- Autor: S. B. Doonean
- Tytuł: Droga do szczęścia
- Wydawnictwo: La Colonne (Bruksela)
- Seria: Co Tydzień Powieść (nr 33)
- Rok wydania: ok. 1950
- Nakład: nieznany
- Recenzent: Robert Żebrowski

Smok Wawelski, Mała Syrenka i Don Kichot albo stary lis, głupia gęś i młody jeleń
Kilka książek Dunina mamy już zrecenzowanych. Są to pozycje z serii „Biblioteczka Przygód i Sensacji”, która została zapowiedziana właśnie w recenzowanej książeczce. Mamy w niej również zapowiedź kolejnej pozycji z serii „Co Tydzień Powieść” – opowiadania „Dzień Twego powrotu”.
Broszura liczy 28 stron. Została wydana w Wielkiej Brytanii, a pozycje z tej serii wydawano w języku polskim również w Belgii, Niemczech i Argentynie. Poza opowiadaniem „Droga do szczęścia” mamy w niej również kolejny odcinek (czterostronicowy) opowiadania L. Ramiera pt. „Sekret lokaja”.
Akcja toczy się w Kopenhadze. 18-letnia Alicja Anker przeprowadziła się ze skromnego, wynajmowanego pokoju na Oestervoldgade do mieszkania o wysokim standardzie na Priorvej. Mieszkanie to znalazł dla niej jej znajomy – Olaf Stermann. Zapoznała go przypadkiem. Zaczęła spędzać w jego towarzystwie coraz więcej czasu i zanim się obejrzała była w nim już zakochana po uszy. Mimo, że był od niej sporo starszy, niejednokrotnie oschły, a okazało się też, że i żonaty – porzuciła dla niego swojego narzeczonego, zakochanego w niej na zabój Harolda Thonsena, i gotowa była wyjść za niego za mąż. Nic nie pomagały argumenty, błagania i łzy Harolda. Dziewczyna nieugięcie stała na swoim stanowisku.
Co ciekawe, sam Olaf zniechęcał ją do siebie. „Każda młoda dziewczyna przechodzi przez taką miłość jak ty. Jeśli nie uwielbia bohatera z filmu, to szaleje za słynnym sportowcem, jeśli nie podkochuje się w przystojnym kuzynie, to durzy się w mądrym profesorze, albo w imponującym szefie z biura. To tak jak odra u dzieci. Musi przyjść i musi minąć”. Alicja jednak dalej była zdecydowana na zamążpójście.
W czasie, kiedy razem z Olafem pływała żaglówką, doszło do wywrotki. Dziewczyna wpadła do wody, ale Stermann ją uratował. Przemoczoną i przestraszoną zawiózł do domu. Tam jednak niespodziewanie pojawił się Harold i przedstawił obojgu wyniki swojego prywatnego dochodzenia w sprawie pewnego oszusta …
No cóż, od strony psychologicznej to całkiem niezłe, bardzo życiowe opowiadanko, ale ja mam spojrzeć na nie przede wszystkim od strony kryminalnej. A ta jest dość intrygująca. Przestępstwo jest bardzo subtelne, wyrafinowane i tak popełnione (raczej popełniane, bo jeszcze nie w pełni zrealizowane), że żaden sąd nie byłby w stanie udowodnić winy oskarżonemu o nie, chyba, że ten sam by się do niej przyznał. Po zakończeniu lektury pojawiają się dwa pytania: jaki był ostateczny zamiar przestępcy i jak skończyła poprzednia jego ofiara. Tego jedynie możemy się tylko domyślić, ja jednak tego nie próbowałem, bo wolałbym wiedzieć, jak autor to widział.
