Sikirycki Igor – Pietrek z Puszczy Piskiej 4/2026

  • Autor: Sikirycki Igor
  • Tytuł: Pietrek z Puszczy Piskiej
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Łódzkie
  • Rok wydania: 1984 (wyd. III)
  • Nakład: 50000
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Przyrzeczenie Jagody, ocalenie Agaty i polowanie na Wielgusa

To kolejna recenzowana przez mnie książka dla dzieci, w której występuje wątek kryminalny. Dwie książki, do których wcześniej się zabrałem, a które wybrałem intuicyjnie, takiego wątku nie miały. To jest właśnie ten minus, że traci się czas na książki, których finalnie nie można zrecenzować. Ale zawsze coś z tego można wynieść, chociażby to, że pogłębia się wiedzę o polskiej literaturze.

Powieść liczy 139 stron, a jej cena okładkowa to 90 zł. Jest to wydanie trzecie (okładka pierwsza z prawej); pierwsze miało miejsce w roku 1971, a drugie – rok później. To pierwsza (i pewnie ostatnia) książka autorstwa Igora Sikiryckiego (1920-1985), jaką czytałem. Składa się ona z dwóch części: „Jeden dzień” (o tematyce wojennej) oraz następującej chronologicznie zaraz tuż po niej – „Wiosna w puszczy” (o tematyce obyczajowej). Trzech bohaterów pojawia się w obu części.

Druga część liczy 82 strony. Akcja toczy się w okolicach wsi Krzywa Noga (Krzywonoga), niedaleko od Pasymia (dawne województwo olsztyńskie), który stanowi bramę do puszczy Piskiej, nad jeziorami: Dłużek, Utopek, Kalwa i Serwent, w roku 1945 (zaczyna się pod koniec stycznia).

Pietrek Brostowski wraz ze swoim dziadkiem nawałę wojsk radzieckich wyzwalających Ziemię Pasymską przeżyli w ziemiance. Z ich domu pozostały gołe ściany. Do jedzenia mieli jedynie kartofle, a także tuszonkę w puszce oraz suchary, które pozostawił im sierżant sowiecki – Polak o nazwisku Jagoda. Dziadek skłaniał się do zabicia jedynego ich zwierzęcia – kozy Agaty, ale Pietrek nie zgodził się na ten desperacki czyn i obiecał, że nałowi ryb w przerębli. W środę 8 kwietnia (błąd: 8 kwietnia 1945 roku wypadł w niedzielę) chłopak omal się utopił – w jeziorze, nomem omen, Utopek – tocząc w zimnej wodzie walkę z szczupakiem, który złapał się na wędkę. Wyratował go wtedy Romek Michalski, który wraz z ojczymem Wacławem przyjechał do Pasymia z Krakowa, aby się tu osiedlić. Chłopcy zaprzyjaźnili się. Okazało się jednak, że stary Michalski w czasie wojny był granatowym policjantem, obecnie zaś uzbrojonym w pistolet szabrownikiem i złodziejem, który wykorzystując głód i ubóstwo miejscowych gospodarzy, zawierał z nimi niekorzystne dla nich umowy pożyczkowe. Tak też postąpił z dziadkiem Brostowskim. Kiedy ten nie był w stanie spłacić długu, doszło do ostrej konfrontacji …

„Wiosna w puszczy” jest pięknym opowiadaniem o bardzo trudnej tuż po wojennej rzeczywistości. Bieda, głód, zniszczone domy, brak pracy, pojawiająca się powoli kwestia polskości Mazurów i Warmiaków. Budującą na duchu jest postawa ludzi niepoddających się tej rzeczywistości, ale walczących o przeżycie kolejnych dni, o to, by mieć co włożyć do garnka, gdzie zamieszkać. A wszystko to opisał autor na tle pięknej, choć groźnej też, przyrody. Wątek kryminalny jest tu konkretny, wyraźny, choć mimo wszystko zbyt mało rozbudowany. Jednak jest to przede wszystkim książka o ludziach, przyjaźni i niesieniu pomocy w trudnych sytuacjach, jak również o rybach (m.in. o piętnastokilowym szczupaku Wielgusie) i rybołówstwie, no i o tym, że jak polski żołnierz coś przyrzeknie, to jeśli nie zginie w walce, to na pewno słowa dotrzyma.