- Autor: Zeydler-Zborowski Zygmunt
- Tytuł: Samobójstwo Olgi
- Wydawca: Teatr Polskiego Radia
- Cykl: Radiowy Teatr Sensacji
- Reżyseria: Aleksandra Korewa
- Rok wydania: 1973 (18 listopada)
- Recenzent: Mariusz Młyński

Major Stanisław Kornicki (Krzysztof Chamiec) wraca do domu po kilkudniowej nieobecności i nie zastaje w nim żony; jego przełożony, pułkownik Makowski (Henryk Bąk) informuje go, że Anna Kornicka (Ewa Krasnodębska) została zatrzymana podczas nalotu milicji na willę Leona Palkosza (Mieczysław Stoor) w Konstancinie.
W willi zostaje też znaleziony porzucony aparat; najczęściej fotografowaną nim osobą okazuje się Anna. Kornicki zostaje zawieszony w czynnościach i prowadzone przez siebie sprawy przekazuje majorowi Wrończakowi (Wieńczysław Gliński); wśród nich znajduje się tajemnicze samobójstwo redaktorki Olgi Wierzbickiej. Kornicki, który znał Wierzbicką od dzieciństwa, nie wierzy, by mogła ona otruć się gazem, gdyż przeczyłoby to jej postawie życiowej; w aktach znajduje się samobójczy list, który budzi podejrzenie, gdyż jest napisany przez kalkę. Wrończak postanawia więc kontynuować śledztwo Kornickiego, którego z kolei coraz częściej odwiedza Krystyna (Barbara Wrzesińska), przyjaciółka Anny.
Od Wandy (Halina Michalska), przyjaciółki Olgi, major dowiaduje się, że przymierzała się ona do napisania książki; sama Wanda mówi też, że nie była przekonana do narzeczonego przyjaciółki, niejakiego Stromińskiego (Gabriel Nehrebecki) i pokazuje Wrończakowi zdjęcie na którym Olga pozuje wraz z kilkoma osobami. Autorem zdjęcia okazuje się Henryk Korwicz (Marian Kociniak); ekspertyza wykazuje, że tym samym aparatem robiono zdjęcia w willi w Konstancinie. Kluczowa okazuje się informacja, że Olga Wierzbicka jedną z kopii rękopisu swojej książki wysłała do Koszalina do przeczytania swojemu byłemu nauczycielowi, Eugeniuszowi Siemantowiczowi (Mieczysław Milecki).
To wszystko może się wydawać jakby znane – i rzeczywiście, 18 listopada 1973 roku o godzinie 19:00 w programie II Polskiego Radia w ramach Radiowego Teatru Sensacji wyemitowano słuchowisko, które po sześciu latach autor przerobił na „Człowieka o cętkowanej twarzy”. I można w tym miejscu pokusić się o jakąś analizę – treść słuchowiska i powieści jest dość podobna, ale forma absolutnie nie. W okolicach 1973 roku autor tworzył powieści dość rzetelne i poważne, jak choćby „Pieczeń sarnia” czy „Krzyżówka z Przekroju” – i takie jest też słuchowisko: mamy trochę naciąganą ale solidną intrygę pokazującą przede wszystkim metodyczne śledztwo. Ale w drugiej połowie lat 70. ZZZ skręcił trochę w stronę groteski („Alicja nr 3”, „Bardzo dobry fachowiec”), kpiarstwa („Major Downar przechodzi na emeryturę”) czy pospolitej bylejakości („Almiritis piją słoną wodę”) – i właśnie dlatego z solidnego słuchowiska wyszła groteskowa powieść. Wydaje mi się, że z „Samobójstwa Olgi” można było zmontować powiastkę z serii „Ewa wzywa 07”; autor jednak rozszerzył (może musiał rozszerzyć?) wątek szpiegowski i w efekcie zrobił się on kuriozalny, gdyż autor nigdy w tej tematyce nie był mocny – ciamajdowaci szpiedzy budzą skojarzenia raczej z gangiem Olsena: nakarmienie fotografa ostrygami, panika przy usuwaniu jego zwłok czy sam tytułowy człowiek o cętkowanej twarzy, który miał być chyba polskim Fantomasem. A może to była celowa zagrywka? Może ZZZ z pełną premedytacją przerobił to słuchowisko na taką a nie inną powieść? Na takie pytania mógłby odpowiedzieć prawdziwy badacz twórczości autora – może gdyby udało się dotrzeć do jakichś jego rękopisów, notatek czy wspomnień to znalazłoby się jakiś ślad?
