Sierecki Sławomir – Zemsta starca z gór 112/2026

  • Autor: Sierecki Sławomir
  • Tytuł: Zemsta starca z gór
  • Wydawnictwo: MON
  • Rok wydania: 1975
  • Nakład: 20349
  • Recenzent: Robert Żebrowski

Tajemnica Jeleniego Uroczyska

To dziesiąta książka Sławomira Siereckiego (1924-2012), jaką recenzuję, ale cóż to jest wobec sześćdziesięciu pięciu, jakie napisał (oczywiście sensacyjno-kryminalne są w mniejszości). Powieść liczy 220 stron, a jej cena okładkowa to 15 zł.

Główna część akcji (przynajmniej wydaje się, że autor uważał ją za główną) toczy się w Polsce na Białostocczyźnie, wiosną 1946, a „pamiętnikowa” zagranicą (Azerbejdżan i „okolice”) we wcześniejszych latach XX wieku.

Maciej Skrobień, delegat Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, wspólnie z porucznikiem Kryczyńskim, jechali do opustoszałej wsi Wola Tatarska (Pohańce), gdzie kiedyś mieszkali Tatarzy. Delegat miał tam sporządzić opis stanu faktycznego pozostawionego przez nich majątku. Po drodze zatrzymali się na nocleg w leśniczówce Granie u leśniczego Szymona Kalinowskiego – znajomego porucznika. W chacie obok leśniczówki mieszkał gajowy Atanas. Nie można było w pełni mu ufać, bo utrzymywał on kiedyś kontakty z bandą Czarnego Gabriela (historii tej bandy Sierecki poświęcił książkę „Amulet Wielkiego Chana”, 1973). W trakcie wieczornej rozmowy leśniczy poinformował gości, że ktoś obcy chodzi ostatnio po lesie, a któregoś wieczoru widział jakąś twarz w oknie. Mówił też, choć bez konkretów, o swoim lęku, jakiejś zemście i śmierci krążącej wokół leśniczówki. Dodał, że Atanas wychodzi do lasu nosząc komuś jedzenie.

W nocy Kalinowski został zamordowany. Zginął w wyniku pchnięcia nożem i przebicia tętnicy szyjnej. Jego zwłoki, leżące na podłodze gabinetu, odkrył Skrobień. W pomieszczeniu tym panował bałagan, jakby ktoś czegoś tam szukał. O zdarzeniu zawiadomiono milicję. Na miejsce – gazikiem – przybył zastępca komendanta najbliższego posterunku MO kapitan Wakuski wraz z doktorem Zawiełło. Lekarz stwierdził, że narzędziem zbrodni był kindżał lub finka. Kryczyński podejrzewał, że motywem była zemsta. Rozpytany Atanas stwierdził, że nic mu w tej sprawie nie jest wiadomo.

Delegat wraz z porucznikiem wyjechali do Pohańców. Wieś, jak przewidywali, była opuszczona, ale nie do końca. W jednej z chat, obok zgliszcz meczetu, mieszkał imam Mustafa Dawlasz, zwany Miodobrodym, który jak oświadczył niedawno powrócił do wioski. Kiedy dowiedział się, że Kalinowski został zamordowany, powiedział, że ciągnęła się za leśniczym jakaś sprawa, choć konkretów nie podał. Kryczyński zadecydował, że imam nie powinien być tu sam, ale razem z nimi pojechać do leśniczówki. Tak też się stało. Skrobień postanowił przeszukać gabinet leśniczego. Znalazł tam brulion, który okazał się być pamiętnikiem Kalinowskiego. Zapiski rozpoczynały się w roku 1905, kiedy to ich autor wyjechał do Azerbejdżanu, do Baku, w związku z tzw. gorączką naftową. Środowisko, w którym się znalazł, to był świat brutalnej konkurencji, nieuczciwych zagrywek i licznych morderstw. Kiedy wybuchła I WŚ, Kalinowski dowiedział się o Sekcie Starca z Gór- jednej z najbardziej fanatycznych gmin religijnych wśród muzułmanów, których główną siedzibą był zamek Alamut w górach Elbrus nad Morzem Kaspijskim. Więcej informacji z pamiętnika zdradzać nie będę.

Niby ni stąd, ni zowąd pod leśniczówkę przybyła milicja i wojsko, by przystąpić do rozprawy z tajemniczym przeciwnikiem ukrywającym się na Jelenim Uroczysku. Kryczyński zaś – dla zapewnienia bezpieczeństwa – uzbroił delegata w „tetenkę” (prawidłowo „tetetkę”, czyli radziecki pistolet samopowtarzalny TT). No i się zrobiło wystrzałowo.

Trzeba przyznać, że książka ta jest klimatyczna. Rok po zakończeniu wojny Białostocczyzna przypominała Bieszczady. Samotna leśniczówka, opuszczona wioska tatarska (niczym łemkowska), wokół puszcza (Knyszyńska – w Bieszczadach jest Karpacka), gdzie nie ma ani wojsk polskich, ani radzieckich, ani też milicji (akurat w Bieszczadach była i Armia Czerwona, i Wojsko Polskie, i MO, a do tego KBW, UB, WOP i ORMO). Tajemnica z przeszłości, ciągnąca się od lat groźba zemsty, zjawa, przemilczenia, niedopowiedzenia, sekrety. Gdyby wyrzucić z tej powieści większość wspomnień z pamiętnika, a zostawić tylko to, co konieczne, to mielibyśmy gotowy scenariusz do wspaniałego filmu w konwencji easternu. Szkoda, że tak się nie stało. Pomysł Siereckiego, by wpleść w książkę kryminalno-sensacyjną wątek dotyczący polskich Tatarów uważam za rewelacyjny, choć zastanawiam się, czy to wątek „klubowy” nie był dodatkiem. W sumie naprawdę nieźle wyszło. Zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję. Ja zaś z polskimi Tatarami po raz pierwszy zetknąłem się dopiero dwa lata temu, w trakcie targów książki w Pałacu Kultury i Nauki, i na ich stoisku wydawniczym zaopatrzyłem się w dość ciekawe pozycje.