- Autor: Boss Bohdan
- Tytuł: Zatruty chleb
- Wydawnictwo: MON
- Seria: seria Labirynt
- Rok wydania: 1971
- Nakład: 60000
- Recenzent: Mariusz Młyński
LINK Recenzja Grzegorza Cieleckiego
Przyznam, że po książce pod tytułem „Zatruty chleb” spodziewałem się wszystkiego najgorszego; oczekiwałem jakiejś propagandowej bzdury o wrogach ojczyzny dokonujących eksterminacji Polaków poprzez zatruwanie pożywienia. A tymczasem otrzymaliśmy dość zgrabną historię szpiegowską – dobrze napisaną, intrygującą i w miarę wiarygodną. Zagadką pozostaje dla mnie jej autor – bibliografia Bohdana Bossa ogranicza się tylko do tej jednej pozycji, internet na jego temat milczy jak zaklęty i podejrzewam, że może to być jakiś pseudonim.
Intryga zaczyna się w 1944 roku: partyzant Tadeusz Król, ps. „Groźny” zostaje zatrzymany przez Niemców; funkcjonariusz SD Oswald Geppert zmusza go do współpracy z nimi, przyjęcia pseudonimu „Albert” i wniknięcia w szeregi NSZ. Po latach pułkownik Roman Mrozowski ze Służby Bezpieczeństwa informuje dawnego towarzysza z partyzantki, że z zagranicy przyszedł donos, że w czasie okupacji rozstrzelano w jego oddziale dwóch ludzi bez wyroku. Wkrótce do Polski przedostaje się Król; jego głównym zadaniem jest sprawdzenie działającej na Śląsku szpiegowskiej siatki o kryptonimie „Delta”, gdyż centrala twierdzi, że jej wydajność znacznie spadła. Służba Bezpieczeństwa namierza Króla, a dowodzący akcją pułkownik Mrozowski dochodzi do przekonania, że podczas wojny był z Królem w jednym oddziale.
Książka jest więc dość przyzwoita, nie ma tu typowo „Labiryntowej” drapieżności i antyniemieckości, postacie nie wygłaszają tu przesadnie szowinistycznych manifestów, a główny czarny bohater nie zionie nienawiścią do Polski. Widzimy nawet jego pewną samokrytykę: w jednej ze scen były żydowski strażnik z getta po przyznaniu się do kolaboracji z Niemcami mówi Królowi: „Ja przynajmniej teraz służę swojemu narodowi, swojemu państwu, naszej idei. A ty co? To ty jesteś szmata!”, a w odpowiedzi Król zastanawia się: „żyjemy na żołdzie wielkiej mafii, nasz chleb jest zatrutym chlebem.” Daje się więc tę książeczkę w miarę bezboleśnie przeczytać ale myślę, że dziś przeczytać ją mogą chyba tylko „Labiryntowi” maniacy.