywożone za granicę i prosi Jacka Joachima o rozmowę; nie dochodzi jednak do niej, bo Klemens zostaje zastrzelony. Staje się jasne, że morderca musi być wśród weekendowych gości. Niezła historia w stylu klasycznych intryg kryminalnych; z tą jednak różnicą, że tu jest wszystko wywrócone do góry nogami – i szkoda, że autor nie zmontował z tej opowiastki całej powieści, bo potencjał jest ogromny. Ten potencjał został wykorzystany tylko przez Teatrzyk Zielone Oko 16 lutego 1985 roku o godzinie 22:15 – niestety, nie można tego słuchowiska nigdzie posłuchać; wiem tylko, że kapitan Jacek Joachim mówił głosem Marka Obertyna.
W „Sprawie rodzinnej” autor udaje się do Bukowiny Tatrzańskiej – emerytowana nauczycielka podczas remontu domu odkrywa dokumenty i kosztowności, które wujek Jacka Joachima zamurował w czasie wojny w piwnicy. Na miejscu okazuje się, że miejscowa milicja urządziła obławę na bandytę, który uciekł w okoliczne strony. W domu emerytki jest już kilka osób; wieczorem podczas ulewy pada pomysł zabawy w morderstwo – jedna osoba ma być mordercą i „zabić” swoją ofiarę, a druga ma być detektywem. Podczas zabawy w ciemnościach jeden z mężczyzn zostaje uderzony w głowę drewnianym świątkiem; wkrótce ktoś włamuje się do piwnicznego schowka z kosztownościami – i w pewnym momencie wszyscy podejrzewają, że to autor jest poszukiwanym przestępcą. Ciekawa historia, choć chyba trochę za bardzo zagmatwana – ale inspiracja klasyką światowego kryminału jest ewidentna.
Z kolei w „Bridżu” kapitan Jacek Joachim prowadzi śledztwo w sprawie samobójstwa docenta Adama Jabczyńskiego, dyrektora zakładów doświadczalnych „Elpa”; kapitan szybko odkrywa, że denata uderzono w głowę, a potem powieszono. Istotna dla sprawy okazuje się informacja, że kooperanci zakładów zgłaszali częstą niesprawność opuszczanych przez nie podzespołów. Na miejscu zbrodni zostaje znaleziony zapis brydżowy; Jacek Joachim postanawia przeprowadzić eksperyment i odtworzyć scenę rozgrywki. Dobra, konkretna i wyrazista historia umiejętnie wpisująca się w czasy w których powstała. I wygląda na to, że autor zbudował tę mikropowieść na podstawie własnego scenariusza „Kobry” – 7 stycznia 1971 roku wyemitowano po „Dzienniku” sztukę „Brydż”; zainteresowani tematem mogą, przy odrobinie wysiłku, ją znaleźć w internecie i wyłowić różnice między teatrem a książką. Jeszcze bardziej zainteresowani mogą wyszukać słuchowisko Teatrzyku Zielone Oko – 27 października 1984 wyemitowano je po Liście Przebojów Trójki. A już najbardziej zainteresowani mogą znaleźć graficzny zapis kluczowej dla intrygi rozgrywki brydżowej, którą Jackowi Joachimowi udało się odtworzyć.
Generalnie jest to więc książka, którą można potraktować jako przykład zabawy konwencją – jest przewrotnie i lekko, ale przede wszystkim inteligentnie i intrygująco. A jako ciekawostkę powiem, że „Krótką podróż” ma w swoich zbiorach pewien prezes Centralnego Związku Spółdzielczości Budownictwa Mieszkaniowego – stoi na półce obok „Largo con morte” Henryka Kurty oraz „Myśli” Sofronowa.

