Václav Erben „Tajemnica Złotego Księcia” – Trzecia seta 25

  • Autor: Erben Václav
  • Tytuł: Tajemnica Złotego Księcia
  • Wydawnictwo: Iskry
  • Seria: seria Klub Srebrnego Klucza
  • Rok wydania: 1972
  • Nakład: 80250
  • Tytuł oryginału: Vražda pro Zlatého Muže
  • Tłumacz: Paweł Lejman
  • Recenzent: Maciej Szwedowski
  • Broń tej serii: Trzecia seta

Pan Samochodzik na Tropach Czegoś Tam

Druga goszcząca na tych łamach powieść Vaclava Erbena jest niestety znacznie gorsza do prezentowanej już przeze mnie Śmierci Utalentowanego Szewca. Jest to powieść nudna, wlokąca się i pozbawiona, moim zdaniem, lekkości i beztroski tej ostatniej (która również, prawdę rzekłszy, do arcydzieł gatunku nie należała).

Chodzi z grubsza o to, że w roku 1949 grupa archeologów odkryła skarb, obejmujący złotą biżuterię i przedmioty kultu religijnego z okresu Wędrówek Ludów. Skarb nazwany „Złotym Księciem” wkrótce potem zaginął, by po latach pojawić się w kolekcji pewnego francuskiego milionera. Podejrzenie padło wówczas na asystenta grupy archeologów, niejakiego Pawła Korzinka, który właśnie w tym czasie zniknął i więcej się w okolicy nie pokazał.

Akcja powieści rozpoczyna się w momencie, kiedy piętnaście lat po opisanych wyżej zdarzeniach naukowcy prowadzący wykopaliska w tym samym rejonie odkrywają zakopany ludzki szkielet. W niedalekim zamku Hrabin odbywa się właśnie kongres archeologiczny, w którym bierze udział wielu, spośród uczestników okrycia z 1949 roku. Tej samej nocy, kiedy wśród archeologów roznosi się wiadomość o znalezieniu szkieletu, w którym wszyscy odgadują doczesne szczątki Pawła Korzinka, na zamku ginie jeszcze jedna osoba – niejaki Melas, dziennikarz z Pragi, a naukowiec doktor Trousek zostaje ciężko zraniony halabardą. W tym ustępie na scenę wkracza znany nam już kapitan Michał Exner, właściciel czarnego mercedesa, który przez kolejne 200 dłużących się stron starał się będzie rozwikłać zagadkę.

Jak już wspomniałem, powieść jest męcząca, nudna i sprawia wrażenie pisanej z olbrzymim wysiłkiem. Zakończenie pozostawia czytelnika (a przynajmniej mnie) zupełnie obojętnym. Jedyna ciekawa część książki, to ta, w której kapitan Exner i jego samozwańczy asystent doktor Soudek udają się do Francji, gdzie przeżywają rozmaite zabawne perypetie, o których jednakowoż nie chce mi się pisać. Zainteresowanym polecam scenę, jak nieznający angielskiego komisarz paryskiej policji usiłuje dogadać się z Exnerem, który z kolei nie mówi po francusku.

Oczywiście jurny kapitan Exner usidla w książce kolejną kobietę, doktor antropologii pannę Hodacz, w której na dodatek się zakochuje, zapewne do kolejnej powieści. Autor tradycyjne też podkreśla elegancki ubiór i maniery kapitana („Exner w olśniewająco jasnym garniturze siedział w restauracji na stołku przy barze i pił sok sprawiając wrażenie międzynarodowego oszusta matrymonialnego.”).

W rolach epizodycznych spotykamy tu znanych nam już funkcjonariuszy Vlczka i Beranka. Pojawia się też seksowna studentka-praktykantka z USA, której maniery budzą jednak sprzeciw czechosłowackich naukowców („Zrobisz wywieszkę – polecił doktor Soudek – Po angielski. Tylko dla niej. W tym kraju, napiszesz, drzwi do ubikacji zamyka się zawsze.”).

Poniżej przedstawiam kilka zabawniejszych cytatów:

(o kobiecie, co chciała uciec na Zachód) „Ta właśnie pani chciała uciekać dwudziestego dziewiątego września czterdziestego dziewiątego roku z Korzinkiem, Zazvorą i Różą Filipek przez zieloną granicę.

– Patrzcie no – powiedział Beranek – W życiorysie nic o tym nie napisała. Jest tu jedynie, że pracowała w Czechosłowackim Związku Młodzieży.”

„Michał odniósł wrażenie, że pani antropolog ze wszystkich tych szkieletów, z którymi miała w życiu do czynienia, ten najlepszy wybrała dla siebie.”

„Doktor Trousek, nieduży mężczyzna z wąsami strzyżonymi zgodnie z modą obowiązującą faraonów.”

„Pan przynajmniej nie wygląda na tajniaka, więc przyjemnie się z panem rozmawia.”

„Fryderyk Hlina zdjął swój worek z doczesnych szczątków redaktora Melasa, złożył go we czworo i z powrotem wymościł nim siodełko swojego małego traktorka.”