Erich Kastner – Emil i detektywi 23/2026

  • Autor: Erich Kastner
  • Tytuł: Emil i detektywi (Emil und die Detektive)
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Seria: Klasyka Młodych
  • Rok wydania: 1980 (wyd. IV)
  • Nakład: 50280
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Na tropie złodzieja kolejowego

Erich Kastner (1899-1974) pisał przede wszystkim książki dla dzieci i młodzieży, z których część przetłumaczono na język polski. Poza powieścią „Emil i detektywi” były to m.in.: jej kontynuacja – „Emil nad morzem”, „Latająca klasa”, „Michałek z pudełka zapałek”.

Klubowiczom może być znany z kryminału wydanego dwukrotnie przez „Iskry” (w roku 1957 w „Kluczyku” oraz w roku 1958) zatytułowanego „Zaginiona miniatura, czyli przygody wrażliwego rzeźnika”. „Emila…” wydano po raz pierwszy w Niemczech w roku 1928. W Polsce pierwsze wydanie (okładka z lewej) miało miejsce w roku 1957.

Emil Tischbein wyruszył – samotnie – koleją z Neustadt (nie wiadomo którego, a jest ich sporo; miasteczka o tej nazwie były też przed wojną na terenach należących obecnie do Polski, jednak chłopak jechał od strony zachodniej) do Berlina, do swojej babci na wypoczynek. Miał ze sobą kieszonkowe oraz większą kwotę pieniędzy, które miał przekazać babci. Trzymał je w kopercie w wewnętrznej kieszeni ubrania, a do tego – co ważne – banknoty przypiął do niej szpilką. Z początku jechał w przedziale z kilkoma osobami. Później podróżował już tylko w towarzystwie pana w meloniku, który przedstawił mu się jako Grundeis. Emil postanowił trochę się zdrzemnąć. Kiedy się obudził nikogo już w przedziale nie było. Sprawdził ubranie i okazało się, że jego pieniądze zniknęły. Zobaczył, ze pan w meloniku wysiadł na stacji Berlin Zoo, a więc jedną stację wcześniej niż miał wysiąść Emil. Chłopak wysiadł i ruszył za nim. W czasie kiedy go śledził spotkał jakiegoś chłopaka z klaksonem. Był to Gustaw. Emil opowiedział mu o zdarzeniu w pociągu. Gustaw postanowił mu pomóc w zdemaskowaniu złodzieja. Do pomocy w tej akcji zawezwał też swoich kolegów, których stawiło się ponad dwa tuziny. Szybko zaplanowano zadania do wykonania i rozpoczęto operację, w której używano hasła „Emil”.

Całkiem niezła ta książka i wcale tak bardzo przez te prawie sto lat się nie zestarzała. Pomocnicy Emila skojarzyli mi się z pomocnikami Sherlocka Holmesa, czyli chłopakami z Baker Street. Czynności śledcze przeprowadzone przez młodych detektywów były całkiem profesjonalne, a co najważniejsze skuteczne. Mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do wydanej w Polsce jeszcze przed wojną (rok 1937) kontynuacji przygód Emila i jego kolegów, czyli powieści „Emil nad morzem” (w Niemczech wydano ją trzy lata wcześniej), która w odróżnieniu od swojej poprzedniczki została spolszczona, czyli miejscom i postaciom tłumacz nadał polskie nazwy. I tak na przykład niemiecki policjant sierżant Jeschke został polskim starszym przodownikiem Sroką. Może być ciekawie.