- Autor: Smolak Henryk
- Tytuł: Zetempowiec Pyś w: Almanach Literacki
- Wydawnictwo: Iskry
- Seria: Almanach Młodych
- Rok wydania: 1954
- Nakład: 10176
- Recenzent: Robert Żebrowski

Iskry wydają pierwszy almanach, Bohdan Butenko debiutuje książkowo, a Romek Pyś prowadzi dochodzenie leśne w sprawie podpalacza-sabotażysty
W latach 1954-1989 wydawnictwo Iskry wydało 12 almanachów literackich, w których zamieszczano prace (poezja, proza, satyra) najmłodszych stażem polskich pisarzy. W Bibliotece Narodowej zaklasyfikowano je do czasopism, choć wyglądają jak typowe książki. Zgodnie z definicją czasopismo to wydawnictwo ciągłe, periodyczne, publikowane pod niezmienionym tytułem, posiadające numerację ciągłą, zawierające ustaloną szatę graficzną, a także niezbyt często zmieniający się format i objętość, zawierające materiały od wielu autorów i określoną tematykę. No cóż, almanachy ani nie miały ciągłości (zdarzały się kilkuletnie przerwy, a konkretnie 8, 11 i 3-letnia), ani nie też regularnej częstotliwości ukazywania się, choć w założeniu miały się być wydawane co rok, zmieniały swój tytuł (Almanach literacki, Almanach młodych, Almanach literacki Iskier), a numerację miał jedynie Almanach literacki Iskier, różniły się szatą graficzną, format był podobny, ale objętość czasami widocznie się zmieniała, autorów w poszczególnych pozycjach było wielu, ale określona tematyka (akurat była to fantastyka naukowa) znalazła się tylko w jednej pozycji tj. numerze trzecim Almanachu literackiego Iskier. Tak więc żadną miarą almanachów nie można traktować jako czasopisma, nawet jako aperiodyku.
„Almanach literacki” z roku 1954 liczy 436 stron, a jego cena okładkowa to 12,70 zł. Ma on największy nakład w całej serii (ponad 10 tysięcy egzemplarzy, gdy reszta nie przekraczała 4 tysięcy), którą ujednoliciłem jako „Almanach Młodych”, gdyż ta nazwa najlepiej oddaje jej przesłanie. Odnośnie autorów w tej pozycji to „prawie wszyscy już drukowali, drukują, niektórzy są w przededniu wydań książkowych. Nie [tyle jest to] księga debiutów, ile przegląd prób, możliwości, nadziei. Przegląd dość szeroki skoro jest ich tu czterdziestu sześciu: poetów – 25, prozaików – 18 i satyryków – 3”. Zapomniano dodać, że i kilku rysowników zadebiutowało tu „książkowo”. Najsłynniejszy z nich to Bohdan Butenko (pisany jako Bogdan), choć nie potrafię powiedzieć, który z rysunków w tym almanachu jest jego autorstwa. Ciekaw jestem, ilu jego fanów wie o tym jego debiucie. Z prozaików zadebiutowali m. in. Marek Hłasko „Bazą Sokołowską” i Piotr Guzy „Nocną zmianą”.
Henryk Smolak (1927-2011) był żołnierzem Armii Krajowej (ps. „Kmicic”) i oficerem Wojska Polskiego, dziennikarzem i publicystą, w latach 1958-1989 członkiem kolegium redakcyjnego „Gazety Robotniczej”. „Zetempowiec Pyś” liczy 16 stron. Akcja toczy się gdzieś na przełomie lat 40. i 50. [ZMP powstało w roku 1948], w fikcyjnych miejscowościach.
Płonął las. Na miejsce pożaru przybył komendant straży pożarnej z miasta – Kura, powiatowy komendant ORMO – Gąsiorek, leśniczy Obrębski i 18-letni pracownik leśny, niewysoki (150 cm) zetempowiec Romek Pyś. Leśniczy tłumaczył, że nie mogło to być podpalenie. „Tędy codziennie przejeżdża traktor z huty. Zwozi węgiel lub przywozi na stację butelki i szklanki. Ursus [był to typ C-45 produkowany w latach 1947-1954]. Dymi i prycha iskrami jak lokomotywa. Ot, skąd się wziął pożar”. Robotnik leśny nie zgodził się z tym. „To nie z traktora. Las ktoś umyślnie podpalił”. Ktoś, czyli wróg i sabotażysta. Dowodów jednak na to nie miał. Wkrótce na miejscu zdarzenia pojawił się willys z dwoma milicjantami, a po nich przybyli ludzie z najbliższych wsi, wojsko z miasta pod dowództwem porucznika, straż pożarna z sąsiedniego powiatu, sekretarz ostromęckiej komórki partyjnej – Wiślak i przewodniczący koła ZMP – Barwiński [zabrakło jedynie UBP i KBW, ale ci byli od wyższych poruczeń, no i sołtysa, mogliby też pojawić się harcerze]. Pyś zaproponował, aby poszerzyć duktę poprzez wycinkę części drzew i wykopać rowy, by z bagna poszła woda. Ludzie podzieleni zostali na grupy. W którymś momencie 60-osobowa grupa Wiślaka została otoczona przez płomienie. Udało się jednak do nich przedrzeć i uratować. Sekretarz i czterech gospodarzy wylądowało w szpitalu. Obrażenia odniósł też jeden z żołnierzy, któremu przewracające się drzewo pogruchotało nogi. Wreszcie udało się ugasić pożar. Spłonęło jednak pięćset hektarów lasu.
To był już czwarty pożar lasu. Za pierwszym razem, kiedy palił się odcinek w kształcie klina, poszedł hektar lasu. Trzy dni później spłonął zagajnik na piaskach. Trzeci pożar, zanim się rozprzestrzenił, ugasili żołnierze. Pyś zbierał dowody na działanie podpalacza. W jednym miejscu znalazł kilka nadłamanych zapałek. Przejechał się też na platformie Ursusa i stwierdził, że choć traktor kopci, to jednak iskrami nie prycha. „Zastanawiał się, dlaczego leśniczy chce we wszystkich wmówić, że las zapala się od traktora”. Domyślił się, że wkrótce dojdzie do kolejnego podpalenia. Dlatego też wziął z domu ostry nóż kuchenny z czubkiem jak szpilka, zatknął go za pas i wieczorem ruszył w las szukać wroga. Mimo swoich 18 lat, chłopak miał duże doświadczenie odnośnie lasu, bo jako dzieciak pomagał swojemu nieżyjącemu już ojcu, który również był pracownikiem leśnym. Biorąc pod uwagę kierunek wiatru i bliskość linii kolejowej (podejrzewał, że sabotażysta będzie chciał wzbudzić w leśniczym podejrzenie, że tym razem przyczyną były iskry z pociągu) wytypował rejon, w którym mógł być podłożony ogień i zaczął jego obserwację. „Wróg czuwa i my musimy czuwać”. Dopiero nad samym ranem zauważył błysk ognika i sylwetkę jakiegoś człowieka. Zastanawiał się jak zaatakować podpalacza – rękami czy drągiem. Okazało się, że sabotażysta miał broń …
Bardzo sympatyczne opowiadanie, w stylu który bardzo lubię, charakterystyczne dla swoich czasów. Szkoda jedynie, że takie krótkie. Ale dzięki niemu – w BN – miałem chwilę relaksu.
