- Autor: Broszkiewicz Jerzy
- Tytuł: Wielka, większa i największa
- Wydawnictwo: Siedmioróg
- Rok wydania: 1990
- Nakład: 50350
- Recenzent: Robert Żebrowski

Dzielny weteran szos
Jerzy Broszkiewicz (1922-1993) w naszym Klubie powinien być znany przynajmniej z tego powodu, że jedna z jego książek, a mianowicie „Długi deszczowy tydzień”, ma dwie recenzje. Jednak najsłynniejszą jego pozycją jest recenzowana powieść, po raz pierwszy wydana w roku 1960 (okładka z prawej), w stosunku do której „Długi …” jest sequelem.
Jest to książka w konwencji sf. Wydanie, które posiadam liczy 225 stron. Książka składa się z trzech odrębnych – choć połączonych tymi samymi głównymi bohaterami – przygód. Stopień ich „wielkości” podyktowany jest liczbą zagrożonych osób. Zrecenzuję tylko pierwszą z nich, liczącą 67 stron, bo tylko ona zawiera wątek kryminalny.
Akcja toczy się w Warszawie i w Truszewie, gdzieś pod koniec lat 50.
Dwoje nastolatków – Ika i Groszek – było świadkami jak na podwórze ich kamienicy wtoczono stary samochód marki Opel (rocznik 1939). Jakiś czas potem, z zainstalowanego w nim radia dowiedzieli się, że tego dnia rano, na Dworcu Głównym w Warszawie, zaginął trzyletni Jacek Kilar. Dzieciaki postanowiły odszukać malucha. Poszukiwania rozpoczęły od miejsca zaginięcia. Korzystając z dworcowego automatu telefonicznego Ika ustaliła, że chłopiec aktualnie przebywa na dworcu w Truszewie. Udali się tam w towarzystwie niedawno poznanego Kapitana. Okazało się, że Jacuś został porwany przez poszukiwanego listem gończym oszusta Eustachego Kużewnika ps. Gruby, który razem ze swoim wspólnikiem Chudym (wg Grubego był to tchórz, niedorajda, pijak i łazęga), zabrał go z dworca, by w towarzystwie dziecka, mniej rzucać się w oczy poszukującym go milicjantom. Czekali oni w dworcowym bufecie na pociąg do Kuśmidrowa. Ika z Groszkiem (uzbrojonym w korkowiec) wpadły na naprawdę genialny plan uratowania dziecka i przekazania podejrzanych w ręce milicji. Kapitan zaś czekał w odwodzie.
Cała ta książka była zjawiskiem w literaturze młodzieżowej i to nie tylko w czasie swojej premiery. Jej fabuła była nowatorska, odważna i pociągająca młodego czytelnika. Doczekała się ona ponad 20 wydań w Polsce, a także licznych zagranicą. Została wpisana – w roku 1970 – na listę lektur szkolnych uzupełniających dla klas 5, a lekturą nadobowiązkową dla klas 6 była jeszcze w XXI wieku. Doczekała się też adaptacji teatralnych, radiowych, telewizyjnej i filmowej (w roku 1963, w filmie wystąpiły gwiazdy polskiej kinematografii: Pawlik, Kłosiński, Szczepkowski, Bilewski, Stoor, Wilhelmi, Milski, Wichniarz i Gajos, a także Edyta Wojtczak, Jan Suzin i Czesław Nowicki – „Wicherek”).
Powieść ta wciąż ma w sobie to „coś”. Niewątpliwym plusem są w niej postacie: realne i nierealne, a przede wszystkim ich współpraca. Przedmioty w niej występujące niejako mają dusze, co sprawia, że same darzone są ludzkimi uczuciami. Fabuła fantastyczna umiejętnie przeplata się z fabułą bardzo realną. Tematy zaś w niej poruszone naprawdę są ważne, ważniejsze i najważniejsze. Ktoś zapyta: no dobrze, a gdzie w tej pierwszej przygodzie mamy wątek sf? Watek ten jest w niej wiodący. To przyjaźń Iki i Groszka z Kapitanem, Oplem-Kapitanem.
PRL-ogizmy: Opel-Kapitan (pierwsza generacja z lat: 1938-1940), DeLuxe (Ford produkowany w latach:1937-1940), Radio Warszawa, warszawski Dworzec Główny z Izbą Matki z Dzieckiem (prawidłowo Dworzec Warszawa Główna z lat 1945-1976).
