Erich Kastner – Zaginiona miniatura 40/2026

  • Autor: Erich Kastner
  • Tytuł: Zaginiona miniatura, czyli przygody wrażliwego rzeźnika
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: Klub Srebrnego Klucza
  • Rok wydania: 1957
  • Nakład: 30200
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Złodzieju, nigdy nie podchodź rzeźnikowi pod nóż

Po zrecenzowaniu książki „Emil i detektywi” (*) postanowiłem sięgnąć po kolejną pozycję Ericha Kastnera. Liczy ona 220 stron, a jej cena okładkowa to 10 zł. W Niemczech po raz pierwszy wydano ją w roku 1934.

Akcja toczy się w Danii i Niemczech, gdzieś na przełomie lat 20. i 30.

Rzeźnik z dziada pradziada, z trzydziestoletnim stażem w zawodzie, Oskar Kulz z Berlina, postanowił trochę odetchnąć od swej działalności i samotnie wyruszył koleją z Dworca Szczecińskiego, by udać się do Kopenhagi. Będąc już na miejscu, skorzystał z okazji i oddał się w jednej z tamtejszych restauracji degustacji wyśmienitych duńskich kiełbas. W trakcie konsumpcji zapoznał swoją rodaczkę – pannę Irenę Trubner, sekretarkę berlińskiego kolekcjonera dzieł sztuki Steinhovela. Ta, widząc, że ma do czynienia z człowiek prostolinijnym i dobrodusznym, zwróciła się do niego o pomoc w przewiezieniu do kraju cennej miniatury przedstawiającej Annę Boleyn autorstwa Holbeina Młodszego. Kobieta bała się, że ktoś – wiedząc o jej pracy u Steinhovela – może ją śledzić i w dogodnym momencie okraść. Kulz miał niepostrzeżenie przejąć od niej na dworcu obrazek i sprawować nad nim pieczę. Sprawa jednak nie była tak prosta, jakby mogło się wydawać. Tropem panny Trubner podążało trzech duńskich złodziei: Achtel, Storm i Karsten. Do tego, do Ireny przyczepił się jakiś mężczyzna, podający się za Rudiego Stuwe’a z Niemiec. W czasie przeprawy promem „Dania” fałszywy celnik ukradł Kulzowi miniaturę. Na szczęście – jak wyjaśniła mu panna Irena – była to tylko jej kopia. Oryginalną skradziono jej w niedługo potem, a w tym samy czasie zniknął też Stuwe.

Bardzo sympatyczna jest ta książeczka, można przy niej odetchnąć i pośmiać się, bo rzeźnik Kulz to postać bardzo specyficzna. Wpisuje się ona w nurt powieści – komedii pomyłek, bo jej bohaterowie regularnie i do samego końca mylą się w identyfikacji, która miniatura jest oryginałem, a która kopią, co oczywiście też ma wpływ na ich działania. Nie można się również oprzeć wrażeniu, że szajka duńskich złodziei przypomina filmowy Gang Olsena. Podobnie niezaradni, podobnie gapowaci i podobnie nieskuteczni. W powieści tej mamy też wiele elementów dotyczących rzeźnickiej profesji, m.in: gazetę „Głos Rzeźnika” oraz wyroby – wątrobianka, mięsna sałatka, wieprzowe nóżki i kiełbasa z ozora.

Cytat: dialog panny Ireny z panem Oskarem – „Mam wrażenie, że nas obserwują – To nerwy, Jadwiga, moja druga córka, dawniej też to miała. Po pierwszym dziecku przeszło jej jak ręką odjął”.

(*) Sięgnąłem też po kontynuację książki „Emil i detektywi”, czyli „Emil nad morzem”, ale niestety nie było w niej wątku kryminalnego.