Bieńkowska Danuta – Daniel w paszczy lwa 518/2025

  • Autor: Bieńkowska Danuta
  • Tytuł: Daniel w paszczy lwa
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Rok wydania: 1989
  • Nakład: 30300
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Polak potrafi!

Danuta Bieńkowska (1920-1992) była autorką wielu książek dla młodzieży, w tym trylogii przygodowej, na którą składają się powieści: „Daniel w paszczy lwa” (I wydanie w roku 1978), „Daniel na Saharze” (1984) i „Daniel wśród rycerzy Okrągłego Stołu” (1987). Recenzowana pozycja liczy 189 stron, a jej cena okładkowa to 1100 zł.

Akcja toczy się w Polsce (na początku), Holandii (przez chwilkę) i Wielkiej Brytanii (całą resztę), w roku 1974 (wówczas to wciągnięto hełm na wieżę zegarową na Zamku Królewskim w Warszawie, o czym jest w książce mowa).

11-letni Daniel z Warszawy, w związku ze swoim mało odpowiedzialnym zachowaniem, w ramach resocjalizacji, został przez rodziców skierowany do ich szkockich znajomych – rodziny Skinnerów z Edynburga, słynących z utrzymywania ostrej dyscypliny. Opiekę w czasie drogi pociągiem miała nad nim sprawować znajoma nauczycielka – Wariancja Całka (oczywiście matematyczka). W Hoek van Holland przesiedli się na statek do Anglii, a na wybrzeżu na pociąg do Londynu. Z uwagi na zamieszanie do jakiego doszło na londyńskim dworcu z uwagi na wybuch bomby podłożonej przez terrorystów [na pewno z IRA], chłopiec stracił nauczycielkę z oczu, a wraz z nią cały swój bagaż, pieniądze i dokumenty. I od tej chwili rozpoczęła się jego wędrówka przez Anglię i Walię, zamieszkiwanie to tu to tam, dorywcze prace, by zarobić na utrzymanie i podróż do Edynburga, przejazdy autostopem. W wędrówce tej towarzyszył mu rówieśnik z Londynu – Tom Harrisa. [Co ciekawe, Anglik stwierdził, że w Polsce mamy dobrych piłkarzy. Nie dziwi to, bo w roku 1974 w zorganizowanych w RFN mistrzostwach świata w piłce nożnej reprezentacja Polski zajęła historyczne III miejsce, a reprezentacja Anglii nie zakwalifikowała się na tę imprezę przegrywając w eliminacjach właśnie z Polską.] Daniel był fanem książek i filmów kryminalnych i właśnie w Londynie mógł się sprawdzić w roli detektywa. Otóż samotnej, ciężko chorej staruszce – pannie Simplon zaginął pies – terier Jerry. Trzeba przyznać, że chłopak pomysłowo wziął się do poszukiwań i uwieńczył je sukcesem wydobywając go z rąk łapacza zabłąkanych zwierząt. Drugie dochodzenie zapowiadało się znacznie ciekawiej. Dotyczyło ono eksponatu z muzeum w zamku w Leicester, to jest inkaskiego kipu, które miało wskazywać drogę do ukrytego skarbu [historia, która wydarzyła się w Polsce w roku 1946, zaadaptowana na brytyjski grunt, opisana w komiksie „Tajemnica kipu” w magazynie „Relax” oraz w książce Aleksandra Rowińskiego „Przeklęte łzy słońca” wydanej w roku 2006]. Niestety autorka szybko zakończyła ten wątek.

Myślałem już, że nic „MOrdowego” się w tej książce nie wydarzy i nie będę z niej pisał recenzji. Jednak pod koniec pojawiło się przestępstwo i to bardzo poważne, a mianowicie wzięcie i przetrzymywanie zakładnika, a konkretnie dwójki małych dzieci, z użyciem broni palnej. Jak do tego doszło? Dan z Tomem zamieszkali chwilowo na farmie położonej niedaleko miasteczka campingowego w Walii. Pomagali tam w gospodarstwie u Smithów. Gospodyni poinformowała ich, żeby nocą nie przebywali poza domem, bo policjant z Pwhelli [miasto na półwyspie Llyn, w którym znajduje się cmentarz, na którym spoczywa prawie 800 Polaków] opowiadał, że jakiś wariat krąży po wybrzeżu. Chłopcy nie przyznali się, że zanim trafili na farmę, nocą na wrzosowiskach widzieli jakiegoś chwiejącego się na nogach mężczyznę, który strzelał do królika. Kiedy wracali z plaży – po kąpieli w niedozwolonym miejscu – radiowozem przez posterunek policji, z rozmowy pomiędzy sierżantem Johnsonem a porucznikiem dowiedzieli się, że na farmie Smithów jakiś wariat zabarykadował się w ich domu, uwięził dwoje dzieci i groził pistoletem każdemu, kto chce tam wejść. Farma została otoczona przez policję. Trwało to dwie doby, dopóki Daniel nie wpadł na ciekawy, choć bardzo ryzykowny pomysł …

Pozycja ta jest dość sympatyczna i napisana językiem odpowiednim dla ówczesnego odbiorcy. Myślę, że i teraz dzieciakom do lat nawet 13 książka ta mogłaby się spodobać, tym bardziej, że dzieje się przede wszystkim na terenie Wielkiej Brytanii. Anglicy są w niej przedstawieni jaką skąpcy, egoiści, oziębli w relacjach interpersonalnych, przesadni higieniści, natomiast nasz rodak na ich tle po prostu błyszczy pomysłowością, empatią, odwagą i rozsądkiem, co jakiś czas stosując w rozmowach polskie powiedzonka, których Anglicy zrozumieć nie mogą, gdyż są one niczym innym jak idiomami.

PRL-ogizmy: gazety – „Młody Technik”, „Kurier” i „Problemy”, inspektor Colombo [właściwie to porucznik Columbo] z telewizyjnego serialu, [Leonid] Teliga (w latach 1967-1969, na „Opty”) i [kapitan Krzysztof] Baranowski (w latach 1972-1973 na „Polonezie”), którzy samotnie opłynęli kulę ziemską.