- Autor: Raymond Chandler
- Tytuł: Człowiek, który lubił psy
- Wydawnictwo: Da Capo
- Seria: Crime Classic
- Przekład: Michał Ronikier
- Rok wydania: 1993
- Recenzent: Mariusz Młyński

„Człowiek, który lubił psy” to zbiór czterech, moim zdaniem, najlepszych opowiadań Chandlera; zresztą przez samego autora musiały być uznawane za dobre, skoro na trzech z nich niemalże oparł jedną z moich ulubionych jego powieści czyli „Żegnaj, laleczko”, a jedno wykorzystał wręcz dosłownie w „Głębokim śnie”. Po prostu klasyka i gdybym miał polecić jeden zbiór opowiadań to z czystym sercem poleciłbym ten jako wzorzec tego jak pisać krótko i dobrze. Te cztery nowelki znajdziemy tylko w tej książce w odróżnieniu od innych, które są wydane w dwóch czy trzech zbiorach.
8. „Człowiek, który lubił psy” (marzec 1936) – detektyw Carmady poszukuje Isobel Snare, dziewczyny, która zadawała się z podejrzanym towarzystwem i dwa tygodnie wcześniej zniknęła razem z policyjnym psem. Trop wiedzie do Farmera Sainta i jego siostry, gangsterów napadających na banki, następnie do komisarza lokalnej policji, a w końcu do kasyna na statku zakotwiczonym w pobliskiej zatoce. Ostre, krwawe ale pozbawione realizmu opowiadanie. I taka mała ciekawostka: dwa rozdziały tej historii zostaną w przyszłości wykorzystane przez Chandlera w powieści „Żegnaj, laleczko”. W 1993 roku na podstawie tego opowiadania powstało słuchowisko w ramach Teatrzyku Zielone Oko; jako detektyw Carmady występuje tu Marek Obertyn; można je znaleźć i poświęcić na nie czterdzieści minut.
11. „Zasłona” (wrzesień 1936) – do detektywa Carmady’ego przychodzi jego dawny znajomy Larry Batzel i prosi go o odnalezienie swojego przyjaciela Dudleya O’Mary i jego byłej narzeczonej Mony. Trop wiedzie do emerytowanego generała Dade’a Winslowa i jego niesfornej córki, żony O’Mary. Tymczasem dwaj gangsterzy delikatnie sugerują Carmady’emu, by za tysiąc dolarów odpuścił sobie tę sprawę. Dobre opowiadanie w wyrazistym stylu z dość szokującym finałem (za trzy lata zostanie wykorzystane w „Wielkim śnie”).
12. „Poszukajcie dziewczyny” (styczeń 1937) – Irlandczyk Steve Skalla po ośmiu latach wychodzi z więzienia w którym siedział za napad na bank i udaje się na poszukiwanie swojej dziewczyny o imieniu Beulah, a przy okazji zabija właściciela lokalu w którym przed laty oboje pracowali. Detektyw Carmady zakłada się z policjantem o dziesięć dolarów, że znajdzie Beulah szybciej od niego i rozpoczyna poszukiwania. Pierwsze kroki kieruje do wdowy po byłym właścicielu lokalu, która informuje go, że to ona wsypała Skallę, a pieniądze ze skoku ma dziewczyna i co miesiąc płaci wdowie za milczenie. Po latach Chandler wrócił do tego opowiadania i wplótł je w powieść „Żegnaj, laleczko” – i bardzo dobrze, bo historia jest dobra i zwiastująca talent pisarza; intryga jest ciekawa i wiarygodna, postacie wyraziste, język treściwy, a dialogi i odzywki ostre.
13. „Nefryt mandaryna” (listopad 1937) – John Dalmas otrzymuje zlecenie, by towarzyszyć jako obstawa Lindleyowi Paulowi, który ma przekazać złodziejom dziesięć tysięcy dolarów w zamian za odzyskanie nefrytów Fei Tsui. Na miejscu wymiany Dalmas zostaje przez przestępców ogłuszony, Paul zabity, a pieniądze znikają. Detektyw postanawia wyjaśnić tę sprawę, a jego niespodziewanym sprzymierzeńcem okazuje się początkująca dziennikarka Carol Pride, córka zastrzelonego policjanta. Świetne opowiadanie, kto wie, czy nie najlepsza nowela Chandlera do której autor wróci za kilka lat i niemalże oprze na niej powieść „Żegnaj, laleczko”; wiele scen i niektóre dialogi i odzywki zostaną tam przeniesione niemal żywcem, a Carol Pride stanie się Anną Riordan.
A na zdjęciu okładki czterech miesięczników w których zamieszczono te opowiadania po raz pierwszy; są one w takiej kolejności w jakiej są zrecenzowane. Jak ktoś ma na zbyciu kilka tysięcy złotych, to może je kupić w amerykańskich antykwariatach 😉


