- Autor: Rudolf Kalćik
- Tytuł: Król Szumawy (Kral Sumavy)
- Wydawnictwo: MON
- Rok wydania: 1962
- Nakład: 10000
- Tłumacz: Emilia Witwicka
- Recenzent: Robert Żebrowski
LINK Recenzja Macieja Szwedowskiego

Umarł Król, niech żyje Król!
Recenzowana pozycja liczy 210 stron, a jej cena okładkowa to 15 zł. Książka powstała na podstawie scenariusza filmu z roku 1958, o tym samym tytule, a swoje pierwsze wydanie miała w roku 1960. Jej autor (1923-1980), a jednocześnie autor scenariusza, w latach 1950-1952 był pogranicznikiem, dlatego też rdzeniem jego twórczości były książki poruszające tę tematykę. Niestety, poza „Królem Szumawy”, nie zostały przetłumaczone na język polski.
Akcja toczy się w Szumawie – paśmie górskim położonym na pograniczu Czechosłowacji, Niemiec (Bawaria) i Austrii, w roku 1948.
Wopista sierżant Karol Zeman został przeniesiony do strażnicy znajdującej się niedaleko wsi Hamry, gdzie stacjonował Hamerski Oddział Korpusu Pogranicznego SNB (Sbor Narodni Bezpecnosti – odpowiednik polskiego KBW). Jego dowódcą był porucznik Wacław Kot, człowiek bezgranicznie oddany służbie.
Głównym przeciwnikiem pograniczników był nieuchwytny przemytnik Kilian – niegdyś żołnierz w brygadzie SS Dirlewanger, a obecnie współpracownik wywiadu amerykańskiego CIC przeprowadzający ludzi przez granicę do Bawarii, nazywany Królem Szumawy. Uciekinierami – po tzw. Dniach Lutowych – byli: „studenci prawa i rzeźnicy, księża, fabrykanci i obszarnicy, zakonnice i nielegalne pary, drobni przedsiębiorcy, oszuści, profesorowie uniwersytetu, lekarze z bogatą klientelą, kochankowie, kupcy kolonialni i tekstylni, czytelnicy powieści kryminalnych i czytelniczki brukowych romansów, ludzie bez stałej pracy, bumelanci, prostytutki i paskarze, hotelarze, hochsztaplerzy, mordercy, filozofowie chrześcijańscy i uciekinierzy z więzień, ludzie ogłupiali i przerażeni grozą nadchodzącego bolszewizmu, uczniowie ze złymi świadectwami, terroryści polityczni” [skoro tacy źli, to po co było im utrudniać skok przez granicę?!]
Któregoś dnia Zeman zastrzelił mężczyznę, który nielegalnie przekroczył granicę, a przed patrolem bronił się strzelając z karabinu i rzucając granaty. Okazało się, że był to Kilian, który tym razem przeprowadził przez moczary ludzi do Czechosłowacji. Kot stwierdził, że poza Kilianem przejście to musieli znać jeszcze inni ludzie z jego organizacji. Dlatego też zarządził ciągłe patrolowanie tego terenu. Wopiści byli niezadowoleni. Było ich zbyt mało i od dawna nie dostawali urlopów, a jedynie sporadycznie przepustki do wsi. Urywali się z patroli, a nawet zdarzyła się próba ucieczki z jednostki. Trudno było się im dziwić. Z powodu warunków służby, ich życie prywatne legło w gruzach, rozpadały się małżeństwa, nie było czasu na odpoczynek – jedynie służba i spanie. Odnosili sukcesy w łapaniu przestępców granicznych, ale okupione to było ogromnych zmęczenie, zszarganymi nerwami i ofiarami śmiertelnymi.
Podczas patrolu, w którym uczestniczył Kot, został zastrzelony sierżant „Marzenka”, czyli Olda Veczerza. Bardzo to wstrząsnęło oddziałem. Padło podejrzenie, że pojawił się nowy Król Szumawy, a co gorsza, że był nim ktoś z oddziału lub osób z nim na co dzień współpracujących. W niedługo potem pojawiły się kolejne ofiary. Zeman postanowił, że odnajdzie złoczyńcę.
Trzeba przyznać, że książka jest naprawdę ciekawa. Życie wopistów jest pokazane dość realistycznie, bez większego gloryfikowania postaci, za to z ich słabościami. Mamy w niej kilka zwrotów akcji, są strzelaniny, pościgi i „prywatne” dochodzenie. Jednak chyba najważniejszym pytaniem, związanym z fabułą, jest: „Czy sierżant Karol Zeman z SNB jest tym samym Zemanem z serialu „Trzydzieści przypadków majora Zemana”, z lat 1976-1979?” Otóż nie, bo filmowy Zeman miał na imię Jan. Natomiast autor książki napisał scenariusz do jednego z odcinków tegoż serialu, a mianowicie nr 8 – „Strach”, którego akcja toczy się w roku 1951. Niestety serialu tego do tej pory nie oglądałem.
